Zobacz
Do góry

Vive skruszyło twierdzę Zabrze

NMC Górnik przegrał po raz pierwszy we własnej hali, ale z nie byle kim, bo mistrzem Polski.

 

Trzeci w tabeli PGNiG Superligi zabrzanie wygrali wcześniej 7 kolejnych meczów przy Wolności, ale we wtorkowy wieczór nie mieli wiele do powiedzenia i ulegli PGE Vive Kielce 27:34. Mistrzowie Polski przyjechali na Śląsk w 11-osobowym składzie, tylko z dziewiątką zawodników w polu, ale nawet wtedy po raz kolejny wykopali przepaść dzielącą ich od reszty ligowej stawki.

To co, najważniejsze w meczu wydarzyło się w drugim kwadransie, gdy po strzelaninie w pierwszych 15 minutach Górnik prowadził nawet 10:9.

Kielczanie do Zabrza przyjechali m.in. bez najlepszego zawodnika listopada europejskiej federacji EHF Andreasa Wolffa – niemiecki golkiper ma drobne problemy z biodrem. Mecz między słupkami po stronie Vive zaczął więc Mateusz Kornecki, dobrze znany w Zabrzu i gorąco przywitany przez kibiców. „Mati” odbił w pierwszych 30 minutach 8 rzutów byłych kolegów w tym jeden twarzą – trafiony przez Szymona Sićkę.

Kibice przy Wolności liczyli na kolejny świetny występ Martina Galii, który w niedzielę w Opolu zanotował znakomitą ponad 55-procentową skuteczność. Tym razem jednak reprezentant Czech raz za razem wyciągał piłkę z siatki po akcjach graczy Vive. Przez 20 minut zatrzymał tylko jedną z 13 piłek i ustąpił miejsca Jakubowi Skrzyniarzowi.

Inna sprawa, że mistrzowie Polski bezwzględnie wykorzystywali błędy zabrzan i z reguły mieli otwartą drogę do zabrzańskiej świątyni – nie mylili się zwłaszcza Branko Vujović i Alex Dujszebajew. Kielczanie w pierwszej połowie zagrali na 74 procent w ataku, przy ledwie 50 gospodarzy.

Górnik prowadził w 16 minucie po rzucie Marka Daćki 10:9, ale wtedy w miarę konsekwentna gra gospodarzy się popsuła, aż nie wytrzymał Marcin Lijewski: – Albo będziesz robić, co mówię, albo nie będziesz grał – ostrzegał Bartosza Bisa szkoleniowiec Górnika.

Po przerwie podopieczni Tałanta Dujszebajewa kontrolowali wynik, a zespołowe akcje kończył bezbłędny Arkadiusz Moryto; reprezentacyjny skrzydłowy trafiał nawet z pozycji kołowego. Miejscowi kilka razy zbliżyli się na 4 trafienia, ale goście zaraz odskakiwali i skończyło się na 7-bramkowej różnicy.

 

NMC Górnik Zabrze – PGE Vive Kielce 27:34 (15:20)

GÓRNIK: Skrzyniarz, Galia – Bondzior 2, Daćko 3, Bis 2, Tomczak 2, Sićko 6, Łyżwa, Sluijters 5, Czuwara 1, Pawelec, Buszkow, Tatarincew 2, Gliński, Gogola 2, Kondratiuk 2. Kary: 2 min. Trener Marcin LIJEWSKI.

VIVE: Wałach, M. Kornecki – Vujović 7, A. Dujszebajew 4, Pehlivan 3, Aguinagalde 3, Jurkiewicz 2, Moryto 9, Fernandez 3, D. Dujszebajew 3, Guillo. Kary: 4 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.

Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota (Płock). Widzów: 900.

Komentarze