Siatkówka. Twardy orzech do zgryzienia

Przed Polakami jeszcze daleka droga na szczyt, ale początek jest wielce obiecujący.


Nikola Grbić, selekcjoner polskich siatkarzy, miał wystarczająco sporo czasu, by oswoić się z nową sytuacją w reprezentacji. Mamy całą plejadę uzdolnionych siatkarzy i doprawdy ma z czego wybierać. Rzeczywistość jest brutalna, bo w składzie na turniej może się znaleźć tylko 14 zawodników. W Ottawie, w pierwszym z trzech eliminacyjnych w Lidze Narodów, reprezentacja wystąpiła w „ligowym garniturze” i odniosła trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom. W drugim, w Sofii, zaprezentowała się w teoretycznie najsilniejszym składzie i również nie zawiodła. Cztery wygrane, w tym z Brazylią i USA, są wielce wymowne. Miejsce w Final Eight w Bolonii jest już pewne, a jedyną zagadką jest z jakiego miejsce wystartują w nim biało-czerwoni. Serbski szkoleniowiec ma poważny dylemat kto znajdzie się w kadrze na ostatni turniej eliminacyjny w Gdańsku, zaś w dalszej perspektywie w finale w Bolonii oraz w mistrzostwach świata rozgrywanych w naszym kraju i Słowenii.

To tylko krok

Wygrane z silnymi reprezentacjami Brazylii i USA na pewno cieszą, tym bardzie, że nasz zespół prezentował się więcej niż dobrze w kilku elementach. Nie mieliśmy problemów z przyjęciem, a to się przekładało na skuteczne akcje ofensywne. Zagrywka świetnie funkcjonowała z „Canarinhos” i ona była źródłem tej wygranej. Później z nią różnie bywało. Najbardziej bolały błędy własne, zwłaszcza w spotkaniu z Amerykanami, w którym gra była szarpana. Traciło na tym widowisko, ale mimo wszystko nasz zespół zdołał przełamać niemoc. Biało-czerwoni podczas występów zaimponowali grą zespołową, konsekwencją oraz cierpliwością. Słowa pochwały należą się również Grbiciowi za prowadzenie drużyny. Spokojnie obserwuje poczynania zawodników i nawet rażące błędy nie są w stanie wyprowadzić go z równowagi. To ważne, bo zawodnicy czują jego wsparcie i jeszcze bardziej się mobilizują.

– W sumie zagraliśmy fajną, a co najważniejsze skuteczną siatkówkę – mówił po ostatnim meczu debiutujący roli kapitana Bartosz Kurek.

– Może w meczu z Amerykanami mieliśmy trochę problemów, ale potrafiliśmy się zebrać w sobie i zagrać uważnie w końcowych fragmentach setów. To jednak zaledwie mały krok w tym kolejnym ważnym sezonie.

Pewność siebie

Grbić ogłoszając szeroką kadrę zaskoczył wielu obserwatorów, bowiem nie znalazł się w niej Fabian Drzyzga, do tej pory rozgrywający nr 1 drużyny. Serb ma jednak swój pomysł na reprezentację i z góry obdarzył zaufaniem Marcina Janusza, to on ma kierować grą reprezentacji. I się nie zawiódł, bo współpraca rozgrywającego ze swoimi kolegami z ZAKSY jest wręcz perfekcyjna, a z pozostałymi coraz lepsza. A przecież ma w odwodzie Jana Firleja, który dobrze się zaprezentował w turnieju w Ottawie oraz Grzegorza Łomacza

– Współpraca z Marcinem układa się dobrze, a będzie jeszcze lepsza i o tym jestem przekonany – dodaje atakujący reprezentacji.

– My, twardo stąpamy po ziemi i nikt z nas nie buja w obłokach. Wiemy jakie popełniamy błędy, cały czas analizujemy swoje występy i chcemy jak najlepiej przygotować się do następnych występów.

Grbić był zadowolony, bo siatkarze z wymagającymi rywalami w kluczowych momentach byli pewni swojej gry i zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Bez spekulacji

Bezpośredni obserwatorzy turnieju w Sofii tuż po jego zakończeniu próbowali wysondować trenera w jakim składzie biało-czerwoni zaprezentują się w Gdańsku podczas meczów z Iranem, Chinami, Holandią oraz ze Słowenią. Grbić tylko się uśmiechnął, ale nie uchylił nawet rąbka tajemnicy. Kilku zawodników po występach w Ottawie zebrało pochlebnych recenzji. Czy Karol Butryn, dla przykładu, może wygrać rywalizację z duetem atakujących Kurek – Łukasz Kaczmarek? A może Firlej będzie obok Janusza drugim rozgrywającym w Ergo Arenie? Tych pytań jest jeszcze wiele, ale odpowiedzi poznamy gdy selekcjoner ogłosi skład zespołu przed turniejem w Gdańsku. Na razie siatkarze otrzymali kilka dni wolnego, ale znów spotykają się w w Spale. I niebawem poznamy „14” na kolejne występy, choć, naszym zdaniem, nie zanosi się na wielkie niespodzianki.

Liczba

361 TYLE MINUT przebywali biało-czerwoni na parkiecie w czterech spotkaniach w Sofii: z Brazylią – 107, Kanadą – 65, Australią – 71 oraz USA – 118.


Na zdjęciu: Marcin Janusz (na pierwszym planie) udanie zaprezentował się w Sofii i nie awiódł trenera Nikoli Grbicia.
Fot. FIVB