Wszyscy ciągną powróz w jedną stronę

W Cracovii po zdobyciu Superpucharu Polski jest dobra atmosfera do pracy, która ma przynieść awans w tabeli.


W sobotę o godzinie 15.00 kibice wrócą do śledzenia ekstraklasy. Na pierwszy ogień po reprezentacyjnej przerwie pójdzie Cracovia, podejmująca na swoim boisku Piasta Gliwice. Trener Michał Probierz nie ukrywa, że z jednej strony jest bardzo zadowolony z tegorocznych osiągnięć swojej drużyny, która do pierwszego w historii klubu zdobycia Pucharu Polski dorzuciła także wywalczenie Superpucharu Polski, ale podkreśla też, że ciągle musi walczyć z przeciwnościami losu.

– Z Warszawy wróciliśmy z Superpucharem Polski, ale przywieźliśmy także… dwóch kontuzjowanych zawodników – mówi trener „Pasów”. – W trakcie meczu pojawiły się urazy mechaniczne czyli takie, na które trener nie ma za dużego wpływu i to jest nasza bolączka. Poradziliśmy sobie z nimi w spotkaniu z Legią więc liczę, że także w meczach ligowych będziemy umieli tak poustawiać zespół, żeby sięgać po zwycięstwa.

Przy Łazienkowskiej praktycznie pierwszy raz zagraliśmy w takim ustawieniu w obronie i jeszcze w trakcie gry musieliśmy dokonywać kolejnych roszad, ale najważniejsze jest to, że mimo tych problemów zrobiliśmy kolejny krok do przodu i możemy zadedykować kibicom kolejne trofeum.

Szkoda tylko, że nie udało się nam zająć miejsca na podium w lidze bo z medalem ten rok byłby już „kompletny”. Mamy więc nad czym pracować i na pewno będziemy walczyć o punkty w tym sezonie. Ten zespół, jeżeli wszyscy wyleczą dolegliwości, będzie bardzo silny i będziemy to udowadniać na boisku.

Z jeszcze większą ochotą

Mecz o Superpuchar Polski był także istotny dla Milana Dimuna, który grał z opaską kapitana, a w ostatniej serii rzutów karnych, pewnym strzałem przypieczętował sukces drużyny.

– Taki mecz i zwycięstwo na pewno dodają drużynie sił – wyjaśnia 24-letni Słowak. – Każdy z nas wie, że w lidze tych punktów i to nie z naszej winy nie mamy tyle ile chcielibyśmy mieć. Dlatego podbudowani wygraną z Legią zabraliśmy się do pracy z jeszcze większą ochotą, bo chcemy zdobywać punkty i ruszyć w tabeli do góry.


Czytaj jeszcze: Czas apokalipsy!

Przekonaliśmy się na stadionie w Warszawie co to znaczy, gdy wszyscy wyjdą na murawę skoncentrowani i pełni wiary w wygraną. Tak chcemy wychodzić na każdy mecz do końca rundy jesiennej, żeby nasi kibice po każdym spotkaniu mogli być z nas dumni.

Potrzebowali takiego bodźca

Wszystko wskazuje na to, że Milan Dimun w meczu z Piastem Gliwice nie będzie już kapitanem zespołu, a między słupkami nie zagra bohater serii rzutów karnych Lukas Hrosso, który w czwartej serii obronił strzał Pawła Wszołka. Po powrocie zawodników powołanych do reprezentacji na ligowe spotkanie trener Probierz wróci raczej do dotychczasowych kapitana oraz bramkarza.

– Na boisku w Warszawie zagraliśmy na zero z tyłu i w karnych sięgnęliśmy po zwycięstwo, które nam było bardzo potrzebne – uważa bramkarz, który broniąc karne sięgnął z Cracovią zarówno po Puchar jak i po Superpuchar Polski. – Zaczęliśmy sezon z minusowymi punktami i szybko odpadliśmy z europejskich rozgrywek. Potrzebowaliśmy więc jako zespół takiego bodźca, żeby uwierzyć w to, że ten sezon będzie się już dla nas dobrze układał. Po takim sukcesie, choć nie było za dużo czasu na świętowanie, lepiej się pracowało.

Cieszyć się z kibicami

– Szkoda, że w Warszawie nie wpuszczono naszych kibiców, bo to byłoby dla nich i dla nas też jeszcze większe wydarzenie, ale skoro nie mogliśmy świętować po meczu z Warszawie to będziemy się starać, żeby już w sobotę cieszyć się u siebie po meczu z Piastem, bo na pewno przybyło nam po tym zwycięstwie pewności siebie. I to bez względu na to na kogo postawi trener, bo stanowi jeden zespół, który chce wygrywać. Każdy, czy usiądzie na ławce, czy wybiegnie na boisko ma ten jeden cel – wygrana Cracovii. Wszyscy razem ciągniemy ten powróz w jedną stronę i to jest najważniejsze – kończy Hrosso.


Fot. Adam Starszyński/PressFocus

Komentarze