Tomasz Loska: Wyrosłem z „napinki”

Rozmowa z bramkarzem Tomaszem Loską przed meczem Bruk-Bet Termaliki Nieciecza z Ruchem Chorzów.


Czy na myśl o meczu z „Niebieskimi” kibicowi i byłemu zawodnikowi Górnika mocniej bije serce?

Tomasz LOSKA: – Rywalizacja między klubami i kibicami była, jest i będzie, natomiast ja jestem spokojny. Pracuję jako zawodowy piłkarz, a do tego wyrosłem z tego, by napinać się, bo przyjedzie Ruch. Ważniejsze jest, że Bruk-Bet Termalica walczy z nimi o bezpośredni awans do ekstraklasy. Świadomość rangi tego meczu, o „sześć punktów”, może budować większe napięcie.

W młodości nazwa Ruch bardziej działała jak płachta na byka na chłopaka Paniówek?

Tomasz LOSKA: – Gdy byłem kibicem i chodziłem na stadion, to krzyczałem i śpiewałem o Ruchu różne niemoralne rzeczy. Trzeba było pójść za tłumem i nie było przebacz. Dzięki kadrze do lat 21 „złapałem” świetny kontakt z Kamilem Grabarą, który wychowywał się w chorzowskim klubie. Oczywiście, że dogryzaliśmy sobie, jak to wśród kibiców i piłkarzy. On był „śmierdzielem”, a ja „żabolem”, ale to wszystko działo się na wesoło i ze smakiem.

Zdarzyło się panu pobić za Górnika?

Tomasz LOSKA: – W podstawówce się nie zdarzyło, bo Paniówki i wszystkie inne wsie wkoło Zabrza trzymały za Górnikiem i nikt „chorzowski” nawet się nie wychylał. Do szkoły średniej chodziłem w Zabrzu, więc tym bardziej nie mogło być takiego tematu. Jednak gdy pojechało się na dyskotekę do Katowic, nie brakowało pytań „za kim żes je?”. Czasem się zdarzyło, że jedni drugich pogonili, ale wszyscy mieli całe zęby.

Przed przerwą reprezentacyjną w końcówce meczu ze Stalą Rzeszów uratowaliście remis na wyjeździe. Jak w szatni podchodzicie do tego punktu po kilkunastu dniach? Żałujecie, czy cieszycie się z punktu?

Tomasz LOSKA: – Dostaliśmy lekcję pokory, pierwsza połowa była dla nas zimnym prysznicem. Myślę, że takie błędy już się nie przytrafią, bo potrafimy wyciągać wnioski. Stal nas zdominowała, w drugiej doprowadziliśmy do remisu, ale były jeszcze sytuacje, więc można też odczuwać niedosyt.

Graliście do końca, za co przyszła nagroda. Na wiosnę Ruch Jarosława Skrobacza potrafi rozstrzygać mecze w końcówkach, remisować. Musicie na to zwrócić szczególną uwagę.

Tomasz LOSKA: – Obserwuję poczynania innych drużyn i Ruch bardzo mi tym imponuje. Ich styl nie zawsze przekonuje, mają swoje problemy, ale zawsze są konsekwentni i nadrabiają walecznością. U siebie będziemy się czuć swobodnie, ale podejdziemy do nich z dużym respektem. Najważniejsze, by odpowiednio reagować na wydarzenie boiskowe, by skończyło się wynikiem na naszą korzyść.

Będziecie mieli okazję do rewanżu. Jesienią przegraliście w Chorzowie 1:2 i nie ukrywaliście, że ułatwiliście rywalom zadanie.

Tomasz LOSKA: – To był jeden z naszych najsłabszych meczów w pierwszej rundzie. Ruch zbyt łatwo zdobywał bramki. Nie utrzymywaliśmy się przy piłce, choć takie były założenia. Wdaliśmy się w kopaninę, oddaliśmy swoje atuty. Mi też zdarzył się słabszy występ, mogłem zrobić więcej przy pierwszym golu.

To spotkanie zapoczątkowało serię ośmiu, a licząc Puchar Polski, dziewięciu spotkań bez zwycięstwa. Często remisowaliście i dziś jesteście najczęściej dzielącą się punktami zespołem w I lidze.

Tomasz LOSKA: – Widać to w tabeli, brakuje nam tych punktów. Dzięki ostatniej serii bez porażki doskoczyliśmy do czołówki i teraz czeka nas spotkanie o „sześć punktów”. Moim zdaniem to taki mały baraż. Sezon wchodzi w decydującą fazę i nie ma miejsca na potknięcia. Uważam, że będziemy sobie dobrze radzić z grą pod presją.

W tygodniu klubowe media opublikowały krótki film z panem, jako kapitanem drużyny, w roli głównej. Jak się gra z opaską?

Tomasz LOSKA: – Biorę na siebie większą odpowiedzialność, ale mnie to cieszy. Trudniej jest, gdy drużynie nie idzie i trzeba pokazać „jaja”, ale właśnie wtedy można zobaczyć, jakim kto jest człowiekiem. Na poczynania boiskowe opaska nie ma większego wpływu, nie odczuwam dodatkowej presji związanej z funkcją. Odczuwam satysfakcję, że przed sezonem koledzy obdarzyli mnie tak dużym zaufaniem. Każdy wpisywał na kartce nazwisko kandydata i można powiedzieć, że wygrałem w pierwszej turze (śmiech).

Pana wzorem kapitana jest Radosław Sobolewski. Dziś trener Wisły Kraków, a pan przed laty dzielił z nim w szatnię w Górniku.

Tomasz LOSKA: – Miał niesamowity autorytet, na który zapracował występami ligowymi i w reprezentacji, ale też był super człowiekiem. Zostałem sobą, nikogo nie kopiuję, ale wyciągnąłem z postawy Sobolewskiego wiele cennych wniosków. Można brać z niego przykład. Wiem, jak podpowiadać w czasie treningu, kiedy zareagować impulsywnie, a kiedy spokojnie, jak rozwiązać trudne sytuacje.

Ile prawdy było w informacjach, że zimą mógł pan wrócić do Górnika?

Tomasz LOSKA: – Szukali bramkarza, ale nie było konkretnych rozmów. W Niecieczy mam mocną pozycję, walczę o awans i w ostatnim momencie nie chciałem zostawiać drużyny, klubu. Widziałbym się tutaj w kolejnych latach, ale zobaczymy, czy dostanę propozycję nowego kontraktu. Na razie trzeba grać o awans i mieć nadzieję, że będę zdrowy. To jest najważniejsze, wtedy nie będzie powodów do zmartwień i wszystko dobrze się ułoży. Co do Górnika, to nawet nie biorę pod uwagę, by nie utrzymali się w ekstraklasie!

Liczby Loski

W 22 meczach I ligi wystąpił w tym sezonie bramkarz drużyny z Niecieczy. Nie zagrał w 3. kolejce, a spotkanie z Puszczą zostało przełożone z powodu śnieżycy.

7 czystych kont, z czego 3 w tym roku, zachował 27-latek.

Rywale 5 razy pokonali go z rzutów karnych.


Na zdjęciu: Tomasz Loska wie, że w pierwszym meczu z Ruchem mógł bardziej pomóc drużynie.

Fot. Łukasza Sobala/PressFocus