Śląsk Wrocław. „Tropiciel” Brozia

W listopadzie ubiegłego roku podczas jednego z treningów Łukasz Broź miał ogromnego pecha. 34-letni obrońca zerwał więzadła krzyżowe i musiał poddać się operacji, którą przeprowadzono 27 listopada. Obyło się bez komplikacji, lecz po takim zabiegu rehabilitacja trwa sześć miesięcy, więc pochodzącego z Giżycka defensora w tym sezonie nie zobaczymy już na boisku.

Podobna sytuacja grozi niespełna 27-letniemu pomocnikowi, Mateuszowi Radeckiemu. Wychowanek Młodzika 18 Radom do Śląska trafił latem 2018 roku, przechodząc z pierwszoligowych Wigier Suwałki. W pierwszym sezonie rozegrał 29 meczów w ekstraklasie, strzelając w nich cztery gole. Nawiasem mówiąc, wszystkie z nich zakończyły się wygraną wrocławian – 5:0 i 2:0 z Miedzią Legnica, 2:0 z Zagłębiem Sosnowiec i 2:0 z Zagłębiem Lubin. Bieżące rozgrywki są dla Radeckiego wyjątkowo pechowe. Od samego startu zmaga się z kontuzją kolana. Na boisku pokazał się tylko dwa razy, spędzając na placu gry zaledwie 39 minut – z Rakowem Częstochowa (14) i Arką Gdynia (25). Dwukrotnie miał już „reperowany” staw kolanowy, teraz zanosi się na trzecią operacje.

W grudniu ubiegłego roku Radecki był na konsultacjach w klinice w Barcelonie u słynnego hiszpańskiego ortopedy Ramona Cugata Bertomeu, który operował m.in. takie znakomitości futbolowe jak Xavi Hernandez, Samuel Eto’o, Andres Iniesta, Carles Puyol, David Silva, David Villa, Luis Suarez, Fernando Torres, Kevin de Bruyne i wielu innych. Diagnoza zabrzmiała dla piłkarza Śląska jak wyrok – niezbędna jest kolejna operacja kolana! Zawodnik przyznaje, że znakomity lekarz zalecił mu przeszczep łąkotki.

– Muszę zrobić porządek ze swoim zdrowiem – powiedział trochę załamany Mateusz Radecki.

– Na pewno do pewnego momentu dawałbym radę, ale z treningu na trening niszczyłbym to kolano.

Kontrakt 27-letniego pomocnika ze Śląskiem wygasa 30 czerwca i wątpliwe, by włodarze klubu z Wrocławia zdecydowali się na jego prolongatę. Tym bardziej że skauci przedstawiciela ekstraklasy bacznie przyglądają się Rafałowi Makowskiemu. 24-letni wychowanek warszawskiej Legii, występujący obecnie w I-ligowym Radomiaku, w rundzie jesiennej zagrał we wszystkich meczach „od dechy do dechy” i strzelił dwa gole. Mierzący 191 centymetrów były młodzieżowy reprezentant Polski mógłby być naturalnym następcą Radeckiego. Gra jest warta świeczki, bo kontrakt Makowskiego z Radomiakiem wygasa 30 czerwca br.

Niewykluczone, że z zespołem trenera Vitezslava Laviczki wkrótce pożegna się Mateusz Hołownia. Niespełna 22-letni obrońca jesienią zagrał tylko w 5. meczach ekstraklasy, spędzając na boisku 113 minut. Hołownia jest wypożyczony z Legii Warszawa i najpewniej wróci do stolicy już zimą, bo nie ma żadnych szans, by wygryźć ze składu etatowego obrońcę Śląska, którym jest Chorwat Dino Sztiglec. Hołownia nie ma szans również na to, by zaistnieć w zespole aktualnego wicemistrza Polski, więc najpewniej znowu zostanie wypożyczony. Tropy prowadzą pod wawel, konkretnie do Wisły Kraków, której trener Artur Skowronek na gwałt potrzebuje lewego obrońcy.

Na zdjęciu: Czy Mateusza Radeckiego jeszcze zobaczymy w koszulce Śląska Wrocław?

Komentarze