Sytuacja w Ruchu Chorzów nie napawa optymizmem. „Trzeba myśleć o swojej przyszłości”

Największy pozytyw sparingu w Krakowie? To, że w ogóle tam pojechaliśmy i zagraliśmy. Pokazaliśmy, że mimo piętrzących się problemów staramy się robić swoje, ale nie jest to prosta sprawa. Dwa dni, podczas których nie trenowaliśmy, nie pomogły nam przygotować się do tego meczu – przyznaje Tomasz Foszmańczyk, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Ruchu Chorzów. Niemal do ostatniej chwili nie było pewne, czy „Niebiescy” udadzą się do Krakowa. W czwartek i piątek drużyna nie wyszła na zajęcia, solidaryzując się z pracownikami, którzy z kolei w środę ogłosili strajk. Powód? Oczywisty – klub ma wobec nich duże zaległości.

 

Z szacunku do przeciwnika

Sparing z Hutnikiem odbył się zgodnie z planem. „Z szacunku do przeciwnika oraz własnych zawodników podjęto decyzję o wyjeździe” – usłyszeliśmy w sobotnie południe przy Cichej. Jednocześnie zapewniono nas, że strajk trwa i w poniedziałek nikt do pracy nie przyjdzie.

A co z dzisiejszym treningiem? – Mamy plan, by po południu się spotkać. Zobaczymy, co będzie dalej z klubem. Codziennie będziemy się stawiać w Chorzowie, a decyzje o tym, co będziemy robić, mają być podejmowane dynamicznie. Sytuacja może się zmieniać z godziny na godzinę – mówi Tomasz Foszmańczyk.

Pracownicy zapowiedzieli, że wrócą do wykonywania swoich obowiązków, jeśli działacze wyrównają im zaległe pensje do maja i zapewnią środki na bieżące funkcjonowanie – m.in. rozpoczęcie realizacji zadań w związku z przetargiem na promocję Chorzowa przez sport, co do 20 grudnia ma dać 4 miliony z miejskiej kasy.

Z drużyny popłynął komunikat, że wróci do treningów, gdy strajk zakończą pracownicy. Trwa oczekiwanie na realizację postulatów przez włodarzy klubu. Ruch – którego bojkotują kibice – zaczyna sezon już za niespełna dwa tygodnie, domowym meczem z Zagłębiem II Lubin. Ciąży nad nim jeszcze spłata 400 tysięcy złotych z tytułu raty układu sądowego z wierzycielami oraz długi licencyjne. Jeśli nie zostaną uregulowane do końca lipca, komisja licencyjna zawiesi „Niebieskim” licencję.

 

Trzeba się zjednoczyć

Nic dziwnego, że drużyna nie jest pewna przyszłości; nawet tego, czy w ogóle przystąpi do III-ligowego sezonu.

– Jeśli do końca lipca zostanie spłacone zadłużenie, „przyklepana” będzie nasza licencja i rozegramy pierwszy mecz, to będę pewny, że startujemy. Ten cel powinien nam wszystkim przyświecać. Trzeba się zjednoczyć, by Ruch nie był dostarczycielem punktów, a warunki w klubie pozwalały jak najgodniej reprezentować Chorzów w III lidze. Zamiast skupiać się na treningu, na razie głowy zaprząta nam co innego. Ja czy Tomek Podgórski staramy się wspólnie ze sztabem szkoleniowym jakoś to składać. Wiceprezes Waszczuk w naszej ocenie też bardzo się stara. Myślę, że robi wszystko, co tylko może, by Ruch stanął na nogi. Mam nadzieję, że inni też staną na wysokości zadania – podkreśla „Fosa”.

 

Niedźwiedzia przysługa

Marcin Waszczuk nie uczyni jednak wiele bez wsparcia udziałowców, czyli miasta, Zdzisława Bika oraz Aleksandra Kurczyka. Jedyne, co należy oddać działaczom, to fakt, że latem spłacili zaległości względem zawodników na tyle sprawnie, że ci nie mają teraz możliwości rozwiązania swych umów z winy klubu. Dla wielu to jednak niedźwiedzia przysługa. Nie jest tajemnicą, że kilku młodszych graczy chętnie wyrwałoby się z Chorzowa do wyższej ligi, ale w tej chwili nie ma na to szans – mimo że przyszłość rysuje się w bardzo niejasnych barwach.

– Wiem, że niektórzy myślą o ewentualnych nowych klubach. To logiczne, skoro nie wiadomo nie tylko tego, czy wystartujemy, ale nawet czy wyjdziemy danego dnia na trening… Ja jeszcze żadnych telefonów w inne miejsca nie wykonywałem. Czekam, co będzie w Ruchu, ale ta sytuacja skłania do tego, by myśleć o swojej przyszłości – nie kryje Tomasz Foszmańczyk.

 

Zobacz jeszcze: Rozmowa z Henrykiem Kulą o śląskiej piłce

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

 

Komentarze