Skoki narciarskie. Sezon przedwcześnie skończony

W norweskim Trondheim skoczkowie narciarscy ostatni raz w tym sezonie rywalizowali na dużej skoczni. Tak początkowo miał zaczynać się ten artykuł, jednak teraz najbardziej aktualne stwierdzenie brzmi – w środowym prologu, w norweskim Trondheim, skoczkowie narciarscy rywalizowali po raz ostatni w sezonie. Więcej konkursów nie będzie, to przedwczesny koniec 41. sezonu w skokach narciarskich. Wcześniej zostały odwołane też zawody Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem i Czajkowskim.

Nie ma już nic

W środę Ryoyu Kobayashi wygrał kwalifikacje, a Kamil Stoch utrzymał się na pozycji lidera Raw Air. Następne skoki mieli oddać w czwartkowym konkursie. Później w planach było Vikersund z ostatnią „drużynówką” i ostatnim konkursem indywidualnym. Jednak w obliczu szerzącej się pandemii koronawirusa i decyzji wydanych przez norweskie władze, w czwartek okazało się, że taki scenariusz nie dojdzie do skutku. Raw Air został przerwany, a zawody do końca sezonu odwołane.

W sezonie 2016/17 najlepszym skoczkiem był Stefan Kraft. W obliczu ostatnich wydarzeń, w czwartek 26-letni skoczek drugi raz w karierze sięgnął po Kryształową Kulę, a z drugim Karlem Geigerem stoczyli piękną sportową walkę, w której o 140 punktów lepszy był Austriak. Zimę rozpoczął w Wiśle od 21. miejsca, zakończył 17. lokatą w Lillehammer. Jednak pomiędzy tym piętnaście razy stawał w zawodach na podium, w tym pięciokrotnie wygrywał. Oprócz tego został najlepszym lotnikiem sezonu, wygrywając Puchar Świata w lotach narciarskich.

Dawid Kubacki jednak czwarty

Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajął Ryoyu Kobayashi. Ogromne szanse miał na nie też Dawid Kubacki, który dopiero co utracił je w Lillehammer, Kobayashi przegonił go o zaledwie dziewięć punktów. Wszystko było jeszcze do odrobienia, ale w obliczu przedwczesnego zakończenia sezonu, Kubackiemu przypadło czwarte miejsce, co i tak jest jego najlepszym w karierze. Sezon miał jednak znakomity. Na długie lata zapamiętana będzie przecież jego wspaniała seria dziesięciu kolejnych konkursów Pucharu Świata zakończonych na podium. To z kolei łączy się z kolejnym historycznym wyczynem – wszystko zaczęło się trzecim miejscem w Oberstdorfie, na Turnieju Czterech Skoczni, który kilka dni później wygrał. Stał się zatem trzecim, po Adamie Małyszu i Kamilu Stochu Polakiem, który sięgnął po legendarnego Złotego Orła.

Jednak na tym nie kończy się lista turniejów, które tej zimy wygrali skoczkowie prowadzeni przez Michala Doleżala. Do Kamila Stocha z kolei należał Raw Air. Zaczął od 27. miejsca w prologu w Oslo, potem nadrabiał straty, pozycję lidera obejmując we wtorek w Lillehammer. To drugi raz, kiedy Stoch został zwycięzcą wyczerpującego norweskiego cyklu – poprzednio był w nim najlepszy w 2018 roku. Teraz jednak już po dziewięciu, z szesnastu skoków, które były w planach.

Sezon bez Planicy

Pięć konkursów drużynowych oglądaliśmy w ramach Pucharu Świata w sezonie 2019/20. W dwóch najlepsza była drużyna Niemiec i to właśnie skoczkowie prowadzeni przez trenera Stefana Horngachera sięgnęli po Puchar Narodów. Polakom, którym zespołowo ostatnio wiodło się gorzej, przypadło w tej klasyfikacji czwarte miejsce. Wygrali raz, w Klingenthal, w Wiśle na inaugurację sezonu byli na trzecim miejscu. Zawsze w drużynie miejsca mieli Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła. Właściwie Jakub Wolny również, bo Doleżal tylko raz, w Oslo, zdecydował się wystawić Macieja Kota.

Szóstej szansy, w Vikersund, na pewno nie będzie. Co więcej, malowniczo położona słoweńska Planica nie będzie w marcu gościła skoczków. Mistrzostwa świata w lotach narciarskich w tym sezonie się nie odbędą. Zostały przełożone na następny sezon.

Komentarze