Spełnił swoje marzenie

Kapitan reprezentacji Kanady Atiba Hutchinson może mieć powody do wielkiej dumy.


Doświadczony zawodnik w czwartkowym meczu z Marokiem na Al Thumama Stadium w Doha zagra po raz 101 w swojej reprezentacji. Jubileuszowy setny mecz rozegrał przed kilkoma dniami w starciu z Chorwatami. Nikt w historii piłkarskiej reprezentacji Kanady nie ma na swoim koncie takiej liczby spotkań. Przypomnijmy, że na mundialu w Katarze do „Klubu 100” graczy z taką ilością gier w narodowych barwach wszedł też nasz Kamil Glik. W jego wypadku setny mecz wypadł na rywalizację z Meksykiem w poprzedni wtorek

Walczą jak mogą

Atiba Hutchinson zawsze był graczem drugiego planu, a nie kimś, na kim wszyscy ogniskowaliby uwagę. Teraz, można powiedzieć, że u schyłku swojej kariery, ma swoje nieoczekiwane pięć minut. Dlaczego nieoczekiwane? W lutym, czyli już za kilka tygodni skończy 40 lat!

– Cztery lata temu myślałem, że moja kariera jest już skończona. Miałem swoje kłopoty, też już swój wiek, a teraz spójrzcie, gram na mistrzostwach świata! – mówi z dumą sympatyczny zawodnik, który jest przykładem profesjonalisty zarówno na boisku, jak i poza nim.

Kanada z Hutchinsonem w składzie, bez którego angielski szkoleniowiec John Herdman nie wyobraża sobie zespołu, dobrze zaczęła mundial w Katarze. Po zażartym spotkaniu na początku zmagań w grupie E przegrała z Belgią 0:1. Wcale nie musiało tak być. Na początku spotkania gwiazdor jedenastki z Ameryki Północnej, Alphonso Davis nie wykorzystał rzutu karnego. Pojedynek wygrał belgijski bramkarz Thibaut Courtois.

– Na pewno szkoda tego meczu, bo mieliśmy w nim przewagę, atakowaliśmy i kreowaliśmy sytuacje. Niestety, piłka nie chciała wpaść do siatki rywala. Z Chorwatami w naszym drugim grupowym spotkaniu było już trudniej. Choć dobrze weszliśmy w to spotkanie, bo przecież nawet prowadziliśmy, to jednak potem rywal pokazał klasę. Przegraliśmy, ale w ostatnim meczu w grupie z Marokiem znowu postaramy się zagrać ofensywni i pokazać z tak dobrej strony, jak było to we wcześniejszych spotkaniach – zaznacza Hutchinson.

Co po mundialu w Katarze? Słychać głosy, że doświadczony zawodnik pożegna się z reprezentacją. Ma już swoje lata. Miałby rozegrać jeszcze jeden, pożegnalny mecz i ustąpić miejsca młodszym, choć jak będzie pokaże najbliższy czas. Dalej przecież gra na wysokim poziomie, co pokazują spotkania na katarskim turnieju, a także to, że reprezentuje od wielu lat, bo prawie od dziesięciu silny turecki Besiktas, gdzie rozegrał już blisko 300 gier.

Inspiracja dla młodszych

O przyszłość futbolu w swoim kraju jest spokojny. – Za cztery lata kolejne mistrzostwa świata zostaną rozegrane między innymi w Kanadzie. Mamy w kadrze pokolenie świetnych młodych zawodników, z optymizmem możemy więc patrzeć w przyszłość. Do tego trenuje u nas wielu dzieciaków, które garną się do futbolu, a teraz zobaczyli, że ich kraj też może rywalizować jak równy z równym z najlepszymi na świecie. Na pewno będzie to dla nich inspirujące – nie ma wątpliwości Hutchinson.

Dodajmy, że Kanada gra w MŚ po raz drugi w swojej historii. W Katarze występuje po 36 letniej przerwie. W Meksyku w 1986 roku przegrała wszystkie spotkania. Tutaj Kanadyjczycy zdobyli w końcu pierwszego gola w mundialu w swojej historii. Było nim trafienie Daviesa głową w starciu z wicemistrzami świata Chorwatami (1:4). Teraz powalczą z rewelacyjnym Marokiem o pierwszy punkt, lub punkty.

Michał Zichlarz, Doha


Na zdjęciu: Atiba Hutchinson (nr 13) w meczu z Chorwacją.

Fot. PressFocus