Stysiak: Jak czarne konie

Doszło już do pani, że jesteście w gronie czterech najlepszych drużyn Europy?
Magdalena STYSIAK: – Dla mnie to coś niesamowitego, wciąż nie mogę sobie tego wyobrazić. Marzenia się spełniają.

W ćwierćfinale przeciwko Niemkom zdobyła pani aż 22 punkty, będąc jedną z bohaterek meczu. To było pani najlepsze spotkanie w seniorskiej karierze?
Magdalena STYSIAK: – Na pewno najważniejsze. Przyznam szczerze, że przed ćwierćfinałem czułyśmy lekką presję. Niemki wyszły na boisko naładowane, nakręcały się głośnym dopingiem i nie poddawały.
Grałam przeciwko nim chyba piąty mecz i jeszcze nigdy nie zagrały na takim poziomie. Spisywały się bardzo dobrze, ale my jeszcze lepiej.

Na początku tie-breaku zaserwowała pani trzy asy z rzędu, które zdecydowanie ułatwiły wygraną. Co pani czuła, stając wówczas na zagrywce?
Magdalena STYSIAK: – Gdy idzie, a mi szło, nie ma co kombinować. Pomyślałam sobie, że nie mam nic do stracenia i albo wyjdzie, albo nie. Wyszło.

Po pani nie było widać żadnych emocji. Faktycznie nie odczuwała pani wtedy presji?
Magdalena STYSIAK: – Stres oczywiście był, ale nie dałam mu się ponieść. Może nie było tego po mnie widać, ale mogę teraz przyznać, że w piątym secie trzęsły mi się nogi.

Polki na autostradzie

O medale zagracie w Ankarze. Stolica Turcji dobrze się kojarzy fanom siatkówki w Polsce, bo w niej w 2003 roku nasze siatkarki wywalczyły mistrzostwo Europy. Będzie powtórka?
Magdalena STYSIAK: – Historia lubi się powtarzać i oby tak stało się tym razem. Nie chcę nic obiecać. Są trzy medale i cztery zespoły, ale na pewno będziemy o niego walczyć i nie jesteśmy bez szans. Stałyśmy się drużyną, której może obawiać się każdy rywal. Czołowe reprezentacje patrzą już na nas inaczej. Wiem od Serbek, że nie spodziewały się takiej gry z naszej strony w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk. Teraz w Łodzi pokazaliśmy kawał dobrej siatkówki, wygrałyśmy w Włoszkami (3:2). Następny krok to Turcja.

A oglądała pani mecze naszej drużyny z 2003 roku?
Magdalena STYSIAK: – Miałam wtedy trzy lata i nie pamiętam tamtych mistrzostw, ale później obejrzałam wszystkie mecze naszej reprezentacji. Starałam się czerpać od legend polskiej siatkówki. Patrzyłam, co robią dobrze i jak wytrzymują te emocje.

Co jest waszą największą siłą?
Magdalena STYSIAK: – Gdy każda z nas gra dobrze, to nikt nas nie zatrzyma. Jesteśmy jak czarne konie.

 

Na zdjęciu: Magdalena Stysiak ma zaledwie 18 lat, a gra jak wielka gwiazda.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem