Zobacz
Do góry

Śliwka: Jestem w stanie zrobić jeszcze duży postęp

Rozmowa z Aleksandrem Śliwką, przyjmującym ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Jerzy MUCHA: W minioną sobotę ZAKSA przyjechała do Sosnowca i już na dzień dobry były kwiaty, okolicznościowe prezenty dokumentujące wasz złoty medal mistrzostw świata. Ludzie was kochają, pamiętają o was…

Aleksander ŚLIWKA: – To było bardzo miłe przyjęcie i w tym miejscu chciałbym podziękować organizatorom naszego meczu z MKS-em Będzin, że pogratulowali mnie, Pawłowi Zatorskiemu i Mateuszowi Bieńkowi. Czujemy się naprawdę docenieni, na każdym kroku jest widoczne wsparcie całego środowiska. Wszyscy trzymali za nas kciuki w trakcie mistrzostw świata, a nam udało się odpłacić złotym medalem. Dla mnie udział w tych mistrzostwach był wielkim, niezapomnianym przeżyciem.

Nagrody dla mistrzów i… porażka

Nie czujecie się zmęczeni? Dopiero co skończył się siatkarski mundial, a kadrowicze, po króciutkim odpoczynku, musieli zameldować się na ligowym parkiecie. Dajecie radę, czy też przydałby się dłuższy odpoczynek?

Aleksander ŚLIWKA: – Na mistrzostwach graliśmy do samego końca, ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że za chwilę znów trzeba będzie sprężyć się w lidze. Dołączyliśmy do ZAKSY zaledwie 6 dni przed pierwszym meczem ligowym, ale to nam specjalnie nie przeszkadzało. Myślę, że w trakcie sezonu będziemy wyglądać jeszcze lepiej jako drużyna, a także jeszcze lepiej, jeśli chodzi o te elementy, które dają zgranie, pozwalają rozumieć się bez słów.

Czy gra w mistrzostwach świata dała panu większą pewność siebie, wiarę w swoje umiejętności? Złoto zaprocentuje w lidze?

Aleksander ŚLIWKA: – To jest oczywista rzecz, ale wiemy także, że do każdego meczu w lidze trzeba podchodzić z szacunkiem i respektem, szanować każdego przeciwnika. Tak też było w Sosnowcu, gdzie jest trudny teren, specyficzna hala. Nic dziwnego, że bardzo się cieszymy z trzech punktów na początku ligi. To zresztą bardzo ważne w kontekście dalszej rywalizacji. Rozgrywki będą długie i wyczerpujące.

Może za wcześnie o tym mówić, ale wydaje się, że przeprowadzka z Asseco Resovii, gdzie wcześniej grał pan 3 razy pomoże w dalszym rozwoju kariery. Czy podobnie widzi pan tę sprawę?

Aleksander ŚLIWKA: – Taki był zresztą cel mojej przeprowadzki do Kędzierzyna-Koźla. Jest tu wspaniała drużyna, wspaniali zawodnicy i świetny trener Andrea Gardini, z którym pracowałem już wcześniej. Tak więc mam pewność, że będzie on w stanie poprowadzić zespół, a także moją ścieżkę rozwoju. Ja chciałbym pomagać kolegom i rozwijać się sportowo, bo myślę, że jestem jeszcze młodym zawodnikiem. Uważam, że jestem w stanie zrobić jeszcze duży postęp.

O co powalczy ZAKSA w nowym sezonie? W poprzednim kędzierzynianie ulegli w finale Skrze Bełchatów, więc siłą rzeczy chodzi o rewanż…

Aleksander ŚLIWKA: – Oczywiście, że chodzi o rewanż. ZAKSA jest klubem, który zawsze walczy o najwyższe cele. I w tym roku to się na pewno nie zmieni. Zapewniam wszystkich…

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze