W Podbeskidziu szukają nowych rozwiązań. „Nie był to zły występ”

Bielszczanie w piątek przegrali z GKS-em Katowice, choć wcale tak stać się nie musiało. – Jesteśmy źli, bo według mnie przez większość meczu to my prowadziliśmy grę – powiedział Miłosz Kozak po sparingu. Skrzydłowy Podbeskidzia miał również pretensje do samego siebie.

– Miałem dobrą sytuację, dostałem podanie od Dominika Jończego. To była okazja „sam na sam”, ale nieczysto trafiłem w piłkę – żałował po meczu 22-letni piłkarz, który w drugiej połowie spotkania… powrócił na plac gry, ale na inną pozycję. Zagrał na lewej stronie defensywny. – Nie mam z tym najmniejszego problemu. Trener chciał mnie sprawdzić, więc wszedłem na boisko i starałem się wypełnić wszystkie założenia. Myślę, że to nie był zły występ – podsumował Miłosz Kozak.

W drugiej połowie piątkowego sparingu „górali” z GKS-em Katowice, który zakończył się dla Podbeskidzia porażką 0:1, na boisku pojawił się 26-letni rosły zawodnik Krzysztof Łazowski, który wystąpił na pozycji defensywnego pomocnika. To piłkarz, który przez kilka dni w zeszłym tygodniu był testowany przez sztab szkoleniowy bielszczan.

Jego obecność na treningach i w sparingu wpisuje się w założenia klubu spod Klimczoka o poszukiwaniu zawodników w niższych klasach rozgrywkowych. Łazowski jest piłkarzem występującego w klasie okręgowej Znicza Kłobuck, a najwyższym poziomem rozgrywkowym na jakim występował była III liga. Trudno jest się spodziewać, że Podbeskidzie od razu podpisze z nim kontrakt, ale sprawdzenie takiego zawodnika raczej nikomu nie zaszkodzi.

Po wolnym weekendzie piłkarze Podbeskidzia treningi wznowią dzisiaj i będą pracować przez cztery najbliższe dni na własnych obiektach. W piątek, z samego rana, ekipa odjedzie autokarem do Wiednia, skąd odleci na dwutygodniowe zgrupowanie do Turcji.

 

Miłosz Kozak w sparingu Podbeskidzia z GKS Katowice
Miłosz Kozak (z prawej) żałował porażki i niewykorzystanej sytuacji w piątkowym sparingu z „GieKSą”.
Fot. Jakub Ziemianin/400mm

 

Komentarze