Śląsk Świętochłowice. Zwycięska ręka prezesa

Jeżeli drużyna nie wygrywa, to należy coś zmienić – najwyraźniej z takiego założenia wyszedł Daniel Tukaj, który zrezygnował z prowadzenia IV-ligowca ze Świętochłowic.


Pod jego wodzą Śląsk rozegrał w tym sezonie 12 meczów, zdobywając w nich 15 punktów, a bilans bramkowy 19:23 nie napawał zbytnim optymizmem.

Świętochłowiczanie zaczęli te rozgrywki dość obiecująco, bo od remisu (1:1) z Wartą Zawiercie, zajmującą aktualnie pozycję wicelidera tabeli grupy I, i od zwycięstwa (2:1) z Sarmacją Będzin, ale potem nie byli w stanie ustabilizować formy. Po porażkach (0:1) z Ruchem Radzionków i Polonią Łaziska Górne byli w stanie pokonać (3:2) Szombierki Bytom, by następnie ulec Zniczowi Kłobuck aż 1:5.

Gdy wydawało się, że drużyna wychodzi na zwycięską ścieżkę – 1:0 z Przemszą Siewierz i 2:1 z RKS-em Grodziec – przyszła porażka (2:3) z Gwarkiem Ornontowice oraz remisy z Dramą Zbrosławice (2:2) i ze Szczakowianką Jaworzno (3:3) oraz przegrana (2:3) z Unią Dąbrowa Górnicza. I właśnie to ostatnie niepowodzenie przepełniło czarę goryczy.

– Czasem o sukcesie decydują szczegóły, więc po namyśle podjąłem decyzję o rezygnacji. Może impuls nowej osoby na ławce trenerskiej pomoże, by ta drużyna zaczęła regularnie zdobywać punkty – powiedział były już szkoleniowiec Śląska, życząc mu powodzenia. Czasu na znalezienie następcy Tukaja nie było zbyt wiele, bo na świąteczną środę wyznaczony był termin zaległego meczu z AKS-em Mikołów.

Misji „ratunkowej” podjął się więc prezes Dariusz Malujda, zapraszając do współpracy Arkadiusza Spiolka, byłego zawodnika świętochłowickiego klubu, a także stale rozwijającego się trenera młodzieży w Gwieździe Ruda Śląska oraz reprezentacji Śląska podokręgu Katowice. I właśnie ten duet, dokonując kliku personalno-taktycznych korekt, poprowadził drużynę do zwycięstwa 2:0.

Trzeba przyznać, że było ono dość niespodziewane, wszakże zespół z Mikołowa notował ostatnio bardzo dobrą passę. Odkąd przejął go trener Tomasz Wolak, nie przegrał, a w 8 spotkaniach zgromadził 18 punktów i był znacznie wyżej notowany niż środowy rywal. Na miano „ojca” wygranej zapracował Bartosz Nawrocki, strzelec obu goli, lecz na pochwałę zasłużyła cała drużyna.

Przy Bytomskiej wierzą, że teraz będzie tylko lepiej, a drużyna pod kierunkiem „nowych mioteł” zacznie regularnie punktować. Najbliższa szansa na poprawienie dorobku nadarzy się w niedzielę w Częstochowie, gdzie czeka ją mecz ostatniej tegorocznej kolejki.

Nie znaczy to jednak, że po spotkaniu z rezerwami Rakowa świętochłowiczanie zapadną zimowy sen. Mają bowiem do odrobienia jeszcze dwie zaległości – 21 listopada podejmie ich aktualny lider tabeli grupy I, Unia Kosztowy, a tydzień później gościć będą MKS Myszków. Jak więc łatwo obliczyć, Śląsk ma tej jesieni do zdobycia jeszcze 9 „oczek”. O pełną pulę może być trudno, ale postawa w środowym spotkaniu potwierdziła, że jego zawodnicy potrafią walczyć, a przede wszystkim cieszyć się grą.


Fot. Facebook.com/SlaskSwietochlowice

Komentarze

3 myśli na temat “Śląsk Świętochłowice. Zwycięska ręka prezesa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.