Zobacz
Do góry

Wróbel: Nie każdy może być Realem, chcemy być Ajaksem

Rozmowa z Tomaszem Wróblem, dyrektorem sportowym Gwardii Opole.

Nie udało się Opolu utrzymać cenionego duetu szkoleniowego – Michał Skórski, który razem z pierwszym szkoleniowcem Rafałem Kuptelem doprowadził Gwardię do brązowego medalu PGNiG Superligi, został wam „podkradziony” przez Azoty Puławy…
Tomasz WRÓBEL: – Na pewno z tego powodu się nie cieszymy, bo Michał odchodzi do jednego z naszych najgroźniejszych – obok Górnika Zabrze – rywali. Zna naszą kuchnię, szczegóły, a szczegóły w sporcie decydują o sukcesie. Michał był ważną postacią w drużynie, wykonał przez te 5 lat olbrzymią pracę i ma niewątpliwe zasługi dla naszego klubu. Jednak rozumiem jego ambicje, że chce budować własną pozycję. Żałuję także osobiście, bo oprócz tego, że jest fachowcem, Michał jest też bardzo fajnym człowiekiem.

Czy w miejsce Skórskiego zatrudnicie nowego asystenta, czy Kuptel będzie w nowym sezonie prowadził zespół sam?
Tomasz WRÓBEL: – Rafał sam nie zostanie, w miejsce Michała przyjdą przynajmniej dwie osoby. Mieliśmy już w tym roku trenera od przygotowania fizycznego, Dawida Rzeźnika, teraz sztab organizacyjno-szkoleniowy jeszcze rozbudujemy, bo nikt nie jest omnibusem, to już nie są czasy, gdy jeden trener mógł wszystko ogarnąć. Dotąd nie mieliśmy kierownika drużyny, szukamy trenera bramkarzy, analityka… Rozważamy kilka opcji, szukamy specjalistów. Wystąpiliśmy z propozycją do Marcina Wicharego, który zakończył karierę w Orlen Wiśle – raz, bo chcieliśmy mu pomóc, dwa, bo miałby ważne zdanie w naszej szatni. Marcin jednak wybrał nową ofertę z Płocka. Dlatego chcemy postawić m.in. na Adriana Fiodora, naszego byłego bramkarza (w superlidze grał w Meblach Wójcik Elbląg – przyp. red.). Podpisaliśmy też umowę z Rehasportem, chcemy więcej analityki naukowej w treningu, w kwestii profilaktyki kontuzji, czy ktoś na przykład właściwie rzuca, czy ma dobrą postawę, sposób poruszania.

Jan Klimków powinien jeszcze przez rok „otrzaskać się” w Gwardii, zanim weźmie go mistrz Polski, PGE Vive Kielce.
Fot. Norbert Barczyk / PressFocus

A sam Kuptel – ma jeszcze kontrakt ważny rok. Czy rozmawiacie już o jego przedłużeniu?
Tomasz WRÓBEL: – Rafał Kuptel to najważniejsza postać z mojej perspektywy. Cenię go za mądrość i otwartość na nowinki, wiedzę. Słyszymy nieraz zarzuty, że ktoś przegrywa sezon w tydzień, a my na tym zyskujemy. Jednak przecież regulamin rozgrywek nie zmienia się nagle w połowie; wszyscy wiedzą, że liczy się runda finałowa i pod tym kątem nasi trenerzy przygotowują zespół; gdyby najważniejsza była faza zasadnicza – wtedy byśmy ustawiali się inaczej. Rozmawiamy z Rafałem, chcemy przedłużyć umowę o wiele lat. Pewne jest, że jeżeli klub dalej będzie się rozwijał, to Rafał zostanie z nami. Jeżeli mielibyśmy popaść w stagnację, to pewnie wszyscy będziemy szukać nowych wyzwań gdzie indziej.

PGE Vive naciska, by już w tym sezonie wykupić od was Jana Klimkowa. Jednak wtedy zostalibyście z jednym obrotowym…
Tomasz WRÓBEL: – Dlatego Janek zostanie w Opolu. Gdyby Vive temat nakreśliło w styczniu, moglibyśmy inaczej kształtować swoją politykę transferową (Gwardia nie przedłużyła umowy z Litwinem Mindaugasem Tarcijonasem – przyp. red.). Teraz, za pięć dwunasta – bez względu na oferowane nam pieniądze – byłoby nam bardzo trudno znaleźć wartościowe zastępstwo. Myślę, że Jankowi też wyjdzie to na dobre, bo jego rola w nowym sezonie w drużynie będzie jeszcze większa. A Vive będzie miało za rok zawodnika otrzaskanego w lidze i w europejskich pucharach. Na dłuższą metę opłaci się to wszystkim, bo Klimków to wielki talent i mocno mu kibicujemy.

