Z drugiej strony. Godlewski: Czy Wisła jest na sprzedaż?

Abstrahując bowiem od kibicowskich sympatii, kos i sztam, a także od ponurego romansu z półświatkiem – tak utytułowanej i dużej marce należy się po prostu szacunek. I wsparcie w momencie, kiedy nieczyste siły zepchnęły Białą Gwiazdę na skraj przepaści. Pytanie tylko, czy ratunek jest w ogóle możliwy?

Trudno nie zgodzić się z twitterowym wpisem mecenasa Jacka Masioty następującej treści: „Jak do tej pory Wisła Kraków otrzymała pomoc kompetentnych ludzi, górę optymizmu oraz pożyczkę na 4 mln zł. Pozostałe problemy (dług, KRS, etc.) pozostały nierozwiązane.

Najistotniejsze jednak to fakt, iż zyskała czas na ich rozwiązanie.” Tyle że czas, który jest rzeczywiście wartością bezcenną ucieka w zastraszającym tempie, tymczasem trudno dziś zweryfikować sytuację nie tylko finansową, ale także formalno-prawną klubu z Reymonta. Nie wszystkie niezbędne w tym celu dokumenty są bowiem dostępne, zaś wśród tych będących do wglądu ma panować – w najlepszym razie – bałagan.

Zatem na jakich racjonalnych przesłankach prognozę na najbliższe miesiące ma oprzeć Komisja Licencyjna PZPN, która w przyszłym tygodniu będzie procedować nad przywróceniem Białej Gwieździe prawa do uczestniczenia w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy?

Kiedy okazało się, że to Cezary Kucharski polecił ludziom ratującym Wisłę fundusz z Kuwejtu – podobno duży i starannie uwiarygodniony przez współpracowników byłego agenta Roberta Lewandowskiego – na jaw wyszło także, że nikt w Krakowie nie jest w stanie podać podstawowych informacji na temat obecnej kondycji finansowej klubu. Ba, nie ma nawet jednoznacznej opinii prawnej, kto jest właścicielem sportowej spółki!

Nie wiadomo też, jakie umowy podpisał zarząd pod kierunkiem Marzeny Sarapaty, jakie są długi, na kiedy wymagalne, i jakim budżetem trzeba dysponować, aby dokończyć obecne rozgrywki. A to nie wszystkie znaki zapytania…

Arabski fundusz, który szuka klubu w Europie i mógłby przejąć Wisłę jest podobno duży i zasobny. Na tyle duży, że spłata 10 milionów euro zadłużenia nawet jeszcze przed startem wiosennej części rozgrywek Lotto Ekstraklasy, miałaby nie stanowić dla inwestorów z rejonu Zatoki Perskiej żadnego wysiłku.

Wcześniej jednak Azjaci chcieli, aby w ich imieniu renomowana firma audytorska – podobno jedna z kilku najważniejszych na międzynarodowym rynku w tym sektorze – wykonała due diligence. Do dziś nie doczekali się jednak zaproszenia do wszczęcia tejże procedury, w Polsce tłumaczonej jako należyta staranność.

Skoro duży i chętny do inwestycji fundusz obracający pieniędzmi bogatych – a z polskiej perspektywy nawet bardzo bogatych – ludzi dotąd nie rozpoczął nawet wstępnych negocjacji z ratownikami Białej Gwiazdy, to problem jest zapewne ważki. A to każe postawić pytanie, czy Wisła w tym momencie jest w ogóle (gotowa) na sprzedaż?

 

Transfery Ekstraklasy. Jak radzą sobie Wisła, Górnik, Lech, Legia i inni?

 

Komentarze