Trenerskie zawirowania

Pierwszym trenerem, który wiedział, że po mistrzostwach świata nie będzie dłużej pracował z zespołem narodowym był Bert Van Marwijk. Przypomnijmy, że doświadczony holenderski szkoleniowiec przejął reprezentację Australii w styczniu, po niespodziewanej rezygnacji Agne Postecoglu, który wprowadził zespół na mundial. Od razu Van Marwijk umówił się jednak z władzami federacji, że podpisuje zaledwie półroczny kontrakt. Ma przygotować zespół na turniej i wziąć w nim udział. Już w marcu Australijczycy ogłosili, że po mundialu zespół poprowadzi rodzimy szkoleniowiec, Graham Arnold. Warto przypomnieć, że trener ten pracował już z „Socceroos”. W latach 2006-07.

Dzień po meczu

Wiadomo było, że po mundialu, a precyzyjniej rzecz biorąc po zakończeniu przygody danej drużyny z mistrzostwami świata, posypią się kolejne zwolnienia czy też rezygnację. Do dyspozycji zarządu oddał się Adam Nawałka, a pierwszymi, którzy nie wytrzymali byli działacze z Egiptu. 25 czerwca „Faraonowie” rozegrali ostatni mecz na turnieju w Rosji. Przegrali 1:2 z Arabią Saudyjską i zakończyli swój udział w fazie grupowej bez ani jednego punktu. Już następnego dnia, tuż po powrocie drużyny do Kairu, poinformowano, że argentyński szkoleniowiec, [Hector Cuper] został zwolniony ze stanowiska. Władze związku nie były zadowolone z postawy zespołu podczas mistrzostw świata, a czarę goryczy przelała porażka w spotkaniu o honor. – Spotkaliśmy się od razu po powrocie drużyny z Rosji. Cały zarząd postanowił podziękować trenerowi Cuperowi i całemu sztabowi szkoleniowemu. Doceniamy to, co szkoleniowiec dla nas zrobił, a w szczególności fakt, że po 28 latach przerwy awansowaliśmy na mundial. Coś się jednak wyczerpało – napisano w oświadczeniu federacji. Warto przypomnieć, że doświadczony argentyński trener w 2017 roku doprowadził drużynę do finału Pucharu Narodów Afryki. Kto zastąpi Cupera na stanowisku? Nie wiadomo, chociaż Egipcjanie chcieliby, aby na trenerską ławkę powrócił legendarny Hassan Shehata, który prowadził „Faraonów” w latach 2004-11 i trzy razy z rzędu doprowadził ją do triumfu w mistrzostwach kontynentu. Media spekulują, że kluczowy głos w tej sprawie może mieć Mohamed Salah, największa gwiazda egipskiej drużyny.

Szykowani do zwolnienia

– W tej chwili jest to najmniej istotna sprawa. Po prostu przegraliśmy mecz i wszystkich nas bardzo to boli. Na pewno przez kilka dni pozostaniemy w żałobie. A co ze mną? Myślę, że w ciągu najbliższych dni szefowie związku podejmą decyzję – powiedział tuż po przegranym 0:2 meczu z Brazylią, Juan Carlos Osorio, selekcjoner reprezentacji Meksyku. Wczoraj w tamtejszym mediach pojawiły się informacje mówiące o tym, że Kolumbijczyk dłużej nie poprowadzi zespołu. Kibice mają do niego pretensje przede wszystkim za to, że po znakomitym początku turnieju, czyli wygranej z Niemcami, „Aztekowie” zaczęli grać słabiej. Porażka 0:3 ze Szwecją spowodowała, że wprawdzie awansowali do kolejnej fazy rywalizacji, ale z drugiego miejsca w grupie, co wiązało się z koniecznością stawienia czoła Brazylii. Gdyby „El Tri” wygrali grupę wówczas zmierzyliby się ze Szwajcarią, a ich szanse na wytęskniony od 32 lat półfinały byłby znacznie większe. Oficjalny komunikat odnośnie przyszłości Osorio jeszcze się nie pojawił, chociaż niewielu ma wątpliwości, czy szkoleniowiec jednak zostanie na stanowisku. Policzone są też – prawdopodobnie – dni Juana Antonio Pizziego, który prowadził Arabię Saudyjską, a także Nabila Maaloula z reprezentacji Tunezji. Ponadto do odejścia sam szykuje się Portugalczyk Fernando Santos, a także Fernando Hierro, który reprezentację Hiszpanii objął na… dzień przed rozpoczęciem mundialu. Taki scenariusz był jednak do przewidzenia. Hiszpańska federacja nawet nie próbowała ukrywać, że były kapitan Realu Madryt był rozwiązaniem tymczasowym.

Miliony na odprawę

Gorąco zrobiło się w Argentynie. Już w trakcie mistrzostw świata wokół osoby Jorge Sampaolego było sporo zamieszania. Otwarcie krytykowali go nawet piłkarze, a media nie pozostawiły na trenerze suchej nitki po meczu z Nigerią. Argentyna wygrała dzięki bramce Marcosa Rojo w końcówce spotkania, a telewizyjne kamery – nieco wcześniej – uchwyciły moment, kiedy Sampaoli… pyta Lionela Messiego, czy ma wpuścić na boisko Cristiana Pavona! Przypomnijmy, że przed mundialem federacja przedłużyła ze szkoleniowcem kontrakt, który ma obowiązywać jeszcze przez rok, czyli do Copa America 2019.

Fot. PressFocus

Teraz kibice żądają głowy selekcjonera, a władze związku są w kropce. Chodzi bowiem o to, że trener ma zapisaną w kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości ok. 20 mln euro. Sęk w tym, że w Argentynie szaleje inflacja i związek musiałby wypłacić trenerowi horrendalną sumę 588 milionów peso! Dyskusja na temat szkoleniowca jest ożywiona i nikt się nie zdziwi, jeżeli wkrótce głos zabierze sam prezydent kraju, były zresztą piłkarski działacz, Maurico Macri. Przypomnijmy, że polityk ten osobiście uczestniczył w rozmowach przed zatrudnieniem Sampaolego. Tymczasem zupełnie niedawno na jaw wyszły zarobki argentyńskiej głowy państwa, które wynoszą ok. 78 mln peso… rocznie, czyli kilka razy mniej od potencjalnej odprawy trenera. W całym tym zamieszaniu pomocną dłoń chce podać Diego Maradona. – Poprowadzę reprezentację za darmo – wypalił w swoim stylu „El Diego”, chociaż wszyscy wiedzą, że nie jest to najlepszy pomysł. Legendarny piłkarz w latach 2009-10 prowadził już zespół narodowy, a jego selekcjonerska przygoda zakończyła się porażką 0:4 w ćwierćfinale południowoafrykańskiego mundialu.

A Loew zostaje…

Spokój, jak zresztą zawsze, w pomundialowych trenerskich zawirowaniach zachowują Niemcy. Po haniebnej porażce z Koreą Południową, która wiązała się z odpadnięciem z mundialu, pojawiło się wiele opinii o tym, że Joachim Loew powinien zakończyć swoją misję. Władze związku spotkały się ze szkoleniowcem, a następnie wydano oświadczenie. Trener zostaje. – Za nami otwarta i ufna wymiana opinii, w której poruszyliśmy bardzo dużo różnych kwestii. Wszyscy jesteśmy przekonani, że Joachim Loew nadal powinien pracować z zespołem narodowym. Spotkamy się raz jeszcze, przed meczem w Lidze Narodów, który rozegramy 6 września z Francją. Wtedy poznamy szczegółowy raport sztabu szkoleniowego – powiedział Reinhard Grindel, szef niemieckiego związku (DFB). – Bardzo dziękuję, że pomimo uzasadnionej krytyki związek nadal mi ufa i w nas wierzy. Rozczarowanie nasze jest ogromne, ale postaramy się jak najlepiej wyciągnąć wnioski i przygotować się do kolejnych międzynarodowych wyzwań – powiedział Joachim Loew.

Jego kontrakt obowiązuje do 2022 roku, czyli do kolejnych mistrzostw świata. W gronie trenerów, którzy albo jeszcze grają na turnieju w Rosji, albo też decydują się obecnie losy ich przyszłości nie ma – z pewnością – zbyt wiele postaci, które na swoich stanowiskach dotrwają do katarskiego mundialu. Machina zmian, na dobre, ruszy dopiero za kilka dni. Według rozmaitych spekulacji z pracą pożegnać się może nawet połowa tych, którzy jeszcze trzy tygodnie temu byli pełni optymizmu i zapowiadali wielkie rzeczy…

Komentarze