Biało-Czerwone zagrają o brąz z włoszkami

Polskie siatkarki nie zdołały awansować do finału XXXI mistrzostw Europy, przegrywając na niezwykle gorącym parkiecie w Ankarze z Turcją 1:3. To jednak nie nie koniec marzeń o medalu, ponieważ w niedzielę zagrają o brązowy medal z reprezentacją Italii. Przypomnijmy, że w eliminacjach biało-czerwone wygrały w Łodzi po tie-breaku. Nie mamy nic przeciwko temu, by ten wynik powtórzył się w meczu o brąz. W finale Turcja zmierzy się z mistrzem świata Serbią.

Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, reprezentacja gospodarzy, mająca marzenia o pierwszym złocie, uchodzi za faworyta. Trener Giovanni Guidetti znakomicie przygotował zespół do turnieju i miał on eksplodować w dwóch ostatnich, kluczowych meczach.

Siatkarki Turcji znakomicie rozpoczęły tę potyczkę i objęły szybko prowadzenie 9:4 i 12:7, ale biało-czerwone opanowały nerwy i zaczęły odrabiać straty. Po bloku Agnieszki Kąkolewskiej oraz udanym ataku Malwiny Smarzek-Godek przegrywaliśmy zaledwie „oczkiem” 14:15. Jednak w tym momencie Turczynki wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności. Zdobyły 6 pkt z rzędu, dobrze blokując oraz serwując. Przy stanie 21:14 tego seta trzeba było zapisać po stronie strat. Świetnie zagrywały i blokowały, zdobywając po 6 pkt, z kolei nasze siatkarki były zbyt anemiczne w obu elementach (zaledwie po punkcie).

Początek kolejnego seta był obiecujący, ale jego druga część przypominała inauguracyjny. Turczynki szybko wypracowały sobie przewagę i prowadziły 21:14. Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego mocno przeżywały każde niepowodzenie i były zagubione. Szwankowało przyjęcie i stąd też powstawały kłopoty poważne problemy w ataku. A ponadto zupełnie nie funkcjonował blok i rywalki bezkarnie zdobywały punkty.

Nic nie wskazywało, że w III partii role się odwrócą. Nasze siatkarki, nie mając nic do stracenia, grały swobodniej i wreszcie zaczęły mocniej zagrywać. To wszystko przełożyło się na siłę w ataku. Polki zbudowały sobie przewagę (14:7) i potem tylko ją powiększały przewagę. Poirytowany trener Guidetti wziął czas i nie przebierał w słowach. Jednak nie zdołał zmobilizować swoich zawodniczek, które tym razem zostały zdemolowane.

Wydawało się, że Polki uporządkowały grę i w kolejnej odsłonie nic nie zapowiadały, że znów dojdzie przestoju. Prowadziły 13:11 i w tym momencie rywalki mocno się zmobilizowały. Zdobył 6 pkt z rzędu i już załamały opór naszego zespołu. Turczynki znów prezentowały się świetnie w obronie i to była podstawa sukcesu w tej partii. Teraz nasze siatkarki muszą odpocząć i zmobilizować w meczu o brąz z Włoszkami.
Nim doszło do meczu Turcja – Polska mielismy okazję zobaczyć w akcji mistrzynie świata Serbki z wicemistrzyniami, Włoszkami. Serbia grała niemal perfekcyjnie i w pełni zasłużenie awansowała do finału.

Turcja – Polska 2:1 (25:17, 25:16, 14:25, 25:18)

TURCJA: Aydemir (2), Ismailoglu (8), Akman (12), Boz (8), Baladin (16), Erdem Dundar (19), Sabem Akos (libero) oraz Karakurt (8), Ozbay, Ercan, Yildirim. Giovanni GUIDETTI.

POLSKA: Wołosz (2), Stysiak (11), Alagierska (6), Smarzek-Godek (18), Mędrzyk (1), Kąkolewska (9), Stenzel (libero) oraz Maj-Erwardt, Grajber (2), Efimienko-Młotkowska (1), Kowalewska, Zaroślińska-Król, Wójcik (1). Trener Jacek NAWROCKI.

Sędziowali: Juraj Morky (Słowacja) i Koen Luts (Belgia). Widzów 12000.

Przebieg meczu

I: 10:7, 15:12, 20:14, 25:17.

II: 10:7, 15:13, 20:14, 25:16.

III: 6:10, 9:15, 12:20, 14:25.

IV: 10:8, 15:13, 20:15, 25:18.

Bohaterka – Eda ERDEM DUNDAR.

Serbia – Włochy 3:1 (25:22, 25:21, 21:25, 25:20)

SERBIA: Ogonjenović (1), Busa (3), Popović (12), Bośković (22), Mihajlović (13), Veljković (10), Popović (libero) oraz Milenković. Trener Zoran TERZIC

WŁOCHY: Malinov, Sorokaite (9), Folie (5), Egonu (26), Sylla (7), Chirichella (10), De Gennaro (libero) oraz Fahr (4), Parrocchiale, Orro, Nwakalor (1). Trener Davide MAZZANTI

Sędziowali: Iwajło Iwanow (Bułgaria) i Agnieszka Michlic (Polska). Widzów 4285.

Przebieg meczu

I: 6:10, 13:15, 19:20, 25:22.

II: 10:9, 15:12, 20:19, 25:21.

III: 9:10, 13:15, 18:20, 21:25.

IV: 10:9, 15:10, 20:14, 25:20.

Bohaterka – Tijana BOŚKOVIĆ.

Na zdjęciu: Malwina Smarzek-Godek była najlepiej punktującą w naszym zespole, ale to było stanowczo za mało.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze