Wymuszona repolonizacja

Zdegradowana do Fortuna 1. Ligi Miedź Legnica w letnim okienku transferowym pozbyła się 14 piłkarzy, w tym ośmiu obcokrajowców. To wymuszona repolonizacja.


Kiedy Miedź Legnica występowała w ekstraklasie – w sezonach 2018/2019 i 2022/2023 – jej kadra była dosłownie naszpikowana obcokrajowcami. Za pierwszym razem, gdy rozgrywki nazywały się Lotto Ekstraklasa, w kadrze „Miedzianki” w trakcie całego sezonu było aż osiemnastu cudzoziemców!

Hiszpanie dominowali

Prym w tej grupie wiedli Hiszpanie, których zaangażowano siedmiu: Fran Cruz, Jonathan de Amo, Juan Camara, Borja Fernnadez, Omar Santana, Marquitos, Joan Roman. Ponadto grali Ukrainiec Anton Kanibołockij, Frank Adu Kwame z Ghany, Chorwat Tomislav Bożić, Estończycy Artur Pikk i Henrik Ojamaa, Fin Petteri Forsell, Serb Aleksandar Miljković, Rosjanin Sosłan Dżanajew, Portugalczyk Elton Monteiro, Bośniak Bożo Musa. Chorwat Mladen Bartulović zagrał tylko dwa mecze w 3. lidze, w rezerwach, po czym ewakuował się do ukraińskiej drużyny Wołyń Łuck.

Mimo tak potężnej armii zaciężnej nie udało się legniczanom utrzymać w elicie. Drużyna znad Kaczawy zajęła w tabeli ekstraklasy piętnaste, przedostatnie miejsce i została zdegradowana o szczebel niżej. Towarzyszem niedoli Miedzi był inny beniaminek, Zagłębie Sosnowiec.

Długie cienie „grzechów”

Latem 2022 roku „Miedzianka” z przytupem wkroczyła w bramy ekstraklasy, wyprzedzając na mecie rozgrywek Fortuna 1. Ligi Widzewa Łódź aż o piętnaście „oczek”! Wydawać by się mogło, że tym razem występy w elicie nie zakończą się fiaskiem. Okazało się jednak, że w Legnicy z uporem maniaka ponownie zaczęto forsować transfery piłkarzy zagranicznych.

„Dawne grzechu rzucają długie cienie” – mówi stare, angielskie powiedzenie. Niestety, w Legnicy z lekcji z sezonu 2018/2019 nie wyciągnięto wniosków i znowu zderzenie z elitą było bardzo bolesne. Nie trzeba silić się na oryginalne komentarze, fakty są wystarczająco brutalne, by obraz nędzy i rozpaczy był pełny. W 34. potyczkach ligowych zielono-niebiesko-czerwoni zaksięgowali tylko 23 punkty, przy bilansie bramkowym 33:55!

Kolejny „wagon” cudzoziemców

Trenerzy Wojciech Łobodziński, a później Grzegorz Mokry zostali uszczęśliwieni „wagonem” obcokrajowców. W ciągu całego sezonu przewinęło się ich aż dziewiętnastu (!), przy czym na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy pozostawili po sobie dobre wrażenie. Dla przypomnienia – koszulkę „Miedzianki” zakładali: Hiszpanie Jon Aurtenetxe, Chuca i Koldo Obieta, reprezentujący Curacao Jurich Carolina, Duńczyk Jens Martin Gammelby, Szwajcarzy Levent Guelen i Maxime Dominguez, Niemiec Michael Kostka, Dominikańczyk Carlos Julio Martinez, Czarnogórzec Nemanja Mijuszković, Argentyńczyk Jeronimo Cacciabue, Belg Mehdi Lehaire, Holender Luciano Narsingh, Meksykanin Santiago Naveda, Chilijczyk Angelo Henriquez, Grecy Stefanos Kapino i Giannis Massouras, Bułgar Dimityr Wełkowski. Kameruńczyk Emmanuel Agbor (zagrał tylko w jednym meczu).

Zmiana kursu

Latem w Miedzi doszło nie tylko do zmiany trenera, ale również do zmiany kursu i transfuzji krwi w drużynie. Ze spadkowiczem z ekstraklasy pożegnało się aż 14 zawodników, w tym ośmiu obcokrajowców. W ich miejsce na razie pozyskano osiem „nowych twarzy”. W tym gronie jest tylko jeden cudzoziemiec – pozyskany z Podbeskidzia Bielsko-Biała Niemiec Florian Hartherz.

Czy letnie wietrzenie szatni przyniesie pożądany skutek? W nadchodzących rozgrywkach Miedź może znowu będzie znaczącą siłą na zapleczu ekstraklasy, walczącą o awans do elity? – W tej chwili nie jestem zaskoczony ani skalą zmian w kadrze zespołu, ani „promocją” polskich piłkarzy – zapewnia pełniący funkcję tzw. ambasadora Miedzi, Janusz Kudyba.


Czytaj także w kategorii PIŁKA NOŻNA


– Nie potrafię przewidzieć, jaki to przyniesie efekty, wszystko zależy od tego, jaki cel stawia przed sobą nowy sztab drużyny. Trudno również wyczuć, czy „polska opcja” będzie trwała. Wiem natomiast jedno – ci piłkarze, którzy teraz dołączyli do Miedzi, mają duży potencjał, nie są jeszcze – jak się to mówi – „wygrani”. Czyli mają ambicje i cele do zrealizowania. Każda przebudowa zespołu wymaga czasu, więc nie założę się, że Miedź z marszu wróci do ekstraklasy. Ale miejsce w strefie barażowej nie jest zadaniem niewykonalnym. A w nich jest tylko jeden mecz, ewentualnie drugi, w którym wszystko się może zdarzyć.


Na zdjęciu: Jedną z nowych twarzy w Miedzi Legnica jest pozyskany z GKS-u Jastrzębie napastnik Daniel Stanclik.

Fot. miedzlegnica.eu/B. Hamanowicz


Pamiętajcie – jesteśmy dla Was w kioskach, marketach, na stacjach benzynowych, ale możecie też wykupić nas w formie elektronicznej. Szukajcie na www.ekiosk.pl i http://egazety.pl.