Zobacz
Do góry

Tour de France. W hołdzie dla Merckxa

Michał Kwiatkowski do pracy, a Łukasz Wiśniowski po naukę. Mało nas na tegorocznym Tour de France.

20 lipca 1969 roku 24-letni wówczas Eddy Merckx, z przewagą ponad 17 minut nad Francuzem Rogerem Pingeonem, wygrał swój pierwszy Tour de France w karierze. O belgijskim „Kanibalu” wcześniej wielu już słyszało, ale to tamten triumf uchodzi za narodziny legendy najlepszego kolarza szosowego w dziejach.

Z tej okazji organizatorzy Tour de France postanowili, że 106. edycja najsłynniejszego wyścigu kolarskiego na świecie, 50 lat po pierwszym triumfie Merckxa, rozpocznie się w Brukseli, czyli stolicy jego kraju. Eddy liczy sobie dziś 74 lata i cieszy się dobrym zdrowiem. Bywa nawet czasami tak samo… bezczelny, jak kiedyś, czyli w czasach, kiedy rywale najczęściej oglądali jego plecy.

Do kasowania i zamęczania

Dla nas, polskich kibiców kolarstwa, tegoroczna „Wielka pętla” jest w jednym sensie historyczna. Pierwszy raz na starcie stanie polska grupa, należąca od tego sezonu do grona ekip World Touru, czyli CCC Team. Niemniej jednak w barwach tej drużyny wystartuje ledwie jeden Polak. Łukasz Wiśniowski zadebiutuje w Tour de France, co z pewnością jest dla niego wielkim wyróżnieniem.

Wiadomo jednak, że 28-latek z Ciechanowa nie odegra większej roli w rywalizacji. Drugim naszym kolarzem na starcie jest Michał Kwiatkowski. Kolarz grupy Ineos będzie miał na wyścigu określone zadania. Tożsame z tymi, z których wywiązywał się modelowo zarówno rok, jak i dwa lata temu.

„Kwiato” jeździł wówczas w grupie Sky, która zmieniła nazwę i sponsora, i był człowiekiem od czarnej roboty. Wykonywał kapitalną pracę dla Chrisa Froome’a (ze względu na poważny wypadek przed kilkoma tygodniami w tegorocznej edycji nie wystartuje) i Gerainta Thomasa. Polak kasował ucieczki, a na górskich podjazdach dokonywał kolarskiej „rzezi”, czyli zamęczał najgroźniejszych rywal wspomnianej dwójki.

Przed edycjami wyścigu w 2017 i 2018 roku mówiło się, że jeżeli wszystko, czyli realizacja celów drużynowych będzie pod kontrolą, to Kwiatkowski dostanie wolną ręką i powalczy o etapowe zwycięstwo. Mimo iż w obu przypadkach wszystko pod kontrolą było, to jakoś się nie złożyło i mistrz świata z 2014 roku nadal nie ma na swoim koncie wygranego odcinka w wielkim tourze.

Może dobry omen?

Kwiatkowski w Tour de France wystartuje już po raz szósty, czym wyrówna rekord pod względem liczby udziałów w wyścigu, który należy do Macieja Bodnara. „Bodiego”, etapowego triumfatora z 2017 roku, na starcie zabraknie. Generalnie jeżeli chodzi o ostatnie lata, to polska reprezentacja na Tour de France jest najskromniejsza od 2012 roku, kiedy „rodzynkiem” był Sylwester Szmyd.

Tour de France: Dzień skandalu i dramatów

Przed rokiem w wyścigu brało udział pięciu Polaków. Podobnie, jak w roku 2014 i są to rekordowe edycje z naszymi kolarzami na starcie. Dlaczego w tym roku jest inaczej? Rafał Majka, już pod koniec zeszłego roku zadeklarował, że na ten sezon zmienia priorytety i skupia się na Giro d’Italia i Vuelta a Espana. Być może wpływ na taką decyzję „Zgreda” miały dwie poprzednie edycje wyścigu, które ze względu na upadki były nieudane.

W tej sytuacji trudno nam liczyć na emocje, choć może to i dobrze. W poprzednich latach oczekiwania były większe, a następnie pojawiła się frustracja osłodzona wspomnianym zwycięstwem Bodnara podczas jazdy indywidualnej na czas w Marsylii. Drugie miejsce zajął na tym etapie… Kwiatkowski i uznajmy to za dobry omen przed rozpoczynającą się jutro rywalizacją.

 

Czy wiesz, że…

* Już po raz 23. wyścig Dookoła Francji rozpocznie się… poza Francją. Po raz pierwszy taki przypadek miał miejsce w 1954 roku, kiedy rywalizacja rozpoczęła się w Amsterdamie. W Holandii „Wielka pętla” rozpoczynała się do tej pory sześciokrotnie. Po raz piąty kolarze ruszą z Belgii, a po raz drugi z Brukseli, gdzie start miał miejsce w 1958 roku. Czterokrotnie wyścig startował z Niemiec, po dwa razy z Wielkiej Brytanii i Luksemburga, a po jednym razie z Monako, Szwajcarii, Hiszpanii i Irlandii. Zaplanowano już, że za dwa lata Tour de France rozpocznie się w Kopenhadze.

* Trasa tegorocznego wyścigu liczy sobie 3480 km i można ją zaliczyć do średnich. W XXI wieku osiem z 18 rozegranych wyścigów było krótszych, a 10 dłuższych. Wyścig na najbardziej zbliżonym do tegorocznego dystansie, konkretnie 3496 km, odbył się całkiem niedawno, bo w 2012 roku. Najlepszy okazał się wówczas Brytyjczyk Bradley Wiggins.

* W 2019 roku przypada setna rocznica… żółtej koszulki lidera wyścigu, którą wprowadzono w 1919 roku. Z tej okazji kolarz będący liderem po każdym etapie nałoży trykot ze specjalnym, dedykowanym wzorem. Na koszulkach znajdą się m.in. wizerunki najsławniejszych kolarzy, a także najważniejszych miejsc w historii wyścigu. Nie zabraknie również charakterystycznych miejsc i budowli, które znajdują się w miastach etapowych.

Parada faworytów

Egan BERNAL (Kolumbia, Ineos)

Wielu ekspertów pyta, czy nie jest jeszcze za młody na największe rzeczy? Ma dopiero 22 lata, a na swoim koncie mnóstwo ważnych zwycięstw, jak w wyścigach Paryż – Nicea czy Tour de Suisse przed kilkoma tygodniami.

Rok temu debiutował w „Wielkiej pętli”, zajął 15. miejsce, ale głównie pomagał na najtrudniejszych podjazdach Thomasowi i Froome’owi. Pokazał jednak niesamowitą moc w górach. Jako jeden z nielicznych Kolumbijczyków dobrze radzi sobie w indywidualnej jeździe na czas.

Geraint THOMAS (Wlk. Brytania, Ineos)

Rok temu z dużą, bo prawie 2-minutową przewagą wygrał cały wyścig i przystępuje do obrony tytułu. Trudno powiedzieć, czy będzie mu łatwiej niż 12 miesięcy temu. Z jednej strony w wyścigu nie startuje drugi, trzeci i czwarty kolarz zeszłorocznej rywalizacji. Z drugiej trudno przewidzieć, jak zachowa się kierownictwo grupy Ineos wobec znakomitej formy Bernala. W tym sezonie Thomas startował niewiele. Najcenniejszym wynikiem było trzecie miejsce w Tour de Romandie.

Jakob FUGLSANG (Dania, Astana)

W tym sezonie wygrał Criterium du Dauphine, czyli wyścig nazywany „małym Tour de France”. Identycznie było jednak w 2017 roku, a następnie na „Wielkiej pętli” miał ogromnego pecha, bo z uwagi na poważny upadek rywalizacji nie ukończył. Teraz ma być inaczej, a od wiosny wicemistrz olimpijski z Rio de Janeiro utrzymuje znakomitą formę. Wygrał Liege – Bastogne – Liege, a w kilku pozostałych najważniejszych klasykach zajmował bardzo dobre lokaty.

Ritchie PORTE (Australia, Trek-Segafredo)

Należał do grona faworytów w dwóch poprzednich edycjach wyścigu, bo w 2016 roku zajął dobre, piąte miejsce. Następnie jednak przylgnęła do niego łatka pechowca, bo w 2017 i 2018 roku nie skończył „Wielkiej pętli” z powodu kraks. Do trzech razy sztuka. W tym sezonie postawił wszystko na jedną kartę. Startował mało, głównie z pobudek treningowych i zapowiada, że powalczy o najwyższe cele. Czy zostanie drugim, po Cedelu Evansie, australijskim triumfatorem rywalizacji?

Romain BARDET (Francja, AG2R)

Od 2014 roku, nieprzerwanie, melduje się w pierwszej dziesiątce Tour de France, a dwa razy kończył wyścig na podium. Jest najpoważniejszym francuskim kandydatem do tego, aby przerwać trwającą już 34 lata niemoc Francuzów w swoim narodowym wyścigu. Wtedy ostatnim „trójkolorowym”, który wygrał na Polach Elizejskich był Bernard Hinault.

W zeszłym roku Bardet został wicemistrzem świata, choć specjalistą od tego typu wyścigów nie jest. W kwietniu przygotowania do TdF zakłócił wypadek, podczas którego doznał urazu żeber.

Nairo QUINTANA (Kolumbia, Movistar)

Marzy o tym, aby skompletować kolarskiego „wielkiego szlema”, bo na swoim koncie ma już triumfy w Giro d’Italia i Vuelta a Espana. Na „Wielkiej pętli” dwa razy był drugi i raz trzeci, ale ostatnie dwie edycje mu nie wyszły. Kończył je odpowiednio na 12. i 10. pozycji. Jest znakomitym góralem, a gorzej jeździ na czas. Może jednak liczyć na mocne wsparcie kolegów z grupy Movistar, która – po triumfie Richarda Carapaza na Giro – marzy o drugim z rzędu zwycięstwie w wielkim tourze.

Na nich trzeba uważać: Adam Yates (Wlk. Brytania, Mitchelton-Scott), Vincenzo Nibali (Włochy, Bahrain-Merida), Thibaut Pinot (Francja, Groupama-FDJ), Mikel Landa (Movistar, Hiszpania), Steven Kruijswijk (Holandia, Jumbo-Visma), Fabio Aru (Włochy, UAE Emirates), Ilnur Zakarin (Rosja, Katiusza-Alpecin), Rigoberto Uran (Kolumbia, EF Education First), Simon Yates (Wlk. Brytania, Mitchelton-Scott), Enric Mas (Hiszpania, Deceuninck – Quick-Step).

Na zdjęciu: Michał Kwiatkowski (w środku) ma na Tour de France do wykonania określone zadania.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w kolarstwo