Zobacz
Do góry

Tylko i aż trzy mecze od Tokio

Jesteśmy gotowi. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak świetnie przygotowani. Rywali mamy bardzo dobrze przeanalizowanych – zapewnia Vital Heynen, trener biało-czerwonych.

Polacy rozpoczynają dzisiaj najważniejszą imprezę sezonu. W trójmiejskiej Ergo Arenie w kwalifikacjach olimpijskich Tokio 2020 zmierzą się kolejno z Tunezją, Francją i Słowenią. Prawo gry w olimpiadzie wywalczy tylko zwycięzca.

Pełna koncentracja

Całe przygotowania reprezentacji w tym sezonie zostały podporządkowane temu turniejowi. Na drugi plan zeszły Liga Narodów, mistrzostwa Europy i Puchar Świata. Celem nadrzędnym jest bowiem medal olimpijski, żeby go zdobyć najpierw trzeba do igrzysk awansować.
– Naprawdę bardzo chcę już rozpocząć ten turniej. Jestem bardzo ciekawy, gdzie jesteśmy i tylko czekam, żeby zobaczyć jak się to wszystko potoczy. Ciężko pracowaliśmy i jesteśmy przygotowani. Nie wiem co będzie, ale chcę być dumny z tego jak zagrają moi zawodnicy – podkreślił Vital Heynen.

– Zawsze wychodzimy na parkiet, aby zagrać jak najlepiej i odnieść zwycięstwo, ale zdajemy sobie sprawę, że każdy zespół, który zagra w Gdańsku marzy o olimpijskiej kwalifikacji. Jesteśmy jednak dobrej myśli i optymistycznie podchodzimy do tej imprezy. Wiemy, przed jaką stoimy szansą. Rywalizujemy u siebie, wystarczy wygrać tylko trzy, ale i aż trzy spotkania, i jedziemy do Tokio – wtórował mu Dawid Konarski, doświadczony atakujący naszej kadry.

Skupieni ma sobie

Polacy są faworytami, ale zadanie mają bardzo trudne, bo grupa jest wyrównana. – To najgorsza grupa tych kwalifikacji, zdecydowanie najtrudniejsza – podkreślił Laurent Tillie, opiekun „trójkolorowych”. Trudno się nie zgodzić z opinią francuskiego szkoleniowca. Polska dwa razy z rzędu wywalczyła mistrzostwo świata, a Francja to też ścisła światowa czołówka. Zawodnicy tej reprezentacji są świetnie wyszkoleni technicznie i znakomicie radzą sobie w defensywie. Ich styl gry jest dla rywali bardzo niewygodny. Potrafią zamęczyć i wybić z uderzenia każdą drużynę.

Słowenia natomiast jest zawsze niedoceniana, tymczasem w dwóch ostatnich mistrzostwach Europy pokonała nasz zespół, zamykając mu drogę do medali. Tylko Tunezja wydaje się odstawać poziomem.

– Nie gram pierwszy rok w siatkówkę, więc potrafię się przygotować na taki turniej jak ten. Memoriał Wagnera, to tylko turniej towarzyski, typowo sparingowy, chociaż chyba jedyny na który przychodzi 15 tysięcy kibiców. Forma i świeżość miały przyjść teraz, bo to najważniejszy turniej tego sezonu. Nie możemy obawiać się Tunezji, jeśli chcemy wygrywać z Francją i Słowenią. Przy dobrej grze powinniśmy spokojnie poradzić sobie z nią. Najważniejszy mecz będzie w sobotę i potem – taką mamy nadzieję – w niedzielę dokończymy dzieło – powiedział Michał Kubiak, kapitan biało-czerwonych.

– Nie oglądałem meczów Francuzów, nie interesuje mnie jak oni grają, najważniejsze dla mnie jest jak my gramy. Zawsze powtarzam, że jak zagramy dobrze, to nie powinniśmy obawiać się żadnego przeciwnika na świecie. Dla mnie, jako sportowca, zawsze najważniejszym było pojechać na igrzyska i odegrać tam kluczową rolę, najlepiej zdobywając medale. Niestety, na razie nie było mi to dane. Mam nadzieję, że za trzecim razem w końcu się uda – dodał.

