Utopieni w Suchych Stawach

Zasłużona porażka drugich w tabeli „Niebieskich” z drugimi… od końca krakowianami. Wicelider nie miał pomysłu na mądrze broniących się gospodarzy. Chorzowskim kibicom przypomniał o sobie Piotr Stawarczyk.


Druga z rzędu wyjazdowa porażka Ruchu. Co prawda powroty na tarczy z Pruszkowa i Krakowa przedzieliły domowe wygrane z Olimpią i Śląskiem II, ale wyprawy na Mazowsze i do Małopolski były do siebie podobne. Chorzowianie przegrali zasłużenie, a w ofensywie biła od nich bezradność. – Będąc na tej pozycji w tabeli, powinniśmy pozostawić po sobie lepsze wrażenie – nie ukrywał trener Jarosław Skrobacz.

Blisko i nisko

Trzeba oddać Hutnikowi, że zaprezentował się dużo lepiej niż mogłaby wskazywać na to papierowa rzeczywistość – dla drużyny z Suchych Stawów było to dopiero 3. w sezonie zwycięstwo (pierwsze od ponad miesiąca), a ledwie 6. nieprzegrany mecz w rundzie jesiennej. Na pełną pulę z Ruchem sumiennie zapracowała, cierpliwie i konsekwentnie broniąc się, nie dopuszczając wyżej notowanych rywali do klarownych okazji. Poza pojedynczą próbą Tomasza Wójtowicza z II połowy, chorzowianie praktycznie nie stworzyli zagrożenia, a ich najlepszym zawodnikiem był bramkarz Jakub Bielecki. Gdyby nie kilka jego interwencji – zwłaszcza tuż po przerwie – to mogłoby nawet skończyć się wyższą porażką. – W przeważającej części ten mecz przebiegał tak, jak się spodziewaliśmy. Niestety, nie potrafiliśmy poradzić sobie z obroną gospodarzy, którzy grali blisko siebie, byli nisko ustawieni. Brakowało nam jakości, ostatniego dogrania, na dodatek straciliśmy trochę pechową, przypadkową bramkę, co pozwoliło przeciwnikowi nabrać jeszcze większej wiary – analizował szkoleniowiec „Niebieskich”.

„Stawar” się przyłożył

Tę przypadkową bramkę zdobył ten, który spędził w Chorzowie długi czas, sięgał po medale ekstraklasy, grał w pucharach – czyli Piotr Stawarczyk. Było tak: Dominik Zawadzki dośrodkował z rzutu rożnego, strzał głową oddał Łukasz Kędziora, a piłkę usiłował wybić ustawiony przy słupku Łukasz Janoszka. Uczynił to jednak na tyle pechowo, że nastrzelił będącego tuż obok „Stawara”, z którym przez lata dzielił przy Cichej szatnię. – Z racji sześciu owocnych lat spędzonych w Ruchu był to dla mnie szczególny mecz, ale jako że jesteśmy w trudnej sytuacji, musieliśmy się szczególnie do niego przyłożyć. Nie ma co ukrywać, że pierwsza bramka ułatwiła nam spotkanie. Było ciężko, bo Ruch konstruował akcje pod naszym polem karnym, lecz byliśmy czujni i wytrzymaliśmy z odpowiednią koncentracją cały mecz. Jesteśmy nisko w tabeli, ale stać nas na zdecydowanie więcej – mówił 38-letni środkowy obrońca.

Stały fragment i kontra

W przerwie trener Ruchu usiłował wstrząsnąć zespołem, dokonał podwójnej zmiany, ale to zdało się na nic. Zamiast wyrównania – Hutnik wykorzystał jedną z kilku okazji do podwyższenia prowadzenia. Na własnej połowie piłkę zgubili Tomasz Neugebauer do spółki z Filipem Żaglem, z lewej flanki dośrodkował Piotr Zmorzyński, a Krzysztof Świątek uprzedził Bartłomieja Kulejewskiego i tym razem Bielecki był już bez szans. – Mieliśmy swój plan na stałe fragmenty gry i kontry, co przyniosło efekty. Wytrąciliśmy Ruchowi atuty z ręki, mądrze broniliśmy się i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że w końcu przyszło upragnione zwycięstwo. Już po bezbramkowym remisie w Pruszkowie mówiłem, że to promyk optymizmu. Teraz daliśmy kibicom trochę satysfakcji, bardzo im dziękujemy i to im dedykujemy 3 punkty – powiedział Krzysztof Lipecki, szkoleniowiec Hutnika. Zapewne nie miał jednak na myśli tych fanatyków, którzy zamiast oglądać mecz postanowili w pewnym momencie zaprosić do „zabawy” kibiców Ruchu (zgromadzili się poza stadionem, sektor gości na Suchych Stawach ma… 50 miejsc), ale na te harce nie pozwoliła policja.

Hutnik Kraków – Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

1:0 – Stawarczyk, 13 min, 2:0 – Świątek, 70 min (głową).

HUTNIK: Frasik – Jaklik, Hoyo-Kowalski, Stawarczyk, Kędziora, Zmorzyński – Kieliś, Świątek (90. Gajda), Zawadzki (78. Bernal) – Hafez (64. Chmiel), Wilczyński (64. Kitliński). Trener Krzysztof LIPECKI.

RUCH: Bielecki – Będzieszak (46. Kwaśniewski), Nawrocki, Kulejewski, Kowalski – Wójtowicz (82. Siwek), Neugebauer (75. J. Nowak), Mokrzycki, Foszmańczyk (70. Żagiel), Janoszka – Szczepan (46. Kowalczyk). Trener Jarosław SKROBACZ.

Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Widzów 900. Żółte kartki: Hoyo-Kowalski, Zawadzki – Kulejewski, Żagiel.
Piłkarz meczu – Piotr ZMORZYŃSKI.


Na zdjęciu: Gdyby nie Jakub Bielecki, Ruch przegrałby w Krakowie wyżej.
Fot. Rafał Rusek/Pressfocus

Komentarze