Zobacz
Do góry

Śląskie serce młodzieżówki

Na MME wiele zależeć będzie od dyspozycji Patryka Dziczka i Szymona Żurkowskiego. Obaj pomocnicy niezwykle rozwinęli się w śląskich drużynach i turniej we Włoszech ma być ich początkiem europejskiej przygody.

W dawnych latach piłkarze śląskich klubów znaczyli w reprezentacji Polski bardzo wiele, byli jej trzonem. Teraz jest inaczej, dlatego cieszyć należy się z jakichkolwiek regionalnych akcentów. Dziczek z Piasta i Żurkowski z Górnika nie dość, że byli ważnymi ogniwami swoich klubów, to w dodatku zyskali uznanie także trenera reprezentacji młodzieżowej, Czesława Michniewicza. Ten postawił na „Dzika” i „Zupę” nawet w momencie, gdy przeżywali gorszy okres w klubach. I się nie zawiódł. Nic więc dziwnego, że teraz obaj stanowią o silę polskiej młodzieżówki.

Rywale i kumple

Oby piłkarzy łączy wiele. Patryk i Szymon pochodzą ze Śląska, do pierwszej drużyny musieli przebić się z rezerw. Szybciej zadebiutował Dziczek, bo w wieku 17 lat, ale potem przez długi czas musiał walczyć o kolejną szansę w ekstraklasie. Gdy już ją dostał systematycznie się rozwijał i budował swoją pozycję. Poprzedni sezon, okraszony mistrzostwem Polski, był najlepszym w wykonaniu Dziczka. 21-latek wystąpił w 33 ligowych meczach i zdobył trzy bramki. Wszystko wskazuje na to, że był to jednak ostatni sezon spędzony w gliwickim klubie, bo zainteresowania z zagranicznych klubów nie brakuje. Oficjalna oferta jeszcze nie wpłynęła, ale po turnieju może się to zmienić. Najmocniej obserwują Dziczka wysłannicy włoskich klubów.

Italię na pewno podbić będzie próbował Szymon Żurkowski. Świetna gra dla Górnika w poprzednim sezonie i ugruntowanie swojej pozycji w tym, zaowocowały zimowym transferem za 3,7 mln euro do Fiorentiny. Włosi zgodzili się, żeby „Zupa” wiosnę jeszcze spę∂ził na Górnym Śląsku, ale po MME Żurkowski przekroczy progi Fiorentiny i zetknie się z Serie A. Czy sobie poradzi, czy utonie? Trudno powiedzieć, ale zadatki na spore granie ma. W tym sezonie Żurkowski rozegrał 31 meczów w ekstraklasie, strzelił trzy gole i dołożył jedną asystę.

Papiery na wielkie granie

Obaj Ślązacy w sezonie bronili barw rywali zza między. W trakcie derbów zmiłuj się nie było i kilka razy jeden i drugi chciał coś okazać, udowodnić drugiemu. Wszystko w poszanowaniu zasad fair play. Na zgrupowaniach kadry jest jednak inaczej, bo obaj muszą współpracować, gdyż na boisku odpowiadają za newralgiczną część zespołu, czyli środek pomocy. Obaj muszą się uzupełniać i dzielić zadaniami. – Z Żurkiem graliśmy razem w środku pola w eliminacjach i mam nadzieję, że na turnieju we Włoszech też będzie nam dane tworzyć duet w pomocy – mówi nam [Patryk Dziczek], gdy pytaliśmy jak dogaduje się z piłkarzem Górnika.

Ile wart jest Dziczek?

Obu zawodników mocno ceni trener Czesław Michniewicz. – Kandydat na większe granie i nasze małe odkrycie. Jest wszechstronny, dużo widzi na boisku,. Zanim dostanie piłkę, dokładnie wie, gdzie kto stoi, dlatego bardzo szybko wykonuje kolejne podanie. Powiedziałem, że następnym razem ma duże szanse na występ w podstawowym składzie. Grał w kadrze, kiedy miał problemy w klubie. Już wtedy był dla nas ważnym zawodnikiem – opisywał niedawno na łamach „Przeglądu Sportowego” selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski. – Żurkowski? Serce i płuca drużyny, jej silnik. Na treningach i meczach razem z Dziczkiem biegają najwięcej. Nieustępliwy, waleczny, ciągle pozostaje w ruchu i nie zatrzymuje się. Można na niego liczyć – przebiegnie swoje kilometry, wróci na czas, pomoże, odbierze piłkę.W ostatnim czasie mocno się rozwinął, pozytywnie wpłynął na niego transfer do Fiorentiny – charakteryzuje piłkarza Michniewicz.

Piłkarska matura we Włoszech

Dla obu piłkarzy zbliżające się mecze z Belgią, Włochami i Hiszpanią będą swego rodzaju piłkarskim egzaminem, który da im odpowiedź jak blisko są gry na europejskim poziomie. – Włosi, Hiszpanie i Belgowie to drużyny z samego topu. Skoro jednak awansowaliśmy, to oznacza, że też jesteśmy dobrą drużyną i potrafimy walczyć z każdym. Pojedziemy tam, żeby sprawić niespodziankę. Mnie osobiście to mocno podbudowało i dało takiego pozytywnego kopa. To w tej chwili mój największy sukces w przygodzie z piłką. Grać z orłem na piersi to coś wielkiego – mówi „Sportowi” Patryk Dziczek.

Co ważne obaj wydają się mieć odpowiedni charakter. Obaj są pracowici, twardo stąpają po ziemi i wiedzą co muszą poprawić. Są niejako zaprogramowani, żeby zrobić kolejny krok w karierze, bo nie chcą być tylko „solidnymi ligowcami”. W dalszej perspektywie obaj marzą o tym, żeby stać się ważnymi ogniwami dorosłej reprezentacji Polski. Zbliżający się turniej może ich do tego marzenia przybliżyć…

 

Na zdjęciu: W śląskich derbach obaj młodzi pomocnicy nie mieli wobec siebie taryfy ulgowej. Teraz czas na reprezentacyjną współpracę…

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w piłka nożna