„Nowy” Grek z Górnika Zabrze pokazał hart ducha. „Zaimponował nie tylko mnie”

Pozyskany przed tygodniem Grek, Stavros Vasilantonopoulos w meczu z Cracovią zadebiutował w wyjściowym składzie górniczej jedenastki . I wydawało się, że nie będzie to udany występ.

Nieszczęśliwa interwencja na początku, a potem zderzenie z jednym rywali i rozbity nos. Wydawało się, że po kilkunastu minutach opuści boisko. Po kilkudziesięciosekundowej przerwie, interwencji lekarza i założonym opatrunku kontynuował jednak grę.

Z powodu urazów z boiska już w pierwszej połowie musieli jednak zejść Ivan Fiolić oraz Łukasz Wolsztyński. Stavros Vasilantonopoulos kontynuował grę i – jak się później okazało – był jednym z bohaterów meczu. To przecież po jego fantastycznym uderzeniu w drugiej połowie kibice Górnika Zabrze mogli cieszyć się z wygranej.

– Zaimponował nie tylko mnie. Wydawało się, że nie będzie w stanie dalej grać, ale zawziął się, nie zszedł z boiska, a potem trafił do siatki rywala – komentował po spotkaniu prezes Górnika Dariusz Czernik.

– Nigdzie wcześniej nie zanotowałem takiego bramkowego debiutu – cieszył się grecki obrońca, który boisko w Zabrzu opuścił długo po ostatnim zawodniku, około godziny 23.00, z zakrwawioną twarzą i rozbitym nosem.

Początek piątkowego meczu nie zapowiadał happy endu w wykonaniu drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza. Już w trzecim swoim wiosennym spotkaniu – na sześć rozegranych – zabrzanie tracili bramkę w pierwszych minutach. Tak było we wcześniejszych grach ze Śląskiem (dwukrotnie) oraz z Lechem i teraz z „Pasami”.


Zobacz jeszcze: Szalony mecz w Zabrzu


Komentarze