Spod taśmy. Bez Łaguty będzie ciężko

Pozytywny. To nie tylko przymiotnik określający wynik ROW-u Rybnik w meczu z Wybrzeżem Gdańsk.


To słowo zobaczył Michael Jepsen Jensen na kartce z wynikiem testu na COVID-19. Tak niestety może wyglądać najbliższy rok w żużlu. Dla rybniczan był to spory problem – dowiedzieli się o zakażeniu zawodnika dość późno, a w dodatku ich skład nie jest zbyt szeroki. Mimo wszystko remis z jednym z groźniejszych ligowych rywali na wyjeździe to wynik świetny.

Tak, jak jesteśmy teraz sobie w stanie wyobrazić zespół Marka Cieślaka bez Jepsena Jensena, w Grudziądzu nie mogą marzyć o utrzymaniu, gdyby zabrakło Nickiego Pedersena. Duńczyk w meczu z Falubazem zanotował 16 punktów, a i tak jego zespół odniósł porażkę. 44-latka i jego kolegów z zespołu dzieli przepaść jakościowa i mało kto wróży im pomyślne zakończenie sezonu.

Widać na pierwszy rzut oka brak Artioma Łaguty w drużynie Janusza Ślączki. Rosjanin miał szansę po raz pierwszy w tym sezonie pokazać się na torze w kewlarze nowego zespołu – Sparty – i już zdążył się nieźle zaprezentować. Zresztą cały zespół z Wrocławia pokazał, na co ich stać. W odróżnieniu od Unii Leszno nie mają problemu z młodzieżowcami. Ponadto przy wsparciu technicznym Taia Woffindena w końcu odpalił Daniel Bewley. Wiele więc wskazuje na to, że przy słabości lesznian, są zespołem na miarę mistrzostwa Polski.

Podobnie zresztą jak Stal Gorzów, z szalejącym Zmarzlikiem oraz Vaculikiem. Ta dwójka z niezłymi Thomsenem i Woźniakiem zdemolowała Motor Lublin w miniony weekend, podobnie jak zrobili to lesznianom w pierwszej rundzie sezonu.


Fot. Marcin Karczewski / PressFocus