Zobacz
Do góry

Wygrani i przegrani 7. kolejki ekstraklasy

Zobacz, kto w 7. kolejce piłkarskiej ekstraklasy swoją postawą zasłużył na plus, a kto na minus.

7. kolejka ekstraklasy. Są tacy, którzy wygrali, bo pozytywnie zaskoczyli i zasłużyli na miano wygranych. Są też i tacy, którzy zawiedli. Na całej linii. Oni są przegrani. Redakcja „Sportu” tradycyjnie wskazuje, kto na jakie miano zasłużył.

 

Napastnik jak wino

Jak tak dalej pójdzie, to powiedzenie o bramkarzu, który jest jak wino, trzeba będzie zmodyfikować i zamiast słowa „bramkarz” wpisać „napastnik”. Mowa oczywiście o Pawle Brożku, znajdującym się w coraz wyższej formie. Spokój, z jakim 36-letni piłkarz pokonał golkipera Zagłębia, musiał zrobić wrażenie. Nic dziwnego, że po tych trafieniach kibice Wisły domagali się powołania swego ulubieńca do reprezentacji. – Chyba bardziej nadaję się do kadry oldbojów – skwitował ze śmiechem.

Szacunek dla poległych

Na wszystkich stadionach pamiętano o przypadającej na niedzielę 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Kibice zadbali o odpowiednie oprawy, nie brakowało chwil skupienia, refleksji, zadumy i wyrażenia szacunku dla poległych… Chóralnie odśpiewywano również hymn narodowy. W Poznaniu uczyniono to w sposób szczególny, a zawodnicy Lecha i Cracovii mogli się poczuć jak przed meczem międzypaństwowym, bo Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał podczas oficjalnej prezentacji.

Spokój nagrodzony

W Gdyni mogą odetchnąć. Arka doczekała się bowiem premierowego w tym sezonie zwycięstwa, udowadniając jednocześnie, że z Górnikiem grać potrafi i zdobywać punkty jego kosztem. Działacze żółto-niebieskich wytrzymali ciśnienie, utrzymując na stanowisku Jacka Zielińskiego. Pamiętają, jak ważną rolę ten doświadczony szkoleniowiec odegrał w zeszłym sezonie, kiedy wyciągnął drużynę z zagrożonej strefy i uratował przed degradacją. Pozwalają mu więc spokojnie pracować, wierząc w jego warsztat.

Przegrani

Rozmowa kontrolowana

O ile w Kielcach kibice w jasny sposób dali do zrozumienia, że oczekują zmiany trenera, o tyle w Lubinie stanęło jedynie na rozmowach z piłkarzami. Działacze Zagłębia musieli widzieć, jak stoją przy sektorze i „spowiadają się” z trzeciej z rzędu porażki. To wystarczyło do podjęcia decyzji o odsunięciu Bena van Daela od prowadzenia zespołu. Czas pokaże, czy była ona słuszna, ale wydaje się, że mogli jeszcze poczekać, bo w sobotę drużyna dzielnie stawiała czoło rozpędzonej Wiśle. Dla włodarzy klubu liczą się jednak wyniki, a tych w Lubinie nie ma.

To już klątwa

Przed tygodniem chwaliliśmy postawę Górnika w meczach u siebie, wymieniając go w gronie wygranych kolejki. Tym razem ekipę Marcina Brosza musimy zganić. O spotkaniu w Gdyni zabrzanie muszą jak najszybciej zapomnieć. Wcześniej przyjdzie im wyciągnąć wnioski z kiepskiej postawy nie tylko w piątkowym spotkaniu, ale we wszystkich czterech wyjazdowych potyczkach, z których przywieźli zaledwie punkt. Chyba już można zacząć mówić o klątwie.

Dwie bajki

Beniaminek z Częstochowy nie ma łatwego życia. Przekonał się o tym przed tygodniem, przekonał się wczoraj przy Łazienkowskiej, gdzie już po 10 minutach przegrywał 0:2. Można było odnieść wrażenie, że trener Marek Papszun nie trafił ze składem. Na przykład Jakub Apolinarski nie bardzo wiedział, co się dzieje na boisku i jeszcze przed przerwą dostał „wędkę”. Liga i Puchar Polski (Raków w poprzedniej edycji wyeliminował z niego Legię) to dwie różne bajki.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

 

Komentarze