W piłce ręcznej dominacja sportowa i finansowa

Raport „Rzeczpospolitej” i „Sportu”

Budżety zdecydowanej większości klubów Superligi, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, opierają się na pieniądzach publicznych, ale wiele dotowanych jest również z innych źródeł.


Ton sportowej rywalizacji w Superlidze od ponad dekady nieprzerwanie nadają kluby z Kielc i Płocka, kończąc rozgrywki na dwóch czołowych miejscach. Jedynie na trzecim stopniu podium dochodzi do przetasowań.

Dlaczego Vive i Wisła niepodzielnie panują? Bo ich działaczy stać na sprowadzenie zawodników prezentujących światowy poziom, a ci potrafią się odwdzięczać solidną grą i przyciągać do hali komplet publiczności. Takim piłkarzom trzeba jednak płacić niemałe pieniądze, żeby je zaś zdobyć, trzeba znaleźć źródło dochodu.

Pierwsze kroki władze klubów kierują najczęściej do ratusza. Poprzez uczestniczenie w sportowej rywalizacji promuje się miasto, więc składanie wniosku o samorządową dotację wydaje się naturalną koleją rzeczy. Z danych zebranych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że w 2020 r. kluby grające w Superlidze otrzymały od samorządów 18,7 mln zł. W przedpandemicznym 2019 r. kwota wsparcia była znacznie wyższa, przekraczając 23 mln zł.

Prośby i groźby

Nie wszystkie samorządy są chętne do pomocy, a w ostatnich dwóch latach mają proste wytłumaczenie. – Pandemia koronawirusa spowodowała, iż wpływy do miejskiej kasy są znacznie mniejsze. Choć bardzo byśmy chcieli, to nie możemy was wspomóc kwotą, o jaką wnioskujecie – usłyszeli szefowie niejednego klubu.

Był wśród nich Bertus Servaas, prezes 18-krotnego (dziesięć razy z rzędu) mistrza Polski z Kielc. Łomża Vive jest dobitnym przykładem na to, jak wsparcie miasta jest ostatnio zmniejszane. W poprzednich latach oscylowało ono na poziomie 2,5 mln zł. W 2020 r. zostało zmniejszone do 1,8 mln zł.

– Zmniejszająca się kwota przyznawana Łomży Vive Kielce jest spowodowana zmniejszeniem ogólnej kwoty zarezerwowanej w budżecie na promocję miasta poprzez sport. W najbliższym czasie nie zamierzamy odejść od promowania Kielc poprzez drużyny sportowe, jednak wysokość środków przeznaczanych na to zadanie będzie zależała od ogólnej kondycji budżetu miasta – wskazuje Tomasz Porębski, rzecznik prasowy prezydenta Kielc.

Na ten rok Vive – w ramach umowy promocyjnej – miało zagwarantowane 855 tys. zł. W połowie roku, po długiej i burzliwiej dyskusji, radni przegłosowali przekazanie klubowi dodatkowych 280 tys. zł z tytułu promocji poprzez sport. Jak więc łatwo obliczyć, w tym roku Vive otrzymało z miasta 1,135 mln zł i pod koniec października… poprosiło o więcej.

– Proszę mi wskazać drugi klub w jakiejkolwiek dyscyplinie sportu, który w ciągu miesiąca rozegra cztery mecze z PSG i Barceloną – argumentował Holender, dziwiący się nieco postawie prezydenta, w przeszłości trenera kielczan oraz reprezentacji. – Bogdan Wenta powinien być dumny z tego klubu, a moim zdaniem nie jest, co bardzo mnie smuci… – dodawał prezes Servaas, zdobywając się nawet na coś w rodzaju szantażu. – Dla mnie przeprowadzka do innego miasta nie będzie problemem. Jest wielu prezydentów, którzy by nas przyjęli. Uważam jednak, że ten klub powinien być w Kielcach, bo tu ma swoją historię. Mam nadzieję, że miasto się obudzi – grzmiał szef Vive.

Ograniczenia pomocy ze strony samorządu doświadczył też drugi z tuzów polskiej piłki ręcznej, czyli Wisła Płock. Wsparcie spadło z ponad 8 mln zł w 2019 r. do 4,5 mln zł w roku ubiegłym. Jak wyjaśniają przedstawiciele ratusza, jest to efekt niższej kwoty przeznaczonej na podwyższenie kapitału.

– Różnica wygląda na dużą, ale w rzeczywistości to w 2019, po podpisaniu umowy z Orlenem, około 2 mln zł, które planowane były w roku 2020, zostały przekazane rok wcześniej. I stąd taka sytuacja – mówi Hubert Woźniak z biura prasowego Urzędu Miasta Płocka. Dodaje, że miasto nie planuje na razie „żadnych zmian co do finansowania SPR Płock”.

Nie tylko najwięksi

Superliga kobiet ligą zawodową stała się przed sezonem 2019/2020 (wystartowała w ośmiozespołowym składzie). Ze względu na pandemię rywalizację przerwano w połowie marca. Mistrzem Polski, po raz czwarty z rzędu i 22. w historii, został MKS Lublin.

Zespół ten otrzymał od miasta w 2020 r. prawie 4 mln zł. To prawie połowa całej kwoty przeznaczonej przez samorządy na kobiece kluby Superligi.

Co ważne, piłkę ręczną kobiet wspierają nie tylko duże miasta. Przykładem może być gmina Kobierzyce, która na zespół KPR przeznaczyła w 2020 r. 1,4 mln zł i tym samym „przegrywa” w naszym zestawieniu jedynie z Lublinem.

– Finansowanie klubu jest procesem wieloletnim i wynikającym z rozwoju naszych wychowanek i polityki sportowej prowadzonej przez gminę Kobierzyce. To klub rozwijał się na finansowaniu głównie z gminy, a nie gmina przystąpiła do gotowego „projektu” – wyjaśnia Ryszard Pacholik, wójt gminy Kobierzyce.

Dodaje, że kwota, jaką gmina przekazuje klubowi, stanowi około 0,4 proc. rocznych wydatków gminy. – Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, czy to dużo, czy mało. Pewne jest natomiast, że KPR Gminy Kobierzyce, oprócz ewenementu na skalę kraju, jaką jest zespół ekstraklasowy w jednej z najpopularniejszych dyscyplin w 2-tys. miejscowości, to także zjawisko społeczne – podkreśla Ryszard Pacholik.

Przemysław Tychmanowicz
Marek Hajkowski


Na zdjęciu: Działacze w Kielcach pytają (retorycznie): który polski klub gra na takim poziomie, że może rywalizować z Paris SG lub Barceloną?

Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus


To też Cię zainteresuje!


Komentarze