GKS Tychy. To jest niezbędne wzmocnienie

Nadchodzi czas pierwszych ocen. Po siedmiu meczach rozegranych w tym sezonie GKS Tychy ma na koncie 3 zwycięstwa, 1 remis i 3 porażki.

– To nie jest bilans, który zadowala kibiców – mówi były napastnik GKS-u Tychy Kazimierz Szachnitowski. – Żeby się liczyć w walce o najwyższe miejsca, a mówi się o apetytach na awans, trzeba więcej punktów przywozić z wyjazdów, a do tego dodawać zwycięstwa na swoim boisku. Jednak same punkty to nie wszystko. Do tego dochodzi gra, a w niej było kilka słabych ogniw. Uważam, że pozyskanie Szymona Lewickiego w ostatnich godzinach okienka transferowego, to jest niezbędne wzmocnienie.

Pamiętam go z gry na naszym boisku w Zagłębiu Sosnowiec, bo strzelił nam gola czy w Rakowie Częstochowa, choć wtedy wszedł na ostatni kwadrans bezbramkowego spotkania. Uważam, że może pomóc naszemu zespołowi. Niestety o Mateuszu Piątkowskim, którego obserwujemy od początku roku, nie da się tego powiedzieć. To doświadczony zawodnik, ale swoją grą i liczbą zdobytych dla naszej drużyny bramek nie przekonuje. Natomiast Lewicki oprócz tego, że jest wysoki i umie grać głową, potrafi się także zastawić, utrzymać przy piłce i ma dobrą lewą nogę. Uważam, że wzmocni nasz zespół oczywiście pod warunkiem, że się w niego wkomponuje i będzie dostawał szansę gry od trenera Tarasiewicza.

Choć kibice narzekają na dorobek napastnika, to w sumie z gry ofensywnej GKS-u Tychy mogą być zadowoleni. Świadczy o tym fakt, że tyszanie są najskuteczniejszą drużyną I ligi.

Luki w grze obronnej

– Ale za dużo bramek tracimy, choć do bramkarza nie możemy mieć pretensji, bo Konrad Jałocha, jest pewnym punktem zespołu – dodaje Kazimierz Szachnitowski. – Uważam, że po odejściu Daniela Tanżyny, choć pożegnał się z Tychami już w styczniu, w naszej grze obronnej nadal są luki. Może to kwestia zgrania, na które potrzeba czasu, ale na razie – jak na drużynę, która mierzy wysoko – za łatwo dopuszczamy przeciwników do sytuacji bramkowych. Do momentu odniesienia kontuzji podobała mi się jednak gra Koena Daniela i uważam też, że przyjście Bartosza Szeligi było dobrym pociągnięciem, więc są symptomy, że to wszystko może się zazębić. Maciek Mańka musi jednak pamiętać, że powinien więcej uwagi poświęcać grze obronnej, bo czasem za bardzo zapędza się do przodu.

Oceniając tyski zespół Kazimierz Szachnitowski pamięta też o tyskich elementach w drużynie Ryszarda Tarasiewicza.

Tyskie akcenty

– Bardzo dobrze, że trener Tarasiewicz wkomponował w zespół Wojciecha Szumilasa – uważa Kazimierz Szachnitowski. – Ten chłopak robi postępy i uważam, że może być zespołowi przydatny, ale nie jako zmiennik Łukasza Grzeszczyka. Bo w tej roli to będzie siedział na ławce rezerwowych. A byłoby szkoda, bo jest na dobrej drodze, że „zaskoczyć”. Uważam też, że Jakub Piątek, który w poprzednim sezonie grał jako młodzieżowiec, ale był mocnym ogniwem drużyny i spisywał się zupełnie dobrze, to także zawodnik, któremu warto dać szansę. Do tego mamy tyskich młodzieżowców na skrzydle, czyli Dominika Połapa i Kacpra Piątka, którzy grają na zmianę i uzupełniają zespół. Nie zapominam też o napastniku Dawidzie Kasprzyku, choć on ma teraz chyba najtrudniejszą drogę na boisko. Miał jednak kilka dobrych wejść i nawet strzelił gola w meczu z Chrobrym Głogów, więc czas pracuje dla niego.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze