„Warchoły” nie boją się i dają radę

Radomiak w pierwszych dwóch seriach gier nowego sezonu mierzył się z Lechem Poznań i Legią Warszawa. I zdołał zgromadzić aż cztery punkty.


Gdy kibice Radomiaka Radom zapoznali się z terminarzem pierwszych dwóch kolejek ekstraklasy i dowiedzieli się, że ich ulubieńcy, wracający na najwyższy poziom rozgrywkowy po 36 latach zmierza się najpierw z Lechem Poznań, a następnie z Legią Warszawa, mogli być pełni obaw. Wystarczy bowiem spojrzeć, z kim „Warchoły” rywalizowały w I lidze.

Nieco ponad dwa miesiące temu piłkarze trenera Dariusza Banasika grali m.in. z Resovią czy GKS-em Bełchatów, czyli drużynami, które walczyły o zachowanie pierwszoligowego bytu. Bełchatowianom, przypomnijmy, taka sztuka się nie udała, a Radomiak do ekstraklasy awansował.

I już w meczu pierwszej kolejki, przy Bułgarskiej, beniaminek pokazał, że nie znalazł się w elicie przez przypadek, choć więcej po tym spotkaniu było „heheszków” z kolejnego ligowego falstartu „Kolejorza”, aniżeli peanów nt. postawy zespołu z Radomia. Zupełnie inaczej komentowano spotkanie, które rozegrane zostało w minioną sobotę. Radomiak nie tylko postawił się mistrzowi Polski, ale – szczególnie w drugiej połowie – zagrał znakomicie.

– Starałem się mentalnie wpłynąć na zespół. Abyśmy grali odważniej. Pierwsza połowa jeszcze tego nie pokazała. Ale po przerwie podeszliśmy do rywala bez zbędnego respektu i wygraliśmy mecz – taką, jak się okazało po spotkaniu, receptę na pokonanie Legii Warszawa miał Dariusz Banasik, szkoleniowiec Radomiaka, dla którego mecz ten był szczególny. Ze stołecznym klubem trener ten związany był bowiem bardzo długo.
Zaczynał w nim, jako bardzo młody trener, w wieku zaledwie 28 lat.

Zaczynał jako trener młodzieży. Później był asystentem w drużynie rezerw, a także w zespole występującym w Młodej Ekstraklasie. Następnie samodzielnie prowadził tę drużynę i dwukrotnie rozgrywki ME wygrał. W sumie spędził przy Łazienkowskiej aż 13 lat i „na swoje”, do Znicza Pruszków, trafił w 2014 roku.



– Rzeczywiście mecz z Legią miał dla mnie specjalne znaczenie. Doskonale pamiętam czasy spędzone przy Łazienkowskiej. Nawet fragmenty meczów, a także ludzi. Pracowników klubu. Mieszkam w Warszawie, moja rodzina pochodzi ze stolicy i – czego nigdy nie ukrywałem – kibicuję Legii. Byłem jednak po drugiej stronie barykady i musiałem się tej drużynie przeciwstawić. Jako trener zrobiłem swoje. Dla mnie to zwycięstwo smakuje wyjątkowo – podkreślił szkoleniowiec beniaminka ekstraklasy, który po dwóch rozegranych kolejkach znajduje się w czołówce tabeli.

Co czeka Radomiaka w kolejnej serii gier ekstraklasy? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że… dużo łatwiejsze zadanie. Beniaminek pojedzie do Płocka na mecz z Wisłą, czyli drużyną teoretycznie słabszą od Lecha i Legii. Swoją drogą ciekawe, czy trener Banasik, analizując terminarz pierwszych kolejek sezonu, zakładał sobie konkretną zdobycz punktową. Jeżeli tak było, to z całą pewnością cztery punkty w trzech pierwszych meczach brałby w ciemno. Teraz Radomiak może już tylko i wyłącznie zdobyć więcej „oczek”.




Na zdjęciu: Jeżeli Radomiak zakładał sobie zdobycie czterech punktów w trzech pierwszych kolejkach ekstraklasy, to zadanie to zrealizował. Po dwóch seriach gier.

Fot. Rafał Rusek/Pressfocus

Komentarze