Źli na terminarz

Polacy, jako gospodarz imprezy, mieli prawo do ustalenia terminarza turnieju. Vital Heynen, trener naszej ekipy nieco zaskoczył, bo kluczowe spotkanie z Francją chce rozegrać w sobotę, a nie ostatniego dnia, w niedzielę. Wtedy nasi gracze zmierzą się ze Słowenią. To nie spodobało się Francuzom, którzy najpierw grają ze Słowenią w piątek wieczorem (20.30), by zaraz potem, praktycznie z marszu, mierzyć się z bało-czerwonymi (godz. 15.00).

– Jak możemy się przygotować do meczów? Terminarz jest ułożony w sposób absolutnie niesportowy. Spróbujemy wygrać i natychmiast się przygotować do kolejnego meczu. Jesteśmy zobowiązani do gry, więc nie mamy wyjścia. Nie jesteśmy zarządcami – grzmiał Laurent Tillie w rozmowie z dziennikarzami „LEquipe” przed wylotem do Gdańska.

Pojedynek gigantów

W zgodnej opinii to właśnie sobotnie starcie Polska – Francja rozstrzygnie sprawę awansu na igrzyska olimpijskie. – Cieszę się, że jestem w Polsce, mamy tylko jeden problem, że gramy z Polską. Zadanie jest trudne, bo Polska gra bardzo dobrze. To przecież najlepsza drużyna na świecie – podkreślił Tillie.

Drzyzga: Później będzie trudniej…

– Rywale mają świetnych atakujących, Stephena Boyera, Earvina N’Gapetha. Musimy ich zatrzymać. Ale stać nas na to dzięki dyspozycji naszych blokujących. Blok to nasza silna strona – ocenił z kolei Vital Heynen, szkoleniowiec naszej drużyny.

Mecz Polski z Francją to będzie także pojedynek uznawanych za najlepszych siatkarzy na świecie, Wilfredo Leona i Earvina N’Gapetha. Obaj są charyzmatyczni i piekielnie groźni. Siła i dynamika są po stronie Leona. Nikt tak wysoko nie skacze jak on. Do tego dysponuje fantastyczną zagrywką, choć akurat w tym elemencie w meczach kontrolnych nie błyszczał.

– Gra Leona powinna być wartością dodaną. Ma świetny serwis i doskonale gra w ataku. Leon jest naturalną gwiazdą. Pojedynek Leona z N’Gapethem, to jak mecz Nadala z Federerem w tenisie – mówił na antenie Polsatu Sport Laurent Tillie.

N’Gapeth to niepokorna dusza francuskiej siatkówki. Na parkiecie potrafi zdziałać cuda. Błyszczy techniką i sprytem. Nie zawsze jednak potrafi trzymać nerwy na wodzy. Jest bardzo impulsywny, przez co często wpadał w spore problemy poza parkietem. W Gdańsku na pewno jednak zaprezentuje swoje najlepsze oblicze.

Czarny koń z Bałkanów

Choć decydującą walkę mają stoczyć Polacy i Francuzi, to nie należy zapominać o Słowenii. Ona może być „czarnym koniem” zawodów, na co zwrócił uwagę Benjamin Toniutti, rozgrywający Francji. – Słoweńcy zagrają z mniejszą presją, a mogą pokonać wszystkich, co widzieliśmy już podczas mistrzostw Europy w 2015 roku, kiedy pokonali Polskę oraz Włochy i zagrali z nami w finale. Są bardzo silnymi zawodnikami, którzy będąc w dobrej formie mogą podczas weekendu takiego jak ten, pokonać każdego.

Sami Słoweńcy są pewni swojej siły. – Mamy bardzo trudną grupę, ale jedynym czego chcemy, to pokazać naszą najlepszą siatkówkę i wtedy zobaczymy jakim wynikiem, to się skończy. Boisko wszystko zweryfikuje. Wykonaliśmy ciężką pracę podczas tego lata, mieliśmy raptem pięć dni wolnego od zakończenia sezonu klubowego. Cieszę się z tego, co pokazywaliśmy na treningach. Mam nadzieję, że zagramy na takim poziomie, na jaki mamy potencjał. Zawsze marzyliśmy o tym, żeby jechać na igrzyska, ale jak dotąd nigdy nie mieliśmy tej możliwości. Teraz jest pierwsza szansa, by tego dokonać i zrobimy wszystko żeby to zrobić – podkreślił Tine Urnaut, kapitan ekipy z Bałkanów.

 

Na zdjęciu: Oby w Ergo Arenie biało-czerwoni mieli tyle samo powodów do radości, co w niedawnej Lidze Narodów.

 

Michał Micor, Włodzimierz Sowiński, mib

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze