Sporo zmian w Tychach, a to jeszcze nie koniec

Prezes GKS-u Tychy prowadzi jeszcze transferowe rozmowy z zawodnikami na trzy kluczowe pozycje.

Na konferencji prasowej zorganizowanej przez GKS Tychy dziennikarze, z zachowaniem koniecznych środków ostrożności, obowiązujących w okresie pandemii, mieli okazję spotkać się z prezesem Leszkiem Bartnickim, przedstawicielem sztabu szkoleniowego z minionego sezonu Jarosławem Zadylakiem i nowym trenerem Arturem Derbinem.

Była także możliwość poznania trójki pozyskanych już przez tyski klub zawodników: Bartosza Biela, Krzysztofa Wołkowicza i Marcela Stefaniaka. Nic więc dziwnego, że na pierwszy plan wysunęły się sprawy personalne.

– W trakcie rundy wiosennej, pierwszym zawodnikiem, z którym się pożegnaliśmy był Marcin Kowalczyk – przypomniał Leszek Bartnicki, omawiając sytuację kadrową.

– Kolejne odejścia nastąpiły po czerwcu, ponieważ nie zdecydowaliśmy się aneksowanie umów z: Mateusz Piątkowskim, Kenem Kallaste, Omarem Monterde, Mateuszem Pańkowskim i Pawłem Szołtysem, a odszedł także Damian Nieśmiałowski, który sezon spędził w rezerwach. Natomiast po ostatnim meczu odeszli: Marek Igaz, Dario Kristo, Keon Daniel, Wilson Kamavuaka i Marcin Biernat, którym wygasły aneksowane kontrakty i nie będziemy ich przedłużać. Rozmawiamy i jesteśmy dość blisko dopięcia nowej umowy z Sebastianem Stebleckim, bo chcemy żeby u nas został.

Chcielibyśmy również, żeby został Wojtek Szumilas, który ma od dawna przedstawioną przez nas umowę. Ma jednak także ofertę z klubu ekstraklasy i jest to dla niego na ten moment priorytet. Jeżeli się tam dogada to niestety będziemy mu musieli życzyć powodzenia.

Zaczęli od młodych

Piłka nożna nie znosi poróżni więc na miejsce tych których już w tyskiej szatni nie ma przychodzą następni.

– Zaczęliśmy od młodych zawodników i jako pierwszy przyszedł do nas Marcel Stefaniak na zasadzie transferu gotówkowego z Widzewa Łódź – dodał prezes. – To jest lewy obrońca, ewentualnie lewy pomocnik, młodzieżowiec, rocznik 2000, reprezentant Polski w kategoriach U15-U19, który ostatnie miesiące spędził na wypożyczeniu w III-ligowym Bałtyku Gdynia.

Podpisaliśmy też kontrakt i możemy uprawnić do gry Anatolija Kozlenkę, już trenującego z nami od jakieś czasu środkowego obrońcę z rocznika 2002, wychowanka szkółki Dynama Kijów. Został też z Gwarka Zabrze wykupiony Tomek Krężelok środkowy pomocnik z rocznika 2000, który był już u nas wiosną, jako zawodnik wypożyczony, ale ostatecznie z racji pandemii to się nie udało i zadebiutował w sobotę w meczu rezerw.

Następne transfery to pozyskanie doświadczonych zawodników. Nemanja Nedić, który poleciał do domu załatwiać sprawy, był podpisał kontrakt i na tego 25-latka, czyli choć niezbyt zaawansowanego wiekowo, ale doświadczonego już środkowego obrońcę, bardzo liczymy. W ostatnich trzech latach dwa razy zdobył mistrzostwo Czarnogóry i raz był wicemistrzem z FK Sutjeska Niksić, grając jako podstawowy zawodnik. Mający 195 centymetrów wzrostu stoper występował także w europejskich pucharach, a wyeliminowanie Slovana Bratysława w I rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów ma swoją wymowę.

Kolejne dwa transfery to pozyskanie duetu piłkarzy z GKS-u Bełchatów, czyli Krzysztofa Wołkowicza i Bartosza Biela. Wołkowicz, to nazwisko z racji gry w hokejowej drużynie reprezentacyjnego napastnika dobrze znane, ale Krzysiek nie jest hokeistą. Jest piłkarzem i to jest opcja na całą lewą stronę, czyli lewa obrona labo lewa pomoc. Chociaż zdarzało się także, że grywał na „dziesiątce”.

Natomiast Bartek Biel, o którym było ostatnio dość głośno w ostatnich miesiącach, bo za nim udany sezon, a właściwie dwa, bo w GKS-ie Bełchatów zdobył w sumie 16 bramek, z czego 9 w poprzednim sezonie. To jest dla nas także ważne, bo on te gole strzelał czołowym zespołom naszej ligi Stali Mielec, Warcie Poznań czy Radomiakowi. Z racji wzrostu może to być zaskoczenie, ale nawet głową potrafił pokonać bramkarza rywali.

Na skrzydle powinien więc nadać naszej grze dużo dynamiki i „ma gola” co warto podkreślić. Wszyscy mają tę swoją piłkarską górkę przed sobą i to jest dla nas też ważne, bo chcemy żeby nasi zawodnicy z naszym klubem szli do przodu.

Derbin z asystentem

A to jeszcze nie koniec wzmocnień drużyny.

– Na kolejne nazwiska też przyjdzie czas, ale na razie ich nie podam – wyjaśnia Leszek Bartnicki. – Prowadzimy rozmowy z zawodnikami na kluczowe pozycje. Są to środkowy obrońca, zawodnik do środka pomocy i środkowy napastnik. Na te „obszary” chcemy jeszcze ściągnąć piłkarzy, żeby Artur Derbin razem ze swoim sztabem szkoleniowym, w którym będzie jeden zaproponowany przez niego asystent oraz Tomasz Horwat i Tomasz Rogala jako trener bramkarzy mieli pełną kadrę.

Natomiast Jarosław Zadylak będzie pierwszym trenerem zespołu rezerw oraz cały czas będzie miał wgląd w grupy młodzieżowe w naszym klubie, a także na tyle, na ile czasu mu wystarczy, będzie przy pierwszej drużynie, bo bardzo sobie cenimy jego doświadczenie, charyzmę i charakter oraz tyski pierwiastek.

Fot. Dorota Dusik

Komentarze