Zobacz
Do góry

Transferowa niespodzianka w GKS-ie Tychy

Hiszpański pomocnik Omar Monterde lubi zaskakiwać nie tylko rywali na boisku.

 

Cztery dni przed inauguracją rundy wiosennej półroczny kontrakt z GKS Tychy podpisał Omar Monterde. 30-letni Hiszpan na polskich I-ligowych boiskach nie jest osobą anonimową. Wszak urodzony 24 marca 1989 roku wychowanek Levante trafił do naszego kraju latem 2015 roku i w II-ligowej Legionovii i na murawie zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

– Dostałem taką propozycję od menadżera – mówił wtedy lewonożny pomocnik, mający za sobą 10 występów w hiszpańskiej II lidze. – Powiedział: masz szansę zagrać w Polsce. Chcesz? Nie zastanawiałem się długo. Dla mnie to było kolejne wyzwanie i szansa rozwoju. A na tym właśnie najbardziej mi zależy.

Początek był bardzo obiecujący. W 18 występach w rundzie jesiennej Hiszpan strzelił wówczas 6 goli, nie wykorzystując przy okazji rzutu karnego w meczu z… GKS-em Tychy. Ten dorobek otworzył mu drogę do I ligi, ale nim zakotwiczył w Bytowie to zaskoczył sztab szkoleniowy w Legionowie spóźniając się na początek zimowych przygotowań o kilka tygodni.

Na własną rękę przedłużył pobyt w Hiszpanii, gdzie był testowany, a gdy się nie załapał i wrócił do Legionowa to usłyszał, że już nie jest potrzebny i może sobie szukać nowego pracodawcy.

Przymiarka do Wisły

Zaczął od Zawiszy Bydgoszcz, ale ostatecznie cztery lata temu trafił do Bytovii i przez półtora roku w 31 występach strzelił 2 gole. Co prawda jego dorobek nie był imponujący, ale Omar Monterde zaskoczył wszystkich i 3 lata temu zgłosił się na testy do Wisły Kraków.

Kiko Ramirez nie zdecydował się jednak na zaangażowanie rodaka, którego prowadził w CD Castellon i na przymiarce się skończyło. Kiedy więc latem 2017 roku Omar Monterde wrócił do Hiszpanii, a po rundzie jesiennej spędzonej w Linares Deportivo przeszedł do Lincoln Red Imps FC, z którym zdobył mistrzostwo Gibraltaru, wydawało się, że polska przygoda dobiegła końca. Jednak wtedy hiszpański piłkarz znowu zaskoczył kibiców.

Pożegnanie z Tychami

Pojawił się bowiem w Tychach i w zespole Ryszarda Tarasiewicza w sezonie 2018/2019 rozegrał 24 spotkania, strzelając 3 gole oraz zyskując wiele pochlebnych ocen, szczególnie w rundzie wiosennej. Zapewniał, że dobrze czuje się w Tychach, ale mimo to z powodów prywatnych nie zdecydował się na przedłużenie wygasającej umowy.

Pożegnał się z kibicami na jednym z portali społecznościowych. Podziękował zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu, pracownikom klubu i jego fanom, pisząc, że to były naprawdę przyjemne chwile i życzył drużynie dobrych wyników w przyszłym sezonie.

Od przybytku głowa nie boli

Wydawało się, że wróci Hiszpanii, bo trenował z III-ligowym CF Badalona, ale ostatecznie wybrał kierunek północny i wylądował w zespole beniaminka I ligi Olimpii Grudziądz. W jej barwach w rundzie jesiennej wrócił do Tychów na pamiętny „szalony” mecz.

Gdy schodził z boiska w 58 minucie tyszanie prowadzili 2:0, a dwubramkowe prowadzenie GKS-u utrzymywało się do 87 minuty. Mimo to grudziądzanie wygrali 3:2!

W sumie Omar Monterde w Olimpii zaliczył 11 występów i strzelił 3 gole, a co najistotniejsze w zimowym okresie przygotowawczym pracował solidnie na rolę podstawowego zawodnika w zespole Jacka Trzeciaka. 6 dni przed inauguracją rozgrywek znowu dokonał jednak nieoczekiwanej zmiany i po rozwiązaniu kontraktu w Grudziądzu przyjechał do Tychów, żeby złożyć podpis pod umową, obowiązującą do końca sezonu.

Jak trener Ryszard Tarasiewicz wykorzysta błyskotliwego piłkarza dysponującego dobrym strzałem i lubiącym grę jeden na jeden? Kandydatów do gry na lewej pomocy w GKS-ie Tychy jest kilku, że wymienimy tylko: Sebastiana Stebleckiego, Wojciecha Szumilasa i Łukasza Monetę. Ale podobno od przybytku głowa nie boli…

Komentarze