Ten Wielki Piątek?

Powiedzieć, że zespół Jastrzębskiego Węgla jest jedną nogą w finale PlusLigi, byłoby nadużyciem, ale drużyna prowadzona przez Roberto Santilliego wykonała we wtorek w Warszawie znaczący krok w kierunku rywalizacji o złoto. W której nie było jej od 2010 roku. Rachunek jest prosty. Jeżeli dziś „Pomarańczowi” pokonają we własnej hali ONICO Warszawa, zagrają o mistrzostwo Polski. Wokół tej rywalizacji półfinałowej stale coś się dzieje. Przypomnijmy, że przed pierwszym meczem władze PlusLigi nie wyraziły zgody na transfer medyczny Macieja Muzaja, który miał zastąpić kontuzjowanego Bartosza Kurka.

Nic nie przyjdzie łatwo

Warszawski klub postanowił złożyć odwołanie w tej sprawie do Sądu Odwoławczego przy Polskim Związku Piłki Siatkowej, ale trudno aktualnie wyrokować czy i kiedy może zapaść ostateczna decyzja. Warto zatem skupić się na dzisiejszym spotkaniu, które – rzecz jasna – cieszy się ogromnym zainteresowaniem kibiców. Wszystko wskazuje na to, że mecz obejrzy komplet publiczności. W znakomitej większości głodnej pierwszego od dziewięciu lat finału dla Jastrzębia. Łatwo, rzecz jasna, nie będzie, co pokazał pierwszy mecz. – Mecz w Warszawie naprawdę był bardzo trudny. Taki jednak jest play-off. Tutaj nic łatwo nam nie przyjdzie, mówi Roberto Santilli, szkoleniowiec jastrzębskiego zespołu.

– Popełnialiśmy błędy, walczyliśmy z pasją, ale to nie była taka gra, jakiej od siebie oczekujemy – to z kolei opinia Juliena Lyneela, przyjmującego „Pomarańczowych”. – W tym meczu najważniejszy był wynik. Cel osiągnęliśmy. Skupialiśmy się na sobie, a zespół ONICO, nawet bez Bartosza Kurka, jest niezwykle mocny. Sharin Vernon-Evans zagrał bardzo dobrze – zaznaczył francuski gracz JW.

Sytuacja skomplikowana

Roberto Santilli spodziewa się dziś kolejnego trudnego spotkanie i zdaje sobie sprawę z tego, że odniesienie zwycięstwa na wagę awansu do finału PlusLigi może być jeszcze trudniejsze, aniżeli wygrana w Warszawie. – Czeka nas kolejna siatkarska bitwa. Musimy podtrzymać dobrą passę, ale wiemy, że łatwo nie będzie – podkreślił szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. Wydaje się, że zespół ten wszystko ma w swoich rękach. Wygrał mecz wyjazdowy, a rywal ma swoje problemy. Nie chodzi jedynie o Bartosza Kurka, ale też o Bartosza Kwolka, który doznał urazu w pierwszym secie wtorkowego meczu.

Kontuzja naderwania więzadła w stawie skokowym nie okazała się tak poważna, jak pierwotnie sądzono, ale z informacji napływających z Warszawy wynika, że zeszłoroczny mistrz świata w Jastrzębiu-Zdroju nie zagra. To komplikuje trenerowi Stephanowi Antidze sytuację podwójnie. Kwolka zastąpi bowiem Nikołaj Penczew, a ze względu na limit obcokrajowców tylko rezerwowym będzie środkowy Graham Vigrass. – To wszystko utrudnia nam grę, ale w pierwszym meczu pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie o finał wygrywać i jedziemy do Jastrzębia-Zdroju po zwycięstwo – zapewnił francuski szkoleniowiec zespołu ze stolicy.

 

Na zdjęciu: Jastrzębianie są o jeden krok od pokonania ONICO Warszawa i awansu do finału PlusLigi.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