Zobacz
Do góry

Trefl i Skra grają o Superpuchar Polski

– Chcemy przywieźć trofeum do Bełchatowa – zapowiada Kacper Piechocki, libero PGE Skry Bełchatów. – Jesteśmy szczególnie zmotywowani i zrobimy wszystko, żeby wygrać – odpowiada Andrea Anastasi, trener Trefla Gdańsk.

Zwykle spotkanie o Superpuchar jest rozgrywane przed startem rozgrywek ligowych. To takie symboliczne otwarcie sezonu. W tym roku odbędzie się już po kilku kolejkach PlusLigi, ale jak zapewniają jego ubiegłoroczni zdobywcy z Bełchatowa, nie umniejsza to rangi meczu w Ergo Arenie Gdańsk.

Zrobią wszystko, by wznieść puchar

– Będziemy mieć kolejną szansę, żeby wznieść do góry puchar. Na pewno zrobimy wszystko, żeby przywieźć go do Bełchatowa. Taki sukces na początku rozgrywek może być dla nas pozytywnym kopem do dalszej pracy. Wrócić z pucharem byłoby wspaniale i mam nadzieję, że tak się stanie – przyznał przed wyjazdem do Gdańska libero bełchatowian Kacper Piechocki.

Drugi trener PGE Skry Michał Winiarski, który mecze o Superpuchar wygrywał w 2012 i 2014 r., dodaje, że każde spotkanie o trofeum jest szczególne. Jak zaznaczył, celem jego drużyny będzie nie tylko wygrana, ale i zaprezentowanie lepszej siatkówki niż do tej pory.

Daleko od optymalnej dyspozycji

W Bełchatowie nie ukrywają bowiem, że dyspozycja obrońców tytułu jest daleka od optymalnej, co pokazał ich ostatni ligowy mecz z… Treflem. Podopieczni trenera Roberto Piazzy zwyciężyli w nim 3:2, lecz ich forma wyraźnie falowała. – Rozmawialiśmy już na ten temat i wiemy, że musimy zagrać lepiej. I z każdym meczem tak powinno być. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby dopracować wszystkie elementy w drużynie. Mam nadzieję, że już w środę pokażemy lepszą siatkówkę – tłumaczy Piechocki.

W Gdańsku pałają rewanżem za sobotnią porażkę. – To był dziwny mecz. Na pewno nie był perfekcyjny w wykonaniu obydwu drużyn, które popełniły dużo błędów. Cieszymy się jednak z wywalczonego na terenie mistrza Polski punktu. Zawsze jednak chcemy wygrywać i teraz jesteśmy szczególnie zmotywowani, zrobimy wszytko, aby we własnej hali zdobyć to trofeum – przyznaje Anastasi.

Nie ukrywa też, że spotkanie ma również służyć zgraniu jego siatkarzy. – Jesteśmy zupełnie nowym zespołem. Kiedy w Bełchatowie spojrzałem na parkiet, zdałem sobie sprawę, że na boisku mam pięciu nowych graczy. W poprzednim sezonie podstawowymi zawodnikami byli tylko Wojciech Grzyb i Maciej Olenderek. Nasza drużyna cały czas się zgrywa i mam nadzieję, że ze spotkania na spotkanie będziemy widzieć postęp w grze. Liczę, że stanie się on szczególnie udziałem młodych siatkarzy.

Mistrz świata gotowy do gry

W sobotę cały mecz z mistrzami Polski rozegrał Patryk Niemiec, ale nie wiadomo, czy 21-letni środkowy pojawi się dzisiaj na parkiecie. Do gry gotowy jest bowiem mistrz świata Piotr Nowakowski, którego z udziału w ligowej potyczce wyeliminowała choroba. – W poniedziałek trenował już nie tylko on, ale i Fabian Majchersk. Jakis wirus dopadł z kolei Szymona Jakubiszaka, ale mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje i zdrowotne perypetie będą już za nami – wyjaśnia Anastasi.

Trefl i PGE Skra w ostatnich latach często rywalizowały o różne trofea i mają rachunki do wyrównania. W poprzednim sezonie zmierzyły się w finale Pucharu Polski, w którym pewnie triumfowali gdańszczanie (3:0). Za tę porażkę bełchatowianie zrewanżowali się w półfinale mistrzostw Polski, zwyciężając dwukrotnie po 3:2. PGE Skra zakończyła ligowe rozgrywki na najwyższym stopniu podium, a zawodnicy Trefl wywalczyli brązowy medal.

 

Komentarze