Unia Książenice. „Bezdomny” beniaminek

Do inauguracji rozgrywek IV ligi pozostały niespełna dwa tygodnie. Trener beniaminka tej klasy rozgrywkowej, Marcin Koczy, powoli kończy budowę zespołu. – Kadra jeszcze nie została definitywnie zamknięta, musimy bowiem załatwić pewne formalności związane z transferami – powiedział szkoleniowiec Unii Książenice.

– W tej chwili mogę powiedzieć, że jest ona gotowa w 95 procentach. Czy rotacja w składzie – w porównaniu do poprzedniego sezonu – jest duża? Zależy jak na to spojrzeć. Z racji awansu do wyższej klasy rozgrywkowej musieliśmy pozyskać lepszych zawodników. W związku z obowiązkiem występów w IV lidze młodzieżowców, pozyskaliśmy pięciu zawodników o takim statusie. Bardzo dobrze układa nam się współpraca z ROW-em Rybnik i mamy czterech zawodników z ich szkółki. Wzmocniliśmy środek pomocy, pozyskując doświadczonych Kamila Kosteckiego i Michała Pieczkę, będzie również nowy napastnik.

Trener Koczy przekonuje, że okres przygotowawczy przebiega bez zakłóceń oraz że jest zadowolony z postawy swoich piłkarzy w meczach sparingowych. – Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w spotkaniu z ROW-em Rybnik będziemy cierpieli na boisku, ale pozostałe mecze kontrolne oceniam na plus – mówi trener Unii. – Teraz zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę, ale nie mamy nic do stracenia. Przede żadnym przeciwnikiem się nie położymy, zrobimy wszystko, by w każdym meczu ligowym zdobywać punkty. Trochę szkoda, że pierwszych meczy nie zagramy na własnym boisku.

Jak zauważył Marcin Koczy, Unia Książenice na razie nie dostała jeszcze zgody na rozgrywanie meczów ligowych na swoim boisku. Czy jednak jest na to szansa jeszcze w rundzie jesiennej? – Będziemy robili wszystko, by wrócić na nasze boisko jak najszybciej – zapewnia trener beniaminka IV ligi. – Mamy nadzieję, że to się stanie w połowie rundy jesiennej. Na ile to będzie możliwe, nie wiem. Nie ukrywamy tego, że są problemy z wykupem jednej działki przez gminę od prywatnych właścicieli, by boisko spełniało wymogi licencyjne. Jeżeli uda się to szybko załatwić, a mam nadzieję, że strony porozumieją się w ciągu kilku najbliższych dni i sfinalizują transakcję, to pole manewru jest takie, że można wykonać wszystkie prace, które w protokole boiska nam narzucono. Wszyscy jesteśmy dobrej myśli.

Komplikacje z odbiorem boiska w Książenicach spowodowały, że Unia wystąpiła do rywali z prośbą, by wszystkie (na razie) mecze rozgrywać na ich boiskach. – Naszym boiskiem zastępczym jest obiekt Decoru Bełk – wyjaśnia trener Koczy. – Sytuacja jest podobna do tej, jaką mieliśmy po awansie do klasy okręgowej. Były kłopoty z naszą płytą, którą doprowadziliśmy do właściwego stanu po 2,5 miesiącach. Z tego powodu sześć meczów graliśmy na wyjeździe, lecz nie narzekaliśmy, bo odnieśliśmy w nich pięć zwycięstw i jedno spotkanie zremisowaliśmy. Przewrotnie można powiedzieć, że naszym atutem są obce boiska, ale zdecydowanie wolimy grać u siebie. Czujemy się tam bardzo dobrze, nasi kibice też są zadowoleni, bo pada dużo bramek, w ogóle dużo się dzieje pod obiema bramkami. Dlatego tęsknimy za naszym obiektem.

 

Na zdjęciu: Trener Unii Marcin Koczy (w środku) jest zadowolony, że udało się pozyskać tak doświadczonych zawodników jak Michał Pieczka (z lewej) i Kamil Kostecki.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze