Zobacz
Do góry

Wojciech Golla: Piłka jest niestety czasami brutalna

Rozmowa z Wojciechem Gollą, obrońcą Śląska Wrocław.

Mimo że w Gliwicach wygraliście wysoko, to jednym z bohaterów meczu był pan. Gdyby nie interwencje w pierwszej połowie, to na przerwę schodzilibyście z przynajmniej dwoma straconymi golami, prawda? 
Wojciech GOLLA: Piłka jest niestety czasami brutalna. Piast w pierwszej połowie miał stuprocentowe sytuacje, ale ich nie wykorzystał. W drugiej wyszliśmy na boisko inaczej, próbowaliśmy zagrać z kontry, co – jak pokazały boiskowe wydarzenia – poskutkowało. Mamy trzy punkty i jest super.

Proszę powiedzieć coś o tych dwóch sytuacjach, kiedy wybijał pan piłkę z linii bramkowej. Tam decydowały centymetry?  
Wojciech GOLLA: No tak, przez cały mecz musi być koncentracja i dyscyplina. Bardzo się cieszę, że ta piłka nie wpadła do naszej siatki. To były ułamki sekundy na podjęcie decyzji. Były one słuszne i nic, tylko się teraz cieszyć.

Ta druga połowa w waszym wykonaniu była zupełnie inna. Co się działo w szatni? Co mówił trener Vitezslav Laviczka?
Wojciech GOLLA: Piast do przerwy stwarzał sobie za wiele sytuacji pod naszą bramką. To dla nas nie jest normalne, bo zazwyczaj gramy fajnie w defensywie, dlatego po przerwie zmieniliśmy taktykę i cofnęliśmy się. Przeszliśmy do średniego pressingu, nie wychodziliśmy na wysoki pressing, jak było to wcześniej, no i kontra. To był klucz.

Pięć kolejnych zwycięstw, 33 punkty na koncie. Gdzie i kiedy się zatrzymacie?
Wojciech GOLLA: Obyśmy się nie zatrzymali, to jest nasz cel. Teraz wszyscy szykujemy się już na mecz z Legią u siebie. To jest nasz następny cel, na którym się skupiamy.

Gdzie szukać przyczyn renesansu waszej formy, bo po świetnym początku mieliście zastój, a teraz znowu wygrana za wygraną.        
Wojciech GOLLA: Ciężko powiedzieć, dlaczego to tak wygląda. W tych niektórych meczach brakowało trochę szczęścia, ale teraz to już historia. Teraz patrzymy tylko w przód i dążymy do kolejnych zwycięstw.


Zobacz jeszcze: Poważna kontuzja Łukasza Brozia. Kiedy wróci na boisko?


Komentarze