Skok w górę?!

Donat Szita, 24-letni węgierski napastnik, zadebiutuje w drużynie JKH GKS Jastrzębie.


Dla hokeistów z Jastrzębia w najbliższy weekend będzie okazja, by potwierdzić, że są w zupełnie innym miejscu niż na początku sezonu. Tydzień temu zaimponowali skutecznością i nadspodziewanie wysoko pokonali obrońców tytułu mistrzowskiego z Katowic 6:0. Mieli tydzień na regenerację sił oraz przygotowanie się do meczów z GKS-em Tychy oraz pod Wawelem z liderem tabeli.

Odzyskana pewność

W Jastrzębiu powoli już zapominają o czterech przykrych porażkach poniesionych na początku sezonu, bo w ostatnim czasie JKH GKS solidnie punktuje.

– Wówczas nie graliśmy źle, ale szwankowała skuteczność – przypomina trener JKH, Robert Kalaber. – Trochę zmieniliśmy trening oraz ustawienie formacji i powoli poprawialiśmy skuteczność. Odzyskaliśmy nie tylko radość, ale również pewność gry. Solidnie pracujemy z krążkiem i nawet gdy zdarza się błąd, to zawodnicy są przekonani, że potrafią odrobić z nawiązką straty. To niesłychanie ważne w obliczu kolejnych meczów. To, co straciliśmy na początku sezonu, nadrabiamy. I chcielibyśmy ten kurs utrzymać.

– W tej wyrównanej lidze każda drużyna w różnym okresie ma problemy – dodaje kapitan JKH, Maciej Urbanowicz. – Akurat drobna niemoc dopadła GKS Katowice, ale jest to na tyle silny zespół, że się upora ze swoimi problemami. My jednak patrzymy na siebie i mam nadzieję, że nasza nieskuteczność poszła w zapomnienie.

Inne taktyki

Hokeiści z Jastrzębia wygrali 2 razy z Tychami oraz 2 razy przegrali z Comarch Cracovią.

– Mieliśmy sporo czasu na treningi oraz analizę wideo naszych rywali – dodaje słowacki szkoleniowiec. – I to będą dwa różne mecze pod względem taktycznym. Wiadomo, że na własnej tafli będziemy starali się kreować grę i dużo pracować z krążkiem, by zaskoczyć rywala. To, że wygraliśmy z Tychami, nic nie znaczy, bo w poprzednich sezonach było inaczej. Natomiast z Cracovią było odwrotnie – w Krakowie straciliśmy aż 7 goli. Trzeba będzie poświęcić więcej uwagi defensywie i szukać szans w kontrach. Chcemy w Krakowie wyrwać punkty, bo wówczas nasza sytuacja w tabeli się poprawi.

– Wprawdzie do play offu jeszcze trochę czasu, ale trzeba o nim myśleć – przekonuje Urbanowicz, najbardziej doświadczony napastnik JKH, który od pewnego czasu znajduje się w wysokiej formie. – Chcemy uplasować się jak najwyżej w tabeli w sezonie zasadniczym, bo wówczas – na początku drugiej części rywalizacji – jest nieco lżej. Dla nas zatem każdy mecz jest ważny. Trzeba być skoncentrowanym, skupionym na zadaniach, jakie nakreśla trener. W ostatnim czasie nieźle to wyglądało, więc z optymizmem patrzę na to, co nas czeka.

Węgierska pomoc

O Patryku Pelaczyku, 24-letnim napastniku, od kilku sezonów mówi się, że ma nie tylko świetne warunki fizyczne (195 cm/99 kg), ale i talent. Jednak dopiero w tym sezonie pokazuje swoje możliwości i w konsekwencji dostaje więcej czasu na lodzie. Ma na koncie 8 pkt (6 goli+2 asysty), ale zapewne na tym nie skończy.

– Patryk długo już przebywa w zespole i cieszę, że teraz pokazuje swoje umiejętności – mówi kapitan zespołu. – Mam nadzieję, że nadal będzie wspierał zespół, bo ma ku temu wszelkie dane.

Do zespołu ostatnio dołączył węgierski 24-letni napastnik Donat Szita (184 cm/90 kg), który w niedalekiej przeszłości występował w ICE Hockey League (dawniej EBEL) oraz w lidze francuskiej. Został już potwierdzony i dzisiaj zadebiutuje w JKH. Na razie podpisał miesięczny kontrakt.

– Jest dobrze przygotowany pod względem fizycznym, szybko jeździ na łyżwach oraz potrafi grać jeden na jeden – charakteryzuje go trener Kalaber. – Na pewno będzie przydatny podczas gry w osłabieniach, bo potrafi dobrze bronić. Na razie poznaje nasz system gry i mam nadzieję, że szybko go sobie przyswoi. Ma miesiąc, by nas przekonać i wówczas zostanie z nami do końca sezonu.

Nie ma klątwy

Tyscy hokeiści mają za sobą 6 zwycięstw z rzędu, w tym dwa z Katowicami (2:1) i Unią (2:1D), a przed nimi wyjazd do Jastrzębia.

– Za nami dwa niezwykle ciężkie mecze, ale wygrane, więc morale zespołu znów poszło w górę – uśmiechał się po końcowym gwizdku kapitan GKS-u, Filip Komorski. – Oczywiście, mogliśmy mecz z Unią zakończyć w regulaminowym czasie, ale słabo graliśmy w przewagach. A to element, który często decyduje o końcowym wyniku. W Jastrzębiu o tym musimy pamiętać. Nie możemy też popełniać przewinień, choć akurat z Unią dobrze broniliśmy. Wprawdzie przegraliśmy z Jastrzębiem dwa razy, ale o żadnej klątwie nie może być mowy. Nie wierzę w zabobony. Umiejętności obu zespołów są podobne. Ponadto mamy w bramce Fuczika oraz odwagę w kreowaniu gry. Musimy zneutralizować atuty rywali, tak jak uczyniliśmy to w meczu z Unią.

Może w akcji zobaczymy obrońcę Bartosza Ciurę, który miał złamaną szczękę, ale wrócił już do treningu. Teraz czeka tylko na zgodę lekarza.

Zarówno Jastrzębie, jak i Tychy chcą jak najwyżej uplasować się w tabeli po sezonie regularnym. By dokonać skoku w górę, muszą zdobywać punkty.


Na zdjęciu: Maciej Urbanowicz (z lewej) uważa, że zespół JKH GKS Jastrzębie trudny czas ma za sobą.

Fot. Tomasz Kudala/PressFocus