W Lidze Narodów zagramy nie tylko o punkty

Przed reprezentacją Polski trudne wyjazdowe mecze w Lidze Narodów. To gra o punkty, ale też o rozstawienie w eliminacjach mistrzostw świata.


W poprzedniej edycji Nations League biało-czerwoni nieźle zaczęli, bo od remisu w Bolonii z Włochami 1:1 we wrześniu dwa lata temu. Potem nie było już tak dobrze, a zespół pod wodzą Jerzego Brzęczka swoją szansę stracił w przegranych meczach z Portugalią (2:3) i Italią na Stadionie Śląskim (0:1) w październiku 2018 roku.

Ze światową czołówką

Nawet wtedy było jednak o co grać. Jadąc do Guimaraes na ostatnie spotkanie z Portugalczykami trzeba było zdobyć punkt, żeby utrzymać się w gronie dziesięciu rozstawionych reprezentacji przed losowaniem Euro 2020. Cel udało się osiągnąć. 1:1 dało biało-czerwonym miejsce w pierwszym koszyku przed Niemcami, którzy później w eliminacjach trafili na Holendrów. My wylosowaliśmy grupę marzeń. Jak będzie teraz?

Na razie przed ekipą Brzęczka starcia z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną.

– Holandia to czołówka światowa. Po braku na Euro i ostatnich mistrzostwach świata, odzyskali siłę i teraz, na nadchodzącym Euro, to jeden z głównych faworytów do walki o medale. Mają świetną generację piłkarzy, w ich narodowym zespole jest wiele jakości, czeka nas trudne spotkanie, tym bardziej, że przyjdzie nam się mierzyć na terenie rywala. Nie będzie to łatwy mecz, ale cieszymy się, że możemy zagrać ze światową czołówką – mówi przed piątkowym spotkaniem w Amsterdamie selekcjoner.

Po meczu z „Oranje”, prosto ze stolicy Holandii, biało-czerwoni lecą do Zenicy, gdzie w poniedziałek wieczorem przyjdzie się im zmierzyć z Bośnią i Hercegowiną.

– Bośnia to inna drużyna niż Holendrzy. Mają w swoim składzie indywidualności, jak Dżeko czy Pjanić, który właśnie przenosi się do Barcelony. Na tych dwóch piłkarzach oparta jest ich gra. Na Bałkanach łatwo nie jest grać, bo pamiętamy niedawne mecze ze Słowenią czy Macedonią. Z Bośnią w poniedziałek będzie pewnie podobnie – komentuje trener Brzęczek.


Przeczyta jeszcze: Brzęczek uzupełnił kadrę


Selekcjoner pytany o mecze w Lidze Narodów mówi.

– To dla nas bardzo ważny turniej i spotkania. Rozgrywki w Lidze Narodów będą miały wpływ na rozstawienie koszyków przy losowaniu mistrzostw świata. Potrzebna będzie odpowiednia koncentracja, tym bardziej, że gramy po 10-miesięcznej przerwie, będziemy też chcieli sprawdzić pewne rzeczy – mówi szkoleniowiec kadry.

Walka o pierwszy koszyk

W rankingu FIFA, który będzie miał decydujący wpływ na losowanie w eliminacjach MŚ – mają się zacząć się na początku przyszłego roku – Polska jest póki co na 19. miejscu. To 13. lokata spośród europejskich reprezentacji. Nie jest więc tak dobrze, jak przed mundialem w Rosji, gdzie kadra Adama Nawałki losowana była nawet z 1. koszyka. Tuż przed nami w światowym rankingu są Szwecja (17), Dania (16), Niemcy (15) i Holandia (10). Nasz piątkowy rywal jest póki co na dziewiątym miejscu spośród europejskich federacji, więc aby utrzymać miejsce w pierwszym koszyku w planowanym na koniec listopada losowaniu grup MŚ, nie może sobie pozwolić na wpadki. Z kolei biało-czerwoni, żeby wspiąć się po drabince o kilka szczebli wyżej, powinni wygrywać, także z wyżej notowanymi przeciwnikami, jak choćby nasi grupowi rywale w Lidze Narodów Holendrzy czy Włosi (13 miejsce w rankingu FIFA), nie mówiąc już o Bośniakach (49). Tak czy inaczej, grać jest o co.

W listopadzie dwa lata temu, w ważnym remisowym meczu w Guimaraes, nie zagrał Robert Lewandowski, a w ataku z powodzeniem zastąpił go strzelec bramki na 1:1 Arkadiusz Milik. Teraz z Holendrami powtórka z tamtego spotkania z Portugalczykami, późniejszym triumfatorem pierwszej edycji Nations League, jest mile widziana.


Liga Narodów

Dywizja A, grupa 1

piątek

Holandia – Polska 20.45

Wochy – Bośnia i Hercegowina 20.45

poniedziałek

Bośnia i Hercegowina – Polska 20.45

Holandia – Włochy 20.45


Na zdjęciu: W ostatnim meczu LN z Portugalią na wyjeździe Arkadiusz Milik z powodzeniem zastąpił Roberta Lewandowskiego. Oby tak w piątek!

Fot. Marcin Karczewski/PressFocus

Komentarze