Skoki narciarskie. Horngacher lepszy od Doleżala

 

Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia polscy skoczkowie nie mieli oddanego ani jednego skoku na śniegu. Nie wybierali się też na zagraniczne skocznie pokryte już białym puchem, bo ważniejsze od tego, na czym lądują, jest to, na czym się rozpędzają. A więc tory lodowe.

Śnieg co prawda zaskoczył ich podczas zgrupowania w Zakopanem. Zalegając na zeskoku mógł stanowić zagrożenie dla skoczków. Sprawy – dosłownie – we własne ręce wzięli więc Adam Małysz, Michal Doleżąl i jego asystent, Grzegorz Sobczyk, i chcąc pomóc ekipie pracującej na skoczni, własnymi ciałami, zjeżdżając z deską, odśnieżali Wielką Krokiew, aby skoczkowie mogli oddać na niej treningowe skoki. A teraz, aż do marca i kończących zimowy sezon mistrzostw świata w lotach narciarskich w Planicy, lądowanie na śniegu będzie ich codziennością. Zaczynają u siebie, w Wiśle.

Zaczynają w Wiśle

Po raz trzeci z rzędu właśnie tam inaugurowane jest zimowe skakanie. Historia konkursów w Beskidach pokazuje, że najlepiej z grona biało – czerwonych na skoczni im. Adama Małysza wypadał do tej pory Kamil Stoch, ale dwie poprzednie inauguracje należały jednak do kogoś innego. Dwa lata temu zwyciężył Junshiro Kobayashi, a przed rokiem Jewgienij Klimow. Jeśli zaś chodzi o drużynowe zdobycze polskich skoczków w czasie ostatnich inauguracji, ubiegłoroczny konkurs zakończyli najlepiej, jak mogli, na najwyższym stopniu podium (przed Niemcami i Austrią), natomiast w 2017 roku podzielili się drugim stopniem podium z Austriakami.

Ich w konkursie zabraknie

Na własne konto skoczkowie powalczą w niedzielę, a dzień wcześniej przed nimi konkurs drużynowy. Sezon 2019/20 wystartował piątkowymi kwalifikacjami do konkursu indywidualnego. Wcześniej, w treningach, dwukrotnie najlepszy był Stefan Kraft. Niestety, w kwalifikacjach nie obyło się bez upadków – najpierw doznał go Decker Dean, a następnie Marius Lindvik. Szansę startu w kwalifikacjach otrzymało trzynastu biało – czerwonych. Ale nie wszyscy z nich pojawią się w niedzielę na belce startowej. Już w piątek swoją przygodę ze skokami w Wiśle zakończyli: reprezentant Kadry Narodowej Młodzieżowej, Adam Niżnik, który uzyskał 80 metrów, co dało mu ostatnie miejsce w całej stawce, 18-letni Kacper Juroszek, który skoczył 95 metrów i zajął 66. lokatę, 64. Andrzej Stękała, który zanotował 97,5 metra, a także Tomasz Pilch. On z kolei uzyskał 96 metrów, ale kilka minut po jego skoku okazało się, że został zdyskwalifikowany. Pecha miał natomiast Klemens Murańka – skoczył 111 metrów, ale zajął 51. lokatę, a do awansu zabrakło mu pół punktu.

Kwalifikacje dla Geigera

Pierwsza trójka kwalifikacji – Niemiec Karl Geiger ze skokiem na 133 metr, Szwajcar Killian Peier , który uzyskał 125,5 metra oraz Austriak Daniel Huber po skoku na 122 metr. Cztery lokaty niżej najlepszy w piątek z grona polskich skoczków Dawid Kubacki, który wylądował na 123 metrze. I był jedynym Polakiem w pierwszej „dziesiątce”. 11. miejsce przypadło Kamilowi Stochowi, który zanotował 117 metrów. Jakub Wolny skoczył 116,5 metra i był 19., a dwa miejsca niżej kwalifikacje zakończył Piotr Żyła po skoku na 113,5 metra. Kwalifikację do zawodów uzyskali też 26. Maciej Kot (115,5 m) oraz 28. Stefan Hula, który lądował pół metra dalej. Jeśli chodzi o skoczków z Kadry B prowadzonej przez trenera Macieja Maciusiaka, w niedzielę na belce startowej pojawią się Paweł Wąsek, który zanotował 113 metrów i był 41. oraz 46 skoczek kwalifikacji – Aleksander Zniszczoł (109,5m).

Doleżal zdecydował

W sobotę w pierwszym zimowym konkursie drużynowym skoczkowie powalczą pod wodzą Michala Doleżala. Czeski szkoleniowiec zastąpił na tym stanowisku Stefana Horngachera, który z kolei od tego sezonu pracuje z reprezentacją Niemiec. Ale Doleżal doskonale wie, co robi i z jaką drużyną przyszło mu pracować. Przecież trzy lata był jednym z asystentów swojego poprzednika. Wcześniej pracował również z kadrą swojego kraju i był skoczkiem narciarskim. Startowanie skoczków z gniazda trenerskiego to dla niego już nie nowość – pracuje z kadrą od marca, za nimi lato zwieńczone wygraną Dawida Kubackiego w letnim cyklu. Ale poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Ostatnie lata pod wodzą Austriaka obfitowały w wielkie sukcesy. Do Polaków należał w minionym sezonie Puchar Narodów, a na siedem „drużynówek” w Pucharze Świata, trzy padły łupem Polaków.

W startującym właśnie sezonie drużynowo powalczą sześć razy. Przyszedł więc czas na pierwsze decyzje o składzie na sobotni konkurs. Wystąpią w nim Piotr Żyła, Jakub Wolny, Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Komentarze