Zobacz
Do góry

Silesia Open. Tego jeszcze nie było!

Waleczna nastolatka zgarnęła nie tylko wygraną, ale zdobyte punkty pozwolą jej awansować w rankingu WTA.

Maja Chwalińska, za 2,5 miesiące będzie obchodziła 18. urodziny, ale w rodzimym tenisowym światku już jest znaczącą postacią. Oczywiście, że chciałaby odnosić już takie sukcesy jak jej koleżanka i, z reguły, partnerka deblowa w juniorskich imprezach, Ioha Świątek. Niemniej Maja to zawodniczka o innych parametrach fizycznych (164 cm), ale o sporym sercu do gry. Mogliśmy się o tym przekonać podczas Silesia Open (pula nagrod 25 tys. dolarów) na kortach bytomskiego Górnika, który jest równocześnie zaliczany do Lotos PZT Polish Tour. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej, rozstawiona z nr 2, nie miala sobie równych, wygrywając w finale ze Słowenką Niną Potocnik 6:3, 6:4.

Nim doszło do rozstrzygającego spotkania rozegrano półfinały, które zostały rozłożone ze względu na burzę na dwa dni. Potocnik, 22-latka z Ptuja, zmierzyła się z Katarzyną Piter, która ją przewyższała doświadczeniem. Jednak rozstawiona z nr 8 w 1/4 finału niespodziewanie uporała się z Węgierką Dalmą Galfi (nr 1) i potwierdziła swoje umiejętności w kolejnej potyczce. Wprawdzie I seta przegrała 5:7, ale w kolejnych już była górą. Gra była wyrównana, ale w kluczowych akcjach skuteczniejsza była Słowenka. Wynik ostatniej odsłony sugeruje wysoką przewagę, ale losy większości gemów były grane na przewagi. Mecz trwał 2:51 min i to również świadczy o jego przebiegu. Piter w jakieś części zrekompensowała porażkę w singlu wygraną wspólnie z Galfi w deblu.

Z kolei Chwalińska nie miała większych problemów z Rosjanką Darią Łodikową i pewnie awansowała do finału. Tym samym nastolatka z Dąbrowy Górniczej zrealizowała swój cel. Choć temu występowi towarzyszyło wiele niewiadomych. Przecież przed mistrzostwami Polski w Gliwicach doznała kontuzji kolana i przed startem w Bytomiu do samego końca przechodziła rehabilitację.

Krótka przerwa między półfinałem i finałem mogła ujemnie wpłynąć na naszą tenisistkę. Zaczęła od wysokiego prowadzenia 3:0 , ale Słowenka nie dawała za wygraną i doprowadziła do remisu. Jednak szybko Chwalińska odzyskała równowagę i wygrała 3. gemy z rzędu. W kolejnej odsłonie Potocnik prowadziła 3:1, ale tym razem waleczna dąbrowianka doprowadziła do remisu. Przy stanie 3:4 Maja znów zdobyła 3. gemy z rzędu. Za zwycięstwo w tym turnieju zyskała 50 pkt.

– Ciągle powtarzam, że tylko przez organizację takich imprez możemy zanotować postęp wśród naszych tenisistek – mówi wiceprezes PZT i dyrektor Górnika Bytom, Dariusz Łukaszewski. – Takiego turnieju już dawno nie było, bo 10. zagrało i zaliczyliśmy wygraną w singlu oraz w deblu. To była udana impreza i pragniemy ją kontynuować w kolejnych latach.

To był udany powrót bytomskiego klubu do organizacji imprezy tenisowej wyższej rangi i już teraz działacze rozmyślają o kolejnej być może wyższej rangi.

WYNIKI

Półfinały – singla: Nina Potocnik (nr 6, Słowenia) – Katarzyna Piter (nr 5) 5:7, 6:4, 6:1, Maja Chwalińska (nr 2) – Daria Łodikowa (Rosja) 6:1, 6:2; finał: Chwalińska – Potocnik 6:3, 6:4.
Finał debla: Galfi (1, Węgry)/Piter – Czernyszowa (Ukraina)/Łodikowa (Rosja) 6:4, 6:0.

Na zdjęciu: Maja Chwalińska przed występem w Bytomiu miała pewne obawy, ale okazało, że były bezpodstawne.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport