Transfery z Eredivisie do Bundesligi wciąż popularne. Choć niewypałów nie brakuje…

Holenderska Eredivisie słynie ze szkolenia i ogrywania niezwykle utalentowanej młodzieży. Nie tyczy się to jednak tylko „swoich” piłkarzy, bo wielu jest też zawodników wypożyczonych, którzy w swoich mocniejszych drużynach nie byli w stanie przebić się do składu, a w Holandii mogą grać regularnie. Wymiana z sąsiadami jest jak najbardziej naturalna, ponieważ północno-zachodnia część Niemiec jest niezwykle obfita w kluby piłkarskie i w dodatku leży bardzo blisko holenderskiej granicy.

 

Wziąć przykład z rywala

Niemiecka Bundesliga jest wyraźnie mocniejsza od Eredivisie. Kluby zza naszej zachodniej granicy chętnie czerpią z tamtejszych uzdolnionych piłkarzy, którzy chcą postawić kolejny krok w swojej karierze, bardzo często będący przystankiem przed transferem do Anglii czy Hiszpanii. Jednak to działa także w drugą stronę. Tylko tego lata kluby z Kraju Tulipanów ściągnęły z Niemiec 20 zawodników, co odbywało się na różnych zasadach – jedni byli kupieni, inni wypożyczeni, a jeszcze inni wykupieni po wypożyczeniu.

Rekordzistą jest VVV Venlo, które sprowadziło aż 5 zawodników. Nie byli to jednak zbyt istotni gracze, tak samo jak Venlo nie należy do grona holenderskich potęg. Uwagę należy jednak zwrócić na wypożyczenie Hajiego Wrighta, wysokiego i silnego napastnika Schalke 04, który w poprzednim sezonie dostał kilka szans w Bundeslidze, zdobył nawet gola. 21-latek należał do sporej kolonii amerykańskich piłkarzy występującej w najwyższej lidze niemieckiej, a w Gelsenkirchen mają wobec niego pewne nadzieje. Wypożyczenie do VVV ma pomóc mu w regularnej grze, a o tym, że może to przynieść efekt, pokazuje analogiczne działanie Borussii Dortmund.

Dortmundczycy zimą wypożyczyli do Willem II 19-letniego Alexandra Isaka, niełapiącego się do pierwszego zespołu, choć wcześniej nazywanego drugim Zlatanem Ibrahimoviciem. W 16 spotkaniach Szwed strzelił aż 13 goli, czym zapracował na transfer do La Liga, do Realu Sociedad, ponieważ BVB… nadal nie była do niego przekonana.

 

Zmarnowane talenty

Do Eredivisie trafiło też kilku graczy, którzy za granicą mieli zrobić wielką karierę, a zaliczyli wielkie fiasko. Riechedly Bazoer od 16. roku życia szkolił się w Ajaksie i kilka lat temu był łączony z Barceloną. Za promocyjne 12 mln euro trafił jednak do Wolfsburga, gdzie prezentował się fatalnie i szybko go tam skreślono. Wypożyczenia do Porto i Utrechtu w poprzednim sezonie miały mu pomóc, ale tam również Holendrowi nie szło. W minionym tygodniu Bazoer trafił do Vitesse, kończąc (przynajmniej na razie) marzenia o wielkiej piłce.

Równie chwiejnie swoją karierę prowadzi blisko 25-letni Portugalczyk Bruma. On do Holandii trafił po raz pierwszy, wybrał PSV, gdzie nie tak dawno grał… Jeffrey Bruma, który w Niemczech obecnie jest najczęściej obiektem krytyki. Portugalczyk miał zawojować świat z RB Lipsk, lecz zasłynął przede wszystkim z irytującego stylu grania i nieefektywnych zagrań. Na palcach jednej ręki można policzyć jego udane występy w barwach „Byków”, którzy do Eindhoven oddali go bez żadnego żalu.

 

Zobacz jeszcze: Upadek mistrz świata, Andre Schuerrle

 

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Komentarze