Wybór był jednomyślny

Na występy reprezentacji pod kierunkiem trenera Roberta Kalabera będziemy musieli poczekać do listopada.

Chcemy grać szybko, pomysłowo i widowiskowo, zaś głównym celem jest odzyskanie miejsca w wyższej dywizji – zadeklarował nowy selekcjoner reprezentacji biało-czerwonych Robert Kalaber tuż po podpisaniu kontraktu, który opiewa na 2 lata z klauzulą przedłużenia o kolejne dwa.

50-letniemu Słowakowi przybędzie pracy, wszak nadal będzie prowadził JKH GKS Jastrzębie, z którym jest związany od 6 lat. Kalaber doskonale zdaje sobie sprawę, że praca z hokejową kadrą różni się od tej klubowej i wiele spraw będzie niezależnych od niego.

Kandydat główny

Chwała władzom związkowym, że w błyskawicznym tempie uporały się z bezkrólewiem w seniorskiej reprezentacji. – Przez kilka lat mieliśmy okazję poznać efekty pracy trenera Kalabera, który ponadto doskonale zna realia naszego hokeja. Nie był jedynym kandydatem, ale głównym do objęcia tej posady. Wybór selekcjonera był jednomyślny – wyjawił prezes związku Mirosław Minkina podczas wideokonferencji.

Rozstanie z trenerem Tomaszem Valtonenem, choć nikt o tym głośno nie mówi, wisiało w powietrzu. Fiński szkoleniowiec z polskimi korzeniami chyba nie do końca mógł się pogodzić ze standardami obowiązującymi w naszym kraju, a ponadto miał inne plany zawodowe i stąd – jak zapewnia szef związku – przyjazne rozstanie. Trener Kalaber zdecydowanie lepiej zna realia naszego hokeja i jego możliwości.

Zmiany w systemie gry

Kalaber podczas pracy w Jastrzębiu udowodnił, że cierpliwość prędzej czy później zostanie nagrodzona. Zaufał wielu wychowankom, którzy z roku na rok czynili postępy i teraz jego zespół należy do ścisłej czołówki krajowej.

– Praca z reprezentacją różni się nieco od tej klubowej. Niemniej cenię to, czego dokonali z nią trenerzy Jacek Płachta czy Tomasz Valtonen. Temu pierwszemu przecież niewiele zabrakło do awansu do elity, ale teraz musimy odzyskać miejsce na jej zapleczu. Na pewno będą zmiany w systemie gry, ale na pewno nie rewolucyjne.

To co dobrze funkcjonowało w drużynie, pozostanie, chcemy zaś wprowadzić nowe elementy, by usprawnić grę. Postawa w mistrzostwach Dywizji IB w katowickim „Spodku” i zwycięstwo w nich są dla mnie nadrzędnym celem. A potem będę rozmyślał o kolejnym występie, czyli finałowym turnieju kwalifikacji olimpijskiej.

To będzie dla mnie niesłychane wydarzenie, bo przecież rozgrywane na lodowisku w Bratysławie, gdzie zaczynałem swoją przygodę z hokejem i gdzie się wychowałem.

Oczekiwanie na debiut

Na debiut Kalabera z reprezentacją będziemy musieli poczekać pewnie do listopada. Niemniej w planach są dwa letnie spotkania kadrowiczów. W drugiej dekadzie lipca hokeiści zbiorą się w Warszawie i przejdą obowiązkowe badania.


Czytaj jeszcze: Kalaber selekcjonerem


Natomiast w sierpniu szkoleniowiec, wraz ze współpracownikami Tomaszem Demkowiczem oraz Arturem Ślusarczykiem, będzie chciał przeprowadzić kilka treningów z grupą zawodników do lat 23. Ślusarczyk ma zostać trenerem głównym reprezentacji młodzieżowej.

Selekcjoner zamierza również odwiedzać Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Katowicach-Janowie i również uczestniczyć w zajęciach.

Kwietniowe mistrzostwa świata Dywizji IB w Katowicach oraz lutowy turniej prekwalifikacji olimpijskiej kobiet w Gdańsku, o czym informowaliśmy, to efekt hokejowej dyplomacji głównie członka władz światowych i wiceprezes związku, Marty Zawadzkiej.

Natomiast prezes Minkina ujawnił, że w listopadzie planowany jest turniej EIHC w Gdańsku oraz ewentualnie w grudniu kolejny, z okazji 40-lecia „Solidarności” – być może w Sanoku. Na razie trwają rozmowy z potencjalnymi rywalami, bo koronawirusowa sytuacja wszystkim daje się we znaki.


Na zdjęciu: Robert Kalaber opowiadał o swoich planach podczas wideokonferencji – z udziałem władz PZHL Marty Zawadzkiej i prezesa Mirosława Minkiny.

Fot. PZHL

Komentarze