Skra Częstochowa. Z trzema pytajnikami

Skra wraca do Rzeszowa gdzie niemal cztery miesiące temu rozpoczęła zdobywanie pierwszoligowych punktów.


Na ostatni mecz w tym roku piłkarze Skry pojechali w dobrych nastrojach. Częstochowianie w 19. spotkaniach zdobyli 27 punktów i mają podstawy, żeby planować powiększenie tego dorobku w spotkaniu z Resovią. Przecież od zwycięstwa w Rzeszowie podopieczni Jakuba Dziółki rozpoczęli marsz po miano największej niespodzianki zaplecza ekstraklasy. W trzeciej kolejce tego sezonu jedynego gola strzelił Maciej Mas i zwrócił na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji młodzieżowej, a doświadczony bramkarz Mateusz Kos rozpoczął kolekcjonowanie „zer z tyłu”, które zaowocowały nominację do tytuł „Piłkarza listopada”.

– Do meczu, który rozegraliśmy w Rzeszowie 12 sierpnia nie ma co wracać – mówi trener Skry.

– Resovia jest w tej chwili na pewno bardziej doświadczoną i lepszą drużyną, a jej seria pięciu spotkań z rzędu bez porażki oraz zwycięstwa z Widzewem i GKS-em Tychy tylko to potwierdzają. My też jednak okrzepliśmy już w I lidze, ale jednocześnie mamy świadomość, że możemy grać jeszcze lepiej i z takim właśnie nastawieniem wyjdziemy na rzeszowską murawę.

Swój plan na mecz

Po niedzielnym bezbramkowym remisie z ŁKS-em częstochowianie od poniedziałku rozpoczęli ostatni już w tym roku mikrocykl meczowy, ale tym razem nie wszystko szło po myśli sztabu szkoleniowego.

– O ile przez całą rundę, z wyjątkiem kontuzji Kamila Wojtyry, nie mogliśmy narzekać na problemy zdrowotne to w ostatnim tygodniu trochę się „posypało” – dodaje szkoleniowiec częstochowian.

– Nie będę zdradzał szczegółów, ale do ostatniego treningu, czyli piątkowych zajęć, miałem trzy pytajniki przy nazwiskach. Oczywiście z ilością nie ma problemu i na pewno do meczowego protokołu wpiszmy 20 nazwisk, ale dopiero dwie godziny przed meczem, na odprawie podam wyjściową jedenastkę. Na to ostatnie spotkanie chcemy po prostu wyjść żeby zagrać na najwyższych obrotach na jakie nas teraz stać. Jak zawsze wybiegniemy na boisko mając swój plan na mecz. Wiemy jednak, że nie zawsze udawało się nam go zrealizować. Do tego potrzebna jest bowiem pełna koncentracja, która pozwoli nam być bardziej dokładnym w naszej grze, czy to w ataku pozycyjnym czy szybkim oraz skutecznym w finalizacji akcji.

Sprawdzone schmematy

O szczegółach taktyki na rzeszowski rewanż Jakub Dziółka mówił swoim zawodnikom na analizie, która poprzedziła czwartkowe i piątkowe zajęcia. Uwzględnił także fakt, że Resovia odrabiając zaległości w środę wieczorem zremisowała 2:2 z GKS-em Katowice. Wczoraj częstochowianie dobrze przygotowani przed godziną 15.00 wyruszyli więc do Rzeszowa na 20. w tym sezonie mecz wyjazdowy – choć formalnie piąty na swoim boisku.

– Możemy więc powiedzieć, że cały ten tydzień oraz plany na cały meczowy dzień, bo gramy o godzinie 20.30, są standardowe – wyjaśnia opiekun „skrzaków”.

– Mamy swoje sprawdzone schematy i rytuały więc się ich staramy trzymać. Cztery miesiące temu graliśmy w Rzeszowie o godzinie 20.00 czyli przedmeczowy scenariusz może być niemal dokładnie taki sam, a jak będzie na boisku zobaczymy w trakcie gry.


Fot. Krzysztof Porebski / PressFocus



Komentarze