W jakiej rundzie zaczniecie rywalizację w Pucharze EHF?
Tomasz WRÓBEL: – Wszystko zależy od tego, czy Orlen Wisła otrzyma dziką kartę do Ligi Mistrzów. Jeżeli tak, to powinniśmy zacząć od trzeciej rundy – tak jak ostatnio Azoty.

Zespół opuścił Antoni Łangowski, jeden z filarów zespołu. Pozyskacie kogoś w jego miejsce?
Tomasz WRÓBEL: – Jeżeli nie znajdziemy odpowiedniego wzmocnienia, to byle kogo nie chcemy. Jest opcja i zobaczymy, co wydarzy się na rynkach europejskich. Nie panikujemy, ale zawodników, którzy wpisują się w nasz profil, a byliby w stanie zastąpić „Tolka”, nie ma zbyt wielu. Na razie nie są do wyjęcia Michał Olejniczak z SMS-u Gdańsk czy Paweł Genda, który ma ważny kontrakt. Liczymy, że Wiktor Kawka wyczerpał limit pecha i kontuzji, że zmężnieje Darek Skraburski, który ma kawał rzutu.

Czy po sukcesie budżet klubu na kolejny sezon wzrośnie?
Tomasz WRÓBEL: – Będzie porównywalny, czyli na poziomie 3 milionów, choć może być minimalnie większy. Sportowo osiągnęliśmy więcej, niż jesteśmy w tabeli budżetów. Nie każdy może być Realem Madryt, my bardziej chcemy być takim Ajaksem Amsterdam. Odczuwamy już, że wielu zawodników chce grać w Gwardii, bo widzą, że to może być okno do wielkiej piłki ręcznej. Mamy trenerów, którzy nie boją się stawiać na młodzież. Nam się to opłaciło, coraz większą część szatni przejmują gracze z roczników 1997-98: Mauer, Klimków, Lemaniak, Siwak, Zarzycki, Morawski, Milewski. Będę się cieszył z każdego, który trafi od nas do reprezentacji, bo pracujemy przecież dla dobra polskiej piłki ręcznej.

Skórski wychodzi z cienia

I dla dobra innych klubów…
Tomasz WRÓBEL: – Oczywiście, oni pójdą potem za granicę albo do dwóch eksportowych polskich drużyn. Taka jest rzeczywistość, nie ma się co na nią obrażać. Dla mnie dobry transfer to taki, gdy zawodnik zostaje na kolejny rok – jest mądrzejszy, lepszy, stanowi większą wartość dla drużyny. I jeżeli mam w kogoś zainwestować, to wolę w Polaka. Znamienne, że gdyby wyłączyć zawodników zagranicznych z superligi, to w finale nie grałyby Vive z Wisłą, tylko my z Kwidzynem.

W kwestii reprezentacji głośnym echem odbiła się odmowa udzielona poprzedniemu selekcjonerowi, Piotrowi Przybeckiemu, przez Patryka Mauera. Gwardia ma wpływ na zmianę decyzji?
Tomasz WRÓBEL: – Znam genezę tej sytuacji. Patryk przez kilka lat Patryk nie miał odpoczynku – kończyła się liga, zaraz wyjeżdżał na zgrupowanie i turnieje kadry młodzieżowej; wracał – zaczynały się przygotowania do ligi. Uważam, że powinno się przejrzeć terminarze – młode organizmy też nie są z gumy, a intensywność ich pracy rodzi kontuzje. Patryk był zmęczony, szukał wytchnienia – co pewnie wyszło mu na dobre. Do tego wybrał bardzo trudny kierunek studiów – informatykę, ale teraz będzie mu już łatwiej godzić z nimi karierę. Gdyby kadra nie miała tak dobrych graczy na prawym skrzydle, jak Michał Daszek czy Arek Moryto, pewnie byśmy sami też naciskali. Jestem przekonany, że wkrótce sam da sygnał, że jest gotowy. Byłoby też niesprawiedliwe, gdyby ktoś mocno o miejsce w kadrze rywalizował, a nagle do niej wskoczył Mauer i zajął jego miejsce.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w PGNiG Superliga