Zobacz
Do góry

Szczypiornista, czyli nocny szofer

To jest plan awaryjny – mówi zawieszony za doping i pozbawiony pensji Patryk Gluch. 20-letni skrzydłowy Górnika dorabia nocami jako taksówkarz.

Od z górą czterdziestu lat wiadomo, że kierowca taxi nie musi być wcale prostolinijny i nieskazitelny, co dobitnie pokazał „Taksówkarz” Martina Scorsese. Młody Robert De Niro w tytułowej roli w zdemoralizowanym Nowym Jorku brutalnie załatwiał swoje porachunki ze światem.

Jesienią 2018 roku w środku Europy młody piłkarz ręczny Patryk Gluch też nie okazał się całkiem czysty – we wrześniu po jednym z meczów PGNiG Superligi w jego organizmie wykryto THC (tetrahydrokannabinol), substancję psychoaktywną zawartą w marihuanie. 20-letni skrzydłowy został czasowo zawieszony od końca października, ale że wciąż trenował z drużyną i grał w meczach sparingowych (w klubie nie dopilnowano warunków zawieszenia), Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) ukarała go trzymiesięczną dyskwalifikacją biegnącą dopiero od 23 stycznia. Oznacza to, że faktyczny czas jego dyskwalifikacji to całe pół roku.

Kolega ustawił

Młody sportowiec z powodu szczeniackiego wybryku stracił możliwość uprawiania na jakiś czas sportu zawodowo. Co za tym idzie także zarobek, bo NMC Górnik zawiesił mu wypłatę pensji. Klub musiał zatrudnić nowego zawodnika na jego pozycji i ściągnął z Chrobrego Głogów Wiktora Kubałę.

Za to od lutego osoby korzystające z taksówek w Zabrzu i Gliwicach mogą zostać pasażerami innego piłkarza ręcznego. – Gdy zostałem bezwarunkowo zdyskwalifikowany, szybko musiałem sobie coś znaleźć, żeby zarobić. Miałem kolegę, który pracuje w jednej z gliwickich korporacji taksówkowych. Ustawił mnie z szefem i szybko się dogadałem. Zrobiłem badania psychologiczne, potem orzeczenie lekarskie, no i już, jazda… – opowiada Gluch.

Pijanych sporo

Prywatnie jeździ fordem focusem kombi, a w pracy daewoo nubirą lub chevroletem lacetti. Generalnie porusza się ulicami dwóch sąsiednich miast, ale zdarzył mu się też kurs do Częstochowy.

Sensacyjna porażka z Wybrzeżem. Koniec marzeń o wiceliderze?

Podobnie jak bohater „Taksówkarza” Gluch także kursuje nocami. Pytany o swoje bezpieczeństwo, przekonuje, że się nie boi. – Pijanych klientów jest co prawda dużo, ale raczej nie awanturują się – uspokaja. – W razie niebezpiecznej sytuacji jest alarm, który naciska się na aplikacji służbowej, wtedy wszystkie taksówki zjeżdżają się w to miejsce – informuje.

Zaczyna o osiemnastej, jeździ osiem godzin, kończy o drugiej w nocy. – Potem odsypiam. Popołudniami ćwiczę na siłowni, mam trenera personalnego, staram się biegać i robić wszystko, co mogę, żeby utrzymać formę fizyczną. Ale wieczorem znów siadam za kółko – opowiada.

Unika rozgłosu

Na ligowe parkiety będzie mógł wrócić dopiero pod koniec kwietnia, czyli na rundę play off. – Nauczony przykrym doświadczeniem, sam napisał mejla do POLADY, kiedy będzie mógł zacząć treningi. Odpowiedź: 8 kwietnia. – Zatem dzień wcześniej kończę krótką karierę taksówkarza, to jest plan awaryjny – uśmiecha się. – Nie chodziłem nawet na mecze w Zabrzu, żeby unikać rozgłosu i kontrowersji. Ale oczywiście oglądam chłopaków w telewizji, jeżeli tylko mecze są transmitowane. Mam nadzieję, że pomogę jeszcze drużynie w walce o medale – podkreśla.

Górnik nie komentuje zapisów w kontraktach zawodników. – Cieszymy się, że Patryk wraca do treningów już 8 kwietnia i liczymy na jego wsparcie w rundzie finałowej – stwierdził rzecznik zabrzańskiego klubu, Paweł Franzke…

 

Na zdjęciu: Patryk Gluch chciałby znów zarabiać na życie rzucaniem na bramkę, ale jeszcze przez kilkanaście dni musi mocno trzymać kierownicę.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w PGNiG Superliga