Zobacz
Do góry

Jacek Winnicki odchodzi z MKS-u

Dwuletnia przygoda Jacka Winnickiego z MKS-em Dąbrowa Górnicza dobiegła końca. Nie wiadomo na razie, kto zostanie w zespole z obecnej kadry.

Dąbrowianie po raz trzeci z rzędu zakończyli ligowe zmagania na ćwierćfinale play-offu. Po porażkach z BMSlam Stalą Ostrów Wlkp. i Polskim Cukrem Toruń teraz nie dali rady Stelmetowi Enea BC Zielona Góra. W rywalizacji do trzech zwycięstw przegrali 1-3. Jednak pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie i co warto dodać, odnieśli pierwsze zwycięstwo w historii klubu w play-offie. Napsuli więc faworytom mnóstwo krwi.

– Nie ma się co oszukiwać. Stelmet walczy o mistrzostwo Polski, my w tym sezonie walczyliśmy tak naprawdę o przetrwanie. W trakcie rozgrywek okazało się, że jesteśmy pogromcą najlepszych drużyn. Wszyscy mówili, że w końcu musimy pęknąć. Nie chcieliśmy, by tak się stało. Nie oddaliśmy łatwo zwycięstw Stelmetowi, więc myślę, że było OK – powiedział po ostatnim spotkaniu sezonu Mateusz Zębski, rzucający MKS-u, który był jednym z objawień sezonu. Z gracza praktycznie anonimowego, który większość kariery spędził na parkietach I ligi, stał się czołową postacią Energa Basket Ligi.

MKS może zatem bieżący sezon uznać za udany, zwłaszcza że klub przeżywa spore problemy finansowe. Ma zaległości wobec zawodników. Są one niższe niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale sprawa wciąż nie jest zamknięta. Z tego powodu w trakcie rozgrywek drużynę opuścili Trey Davis, Bartłomiej Wołoszyn i Szymon Łukasiak. Po ostatnim starciu ze Stelmetem trener Winnicki dziękował tym, którzy zostali. – Motywowałem ich, mówiąc, że i tak grają dla siebie. Sprawy organizacyjne odsunęli na bok. Gdy wychodzili na parkiet – myśleli tylko o grze i zwycięstwie. Za to należą im się słowa uznania. Trenersko dla mnie, choć nie było medali, był to udany sezon.

MKS Dąbrowa Górnicza. Ból po porażce

Rzadko ma się okazję pracować z grupą osób, która ma taki zapał – przyznał Jacek Winnicki, szkoleniowiec MKS-u, który poinformował, że jego czas w Dąbrowie Górniczej minął. – Nie będę dłużej pracował w MKS-ie. Skończył mi się kontrakt i wracam do domu. W takiej sytuacji powtarzam, że to nie trener wybiera sobie klub, ale pracodawca wychodzi z ofertą. Nie ma więc o czym mówić – przyznał Winnicki. Nie zdradził jednak, gdzie będzie pracował w nowym sezonie. – Jestem wolnym trenerem. Nie mam żadnych konkretnych ofert, ani żadnej podjętej decyzji. Zawsze to powtarzam: pracuje się tam, gdzie cię chcą, a nie tam, gdzie chcesz – wyjaśnił były już szkoleniowiec MKS-u.

Winnicki z pewnością nie będzie długo pozostawał bezrobotny. To przecież jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych polskich szkoleniowców. Zdobywał tytuły mistrza Polski, prowadził kadrę kobiet i jeden z najlepszych kobiecych zespołów w Europie, Fenerbahce Stambuł. Plotkuje się, że chętnie widzieliby go u siebie szefowie Trefla Sopot, który w bieżących rozgrywkach z trudem utrzymał się w elicie.

Z MKS-em pożegnają się też z pewnością czołowi gracze. Do domu wrócił zaciąg z zagranicy, czyli Adris de Leon, Ben Richardson, Deng Deng i Cleveland Melvin. Zwłaszcza dwaj ostatni pokazali się ze świetnej strony i kto wie, czy w następnych latach nie zobaczymy ich na naszych parkietach. Ze znalezieniem nowych klubów nie powinni mieć też problemów Mathieu Wojciechowski, Mateusz Zębski, Michał Gabiński czy młody Jakub Kobel.

 

Na zdjęciu: Jacek Winnicki i jego podopieczni zrobili prawdziwą furorę.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Energa Basket Liga