W Kluczborku cudu (jeszcze?) nie było. „Zasługujemy na III ligę”

Po ostatnim gwizdku sędziego w meczu Warta Gorzów Wielkopolski – MKS Kluczbork zawodnicy obu zespołów padli na murawę załamani. Warty – bo choć nie miała już możliwości wyskoczenia nad „kreskę”, to zamierzała uzyskać status najwyżej sklasyfikowanego w tabeli spadkowicza, co prolongowałoby jej szanse przy „zielonym stoliku”. MKS-u – bo wskutek wieści z Gaci (wygrana Foto-Higieny ze Stilonem) i Polkowic (remis Stali z Górnikiem) na niewiele zdało się nawet zwycięstwo w Gorzowie Wielkopolskim. Założony w 2003 roku klub zanotował trzeci spadek z rzędu i znalazł się na piątym szczeblu rozgrywkowym. Najniżej w swojej 16-letniej historii.

– Pokazaliśmy, że zasługujemy na III ligę. Można było zdobyć więcej punktów w rundzie jesiennej… Teraz trzeba liczyć na cud, by ktoś się wycofał – smucił się Bartosz Szepeta, jeden z liderów bardzo przetrzebionej kluczborskiej jedenastki, która w sobotę  pokazała charakter. Mimo że była osłabiona brakiem trzech podstawowych zawodników – kontuzjowanych Kamila Nitkiewicza, Adama Orłowicza i Michała Szewczyka – to uporała się ze świetnie spisującym w ostatnich tygodniach rywalem.

W sześciu poprzednich kolejkach gorzowski beniaminek sięgnął aż po 16 punktów. MKS przerwał jego serię bez porażki, o czym zadecydował gol zmiennika Miłosza Reischa w samej końcówce.

– Tak jak przewidywałem, przeciwnik był bardzo dobrze dysponowany i pójście z nim na wymianę ciosów mogło się dla nas fatalnie skończyć. 10 minut przed końcem dałem sygnał do ataku i udało się składną akcję udało się nam zakończyć golem. Muszę pochwalić zmienników, że udźwignęli ciężar meczu, i że z honorem pożegnaliśmy się z III ligą – przyznawał Dariusz Surmiński, szkoleniowiec drużyny z Kluczborka, która pogrzebana została wskutek ostatnich domowych porażek (2:3) z Pniówkiem oraz Foto-Higieną, no i… wskutek wieści z II ligi, z której poleciały aż trzy śląskie kluby, co do maksimum rozszerzyło strefę spadową szczebel niżej.

– 42 punkty, 8. miejsce w tabeli wiosny… Naprawdę nie przewidywałem, że to może nie wystarczyć do utrzymania – nie dowierzał trener Surmiński. W mediach społecznościowych otuchy kluczborczanom dodawali w sobotni wieczór m.in. byli zawodnicy: Michał Glanowski czy Mateusz Abramowicz.

– Zawsze trzymałem kciuki za MKS i zawsze to będę robił! Mam nadzieję, że wrócicie wszyscy na swoje miejsce – napisał bramkarz Chrobrego Głogów.

Zobacz jeszcze: W Chorzowie zawieszenie broni

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze