Wołkowicz pokazał charakter

Krzysztof Wołkowicz na sprokurowanego przez siebie karnego odpowiedział dwoma asystami i mógł świętować zwycięstwo.


W sporcie często zwycięstwa przeplatają się z porażkami, a radość ze smutkiem. Obrońca GKS-u Tychy Krzysztof Wołkowicz w ciągu jednego meczu miał okazję poznać smak obydwu tych skrajnych uczuć, bo w 29. minucie, gdy Wisła wykonywała rzut rożny popełnił faul wychwycony przez VAR i krakowianie po trafieniu Luisa Fernadeza z „wapna” cieszyli się z prowadzenia. Roller coaster ma jednak to do siebie, że po gna góra-dół i po przerwie wahadłowy tyskiej drużyny znalazł się na szczycie.

Iść za ciosem

W 58. minucie dośrodkował na głowę Daniela Rumina, który trafieniem z 6. metra przechylił szalę zwycięstwa na stronę trójkolorowych, a w 70. minucie jego wrzutkę idealnym strzałem z woleja sfinalizował Mateusz Czyżycki, stawiając pieczęć na zwycięstwie drużyny Dominika Nowaka.

– Sprokurowałem rzut karny – przyznaje zawodnik GKS-u Tychy.

– Co prawda ja czułem, że faulu nie było, ale do sędziego należy ostatnie zdanie, a on po analizie VAR podyktował jedenastkę i nic już innego nie mogłem zrobić, jak tylko pokazać na boisku, z całą naszą drużyną, że z tego się podniesiemy i wygramy ten mecz. Jesteśmy grupą bardzo ambitnych ludzi i jedna stracona bramka na pewno nas nie skreśla. Po golu strzelonym z karnego przez Wisłę mieliśmy jeszcze godzinę, a to na boisku bardzo dużo czasu. Oczywiście graliśmy z trudnym rywalem jakim jest zespół z Krakowa, ale w tej lidze żaden mecz nie jest łatwy. Tu każda drużyna walczy i widać to choćby patrząc na to kto grał ostatnio w barażach i kto spadał. Wszyscy chcą wygrywać. Wielu myśli o awansie. My po dwóch porażkach, bo przegraliśmy u nas z Podbeskidziem, a później w Sosnowcu, czuliśmy niedosyt, bo czuliśmy, że zasługujemy na znacznie więcej punktów niż mieliśmy w tabeli po pięciu kolejkach. Dobrze więc, że przełamaliśmy to z takim rywalem i obyśmy poszli za ciosem.

Motor napędowy

„Wołek” należy do ludzi, którzy mają mocny charakter, ale nawet takim piłkarzom w chwili słabości potrzebne jest… dobre słowo.

– W pierwszej połowie dwie wrzutki Krzyśka, pierwsza z wolnego, a druga z rogu, też były dobre, ale Danielowi Ruminowi nie udało się ich zamienić na gola – przypomina trener tyszan Dominik Nowak.

– W przerwie, gdy widziałem po jego minie i zachowaniu, że bardzo przeżywał tę sytuację z rzutem karnym i żółtą kartką powiedziałem mu, że mecz się przecież jeszcze nie skończył. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że po dwóch porażkach potrzebujemy zwycięstwa, bo trzecia przegrana stawiałaby nas w trudnej sytuacji. Ja jednak wierzyłem w tych chłopaków i w to, że potrafią się podnieść po ciosie. Kibice też muszą być świadomi, że nie można nam odmówić ambicji i determinacji. Rodzi się fajna drużyna i ta postawa Wołkowicza oraz reszty jest na to dowodem. Dwie asysty w punkt dające nam zwycięstwo na pewno zasługują na plus i cieszę się, że to właśnie on w tym meczu, po tym co się stało w pierwszej połowie, stał się motorem napędowym zespołu.

Zrobił swoje

Szkoleniowca tyszan ucieszył też gol Daniela Rumina, bo napastnik GKS-u Tychy, po szybkim trafieniu w pierwszej kolejce zaciął się i zmarnował kilka okazji.

– Dobrze, że się przełamał – dodał opiekun trójkolorowych.

– Strzelił gola, ale później już bardzo cierpiał fizycznie. To było widać. Zresztą już przed bramką zastanawialiśmy się czy nie ruszyć zawodnika z przodu, ale daliśmy czas i nastąpiło apogeum. Po trafieniu odczekaliśmy jeszcze chwilę, bo wiadomo, że po takim momencie występują jeszcze dodatkowe siły w piłkarza i liczyłem, że może dołoży jeszcze drugą bramkę i będzie z boiskach schodził przy owacjach. Drugiej bramki wprawdzie nie strzelił, ale zrobił swoje i fajnie, że się dobrze znalazł w tej sytuacji, bo okazje ma i to jest ważne, jak również to, że w tych podbramkowych sytuacjach są też inni nasi zawodnicy i ta nasza lista strzelców ma kilka nazwisk, bo tak jak powiedziałem tworzymy zespół, który naprawdę stać na fajne granie.


Na zdjęciu: Krzysztof Wołkowicz w meczu z „Białą gwiazdą” pokazał charakter.
Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl



Komentarze