Śliwa: Gra o medale

Czy jest pani zaskoczona dotychczasową postawą naszej reprezentacji?
Magdalena ŚLIWA: – Wręcz przeciwnie, bo czekałam na tę chwilę, kiedy moje młodsze koleżanki będą grały stabilnie i, co najważniejsze, odnosiły zwycięstwa. Trenerowi Jackowi Nawrockiemu oraz jego współpracownikom pozwolono spokojnie pracować i teraz są tego efektu. A ponadto w końcu nasze zawodniczki trafiły do najlepszej ligi europejskiej – włoskiej Serie A. Asia Wołosz już na dobre w niej się zadomowiła i należy do czołowych rozgrywających świata. Za Malwiną Smarzek- Godek oraz Agnieszką Kąkolewska pierwszy, udany sezon we Włoszech i będą kontynuowały tam karierę. Ten kierunek i, całkiem słuszenie, obrała niespełna 19-letnia Magda Stysiak. Nic tylko zacierać z radości, bo to wszystko procentuje w reprezentacji. Cieszę się, że biało-czerwone wystąpiły w Final Six Ligi Narodów, choć niektórzy wybrzydzają, że niektóre reprezentacje potraktowały tę imprezę ulgową. To wcale nie umniejsza osiągnięcia naszej drużyny. Zawiłości regulaminowe sprawiły, że musieliśmy grać w najsilniejszym składzie, bo nadal nie mamy zapewnionego stałego miejsca w tych rozgrywkach. Dla mnie najważniejsze, że teraz drużyna gra na w miarę stabilnym poziomie i potrafi wyjść z opresji. To jest dobry prognostyk przed zbliżającymi się mistrzostwami.

Gra naszej drużyny w dużej mierze zależy od atakującej Malwiny Smarzek-Godek. Czy ta sytuacja panią niepokoi?
Magdalena ŚLIWA: – Może rzeczywiście były takie mecze, gdzie Malwina szalała na parkiecie i zdobywała punkt po punkcie. Jednak to wcale nie jest sytuacja do niepokoju, bo przecież jest atakującą i na niej spoczywa ciężar odpowiedzialności za zdobywanie punktów. Ma teraz dobrą zmienniczkę Kasię Zaroślińską-Król i to również powód do zadowolenia. Tej drużyny nie można sprowadzić tylko do Malwiny, bo przecież dysponuje dobrym blokiem, nieźle gramy w obronie. Proszę nie zapominać o Magdzie Stysiak, która pod koniec maja zadebiutowała w reprezentacji. Jest jeszcze Martyna Łukasik, mocne środkowe i tak mogłabym wymieniać bez końca.

Jaki będzie panią satysfakcjonował wynik?
Magdalena ŚLIWA: – Gra w ćwierćfinale to nasz obowiązek, ale tę reprezentację stać na awans do strefy medalowej i mamy wszelkie dane, by tak właśnie się stało! Owszem, Serbia, Włochy, Holandia, Rosja czy Turcja na tę chwilę wydają się silniejsze, ale gramy na własnym parkiecie i to również może być atutem tego zespołu. Strona mentalna będzie odgrywała ważną rolę, szczególnie w meczu z Belgijkami, które również mają swoje aspiracje. Jestem optymistką i wierzę w tę reprezentację!

Czy można porównać tę reprezentację, w której pani występowała i zdobywała mistrzostwo z obecną?
Magdalena ŚLIWA: – My, szczególnie w mistrzostwach w Turcji’2003 miałyśmy furę szczęścia i tego życzę naszej drużynie nie tylko w Łodzi, ale podczas całego turnieju. Szczęście jest niezbędne, ale trzeba mu pomóc. Zespół z moich czasów był bardziej dojrzały, bo przecież ja, Asia Mirek, Dorota Świeniewicz i Gosia Glinka miałyśmy za sobą grę w lidze włoskiej. Mocno nas wspierały 19-latki Kasia Skowrońska oraz Agata Mróz. Za nami przemawiało większe doświadczenie. Takie porównania zespołów jest nieco złudne i trochę czasu minęło, a siatkówka przecież się rozwija.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze