Zobacz
Do góry

Wisła Kraków. Muszą cały czas naciskać

Wisła Kraków zdobyła w tym roku komplet punktów i nie straciła gola, ale ciągle czuje presję.

Na półmetku sezonu – jeżeli tak można powiedzieć o rozgrywkach składających się z 37 kolejek – Wisła Kraków znajdowała się na dnie tabeli z 11 punktami, a Wisła Płock była w pierwszej ósemce z dorobkiem 27 oczek.

Od 19 kolejki wiele się jednak zmieniło. Krakowianie wygrali 5 kolejnych spotkań, a płocczanie w tym czasie tylko raz cieszyli się ze zwycięstwa, do swojego dorobku dodając jeszcze dwa punkty za remisy i dwukrotnie przełykając gorycz porażki. Nadal zajmują co prawda miejsce w pierwszej ósemce, ale w sobotnim meczu pod Wawelem zdecydowanym faworytem jest zespół gospodarzy, mający już tylko 6 punktów straty do płocczan. Nie znaczy to jednak, że podopieczni Artura Skowronka dzielą skórę na niedźwiedziu.

– Nie ma mowy o zadowoleniu – mówi pomocnik „Białej gwiazdy” Vukan Savicević.

– Jeszcze nie odetchnąłem z ulgą. Musimy cały czas naciskać. Owszem, lepiej przystępować do kolejnego meczu w dobrych humorach po zwycięstwach, ale przed nami jeszcze ciągle sporo pracy. Wykonujemy ją jednak z tą większą radością, że czujemy wsparcie z trybun. Przecież mecz z Koroną Kielce na pewno nie był hitem kolejki, a mimo to na trybunach pojawiło się prawie 20 tysięcy kibiców i głośnym oraz nieustającym dopingiem pomogli nam w trudnym boju z rywalem nastawionym na defensywę. Wiemy doskonale, że nie jesteśmy na najlepszej pozycji w tabeli i to sprawia, że człowiek na murawie czuje trochę presji. Dzięki dopingowi łatwiej ją przezwyciężyć i dlatego bardzo dziękując naszym fanom za ten doping, który już nas niósł do zwycięstw, prosimy o dalsze wsparcie.

Przeciwko Sobolewskiemu

O Wiśle Płock Czarnogórzec, mający także serbskie obywatelstwo, mówi przez pryzmat trenera rywali.

– Wiem, że Radosław Sobolewski jest jednym z legendarnych piłkarzy Wisły Kraków, z którą cztery razy zdobywał mistrzostwo Polski – zapewnia Vukan Savicević.

– Jest jednak także bardzo dobrym szkoleniowcem o czym mieliśmy się okazję przekonać, gdy pracował jako asystent Macieja Stolarczyka w naszej drużynie, a także gdy był już naszym rywalem, bo jesienią przegraliśmy w Płocku 1:2. Na pewno będzie naciskał na swój zespół, żeby pokrzyżował nam plany na ten mecz, ale my też się przygotujemy na to spotkanie i wierzę, że damy sobie radę.

Buksa na pierwszym planie

Optymistycznie do meczu z Wisłą Płock nastawiony jest także Lukas Klemenz. Filar defensywy, która w tym roku nie straciła jeszcze gola, ma powody do dumy. Zespół trenera Artura Skowronka jako jedyny w trzech pierwszych meczach rundy wiosennej okazał się szczelny.

– Praca wykonana w okresie przygotowawczym daje efekty – podkreśla urodzony w Niemczech stoper krakowian.

– Naprawdę podczas sparingów i zgrupowania dużo uwagi poświęciliśmy grze obronnej i z meczu na mecz przekonujemy się, że warto było. W każdym z tegorocznych meczów dobrze

broniliśmy, blokowaliśmy strzały i staraliśmy się nie dopuszczać do dośrodkowań z bocznych sektorów boiska w kierunku naszego pola karnego. To na pewno zdecydowało o zwycięstwach i zachowaniu czystego konta. A kiedy nie tracimy gola, to o korzystny wynik możemy być spokojni. Mamy sporo atutów w ofensywie, w której na pierwszy plan wysuwa się Olek Buksa. Gdy nasz 17-latek zdobywa bramkę to cieszę się tak, jakbym to ja trafiał. Nie obawiam się, że te pochwały mu zaszkodzą, bo ma dużo pokory, ciężko pracuje na każdym treningu i z każdym kolejnym miesiącem robi postępy. Oby tak dalej.

Dużo pewności siebie

To ostatnie zdanie pasuje także do passy zwycięstw, którą krakowska Wisła chce przedłużyć w sobotę.

– Najważniejsze, że zdołaliśmy się podnieść po tym trudnym okresie, który

przeżywaliśmy jesienią. Na pewno zyskaliśmy dzięki temu dużo pewności siebie. Trzeba jednak nadal robić swoje i patrzeć przed siebie, zachowując czujność, bo nasza przewaga nad strefą spadkową wciąż nie jest zbyt duża – zakończył Lukas Klemenz.

Komentarze