Z drugiej strony. Jak Milik budował nowy Ajax

Jakub Błasiak

Starsi kibice oczywiście pamiętają, ale chyba warto znów o tym napisać. Otóż wyżej wzmiankowany autor tego tekstu po raz pierwszy usłyszał, a najpewniej przeczytał (w „Sporcie”!) o Ajaksie (wtedy pisało się Ajaxie) wówczas, gdy ten zespół aż 7:0 pokonał Ruch Chorzów w Pucharze Miast Targowych (był taki puchar; potem nazywał się Puchar UEFA, a dziś to Liga Europy). No, w Chorzowie trudno było o wielką radość z rodzenia się nowego rodzaju futbolu, nazwanego wkrótce totalnym. Smutek potęgował taki trochę grafomański dwuwiersz, wymyślony na tę okazję (cytuję z pamięci): „Kiedy Ruch wygra z Ajaxem? A jak się nauczy grać!”. Jednak „Niebiescy” uczyli się szybko. Choć rewanż też przegrali, ale honorowo, 1:2. Tę właśnie honorową bramkę zdobył stoper Antoni Piechniczek, późniejszy legendarny trener i selekcjoner.

Z fatalnej strony pokazał się wtedy niejaki Johann Cruyff, który kopnął w brzuch Jerzego Wyrobka, za co wyleciał z boiska. Ajax wkrótce trzy razy z rzędu zdobył Puchar Europy Mistrzów Krajowych, czyli tak jakby dzisiaj wygrał Ligę Mistrzów! Wcześniej następujące po sobie finały wygrywał tylko Real Madryt (pięć pierwszych). Później już tylko Bayern Monachium (też trzy) i znów Real (trzy ostatnie). Zaraz po europejskim hat-tricku Ajaksu stworzona na bazie tego klubu oraz Feyenoordu Rotterdam reprezentacja Holandii została w 1974 r. wicemistrzem świata. Znawcy mówią, że powinna wygrać także finał. Wszyscy wiedzą przecież, że Niemcy (finałowi rywale „pomarańczowych” grający u siebie) zawsze mają szczęście.

W tym czasie holenderscy gwiazdorzy rozjechali się po bogatszej Europie. Ajax już europejskich sukcesów nie odnosił, choć w 1995 wygrał Ligę Mistrzów, ale oprócz tego nigdy na przykład nie zagrał w jej finale. Mówiło się o specyfice tego klubu, który wynajduje talenty, szlifuje i szybko oraz o ile to możliwe drogo sprzedaje, z czego można nieźle żyć… I do takiego właśnie Ajaksu trafił najpierw Andrzej Rudy, ale jego curriculum futbolae ma wiele czarnych dziur, więc dopiero kolejny Polak w AFC, Arkadiusz Milik, pasuje do wizerunku pracy organicznej.

Co prawda miał już 20 lat, gdy Ajax wypożyczył go z Bayeru Leverkusen, więc trochę był oszlifowany, ale fakt, iż tenże Ajax „pierwokupił” go za 3 mln euro, a sprzedał do Napoli za 33 mln (euro), świadczy właśnie o mądrej polityce klubu. A sam Milik strzelając dla amsterdamczyków prawie 50 bramek we wszystkich rozgrywkach i dając się tak korzystnie sprzedać, na pewno wziął istotny udział w budowaniu w Ajaksie tego, co dzisiaj ten zespół prezentuje.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze