Za Polonią Bytom poszli inni

Gdy prezesi klubów ekstraklasy coraz głośniej zaczęli mówić o czekających ich problemach finansowych, spowodowanych zawieszeniem rozgrywek, Zbigniew Boniek odpowiedział: – Jeśli kluby mówią tak: „Skoro nam się zmniejszą przychody, to ktoś z zewnątrz musimy nam pomóc, bo jak nie, to poumieramy” – są w błędzie. Nie panowie, najpierw musicie sami zbilansować wydatki, a dopiero później myśleć o systemach solidarnościowych.

Wyliczenia prezesa

Zbigniew Boniek doradza także klubom wprowadzenie programu ratunkowego.

– Gdybym prowadził dzisiaj klub, to przedstawiłbym piłkarzom sytuację uczciwie: „Panowie, wszyscy jedziemy na jednym wózku. Jeśli chcemy przetrwać kryzys, to do czerwca musimy obniżyć pensje o 50 procent, ale nie mniej niż minimum dla godnego życia dla profesjonalnego sportowca.

Czyli jeśli ktoś bierze 30 tysięcy złotych, to po obniżce dostanie 15 tysięcy, ale ktoś, kto ma na rękę 15 tysięcy, nie dostanie 7,5 tysiąca, tylko 10 tysięcy, bo takie minimum dla piłkarza Ekstraklasy bym ustalił.

W I lidze to minimum powinno wynosić 6 tysięcy złotych, a w drugiej 5 tysięcy. Juniorom, którzy otrzymują po około cztery tysiące złotych, również nie powinno się obniżać zarobków – wylicza prezes PZPN.

Wrocław: obniżki nawet 85-procentowe

Pierwsza w Polsce z inicjatywą wyszła III-ligowa drużyna Polonii Bytom, która za pośrednictwem wysłanego w ostatnią sobotę do mediów oświadczenia zadeklarowała gotowość do renegocjacji umów. W ekstraklasie pionierem był Śląsk Wrocław.

Od razu z konkretami. Klub w specjalnym komunikacie zapewnił, że zmiany w wypłacie wynagrodzeń zostały wypracowane w porozumieniu z piłkarzami, a cała sytuacja wynika z troski o stabilność finansową Śląska. Zawodnicy będą otrzymywać od 15 do maksymalnie 30 procent swoich podstawowych pensji.

– Wszyscy wspólnie walczymy z koronawirusem. W tej walce kluczowa jest nasza solidarność. Cieszę się, że piłkarze Śląska w tej wyjątkowej sytuacji zdali egzamin z solidarności – stwierdził Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, miasta będącego właścicielem Śląska.

Jednocześnie klub poinformował, że zamrożenie wypłat całych pensji nie będzie dotyczyło najmłodszych zawodników, którzy zarabiają najmniej. – To inicjatywa rady drużyny, która świadczy o odpowiedzialności doświadczonych zawodników i prawdziwym charakterze naszego zespołu – powiedział prezes Piotr Waśniewski.

Kraków: gotowość do programu

Powagę sytuacji zrozumieli też działacze i zawodnicy Wisły Kraków, która przez zawieszenie rozgrywek pozbawiona została między innymi wpływów z biletów, a tak zwane dochody dnia meczowego w przypadku „Białej gwiazdy” były niezwykle ważne w budżecie klubu. Odwołanie na przykład meczu z Legią to szczególnie dotkliwy cios, bo można się było spodziewać kompletu na trybunach.

– Wiemy, jakie Wisła miała i ma problemy, więc klubowi należy pomóc – stwierdził obrońca Lukas Klemenz. – Jeśli pensje zostaną obniżone, to nikt nie będzie chodził się skarżyć. A jeżeli komuś trzeba będzie pomóc, to jesteśmy tak zgraną ekipą, że jeden drugiemu pożyczy pieniądze.

Ta deklaracja szybko znalazła zrozumienie, o czym świadczy oświadczenie podpisane przez Artura Skowronka reprezentującego sztab szkoleniowy krakowskiego klubu oraz kapitana Jakuba Błaszczykowskiego działającego w imieniu całego zespołu.

„W obliczu ogarniającej świat oraz Polskę pandemii i związanych z nią finansowych turbulencji chcemy poinformować, iż jesteśmy gotowi na działania mające na celu uchronić nasz klub przed utratą płynności” – czytamy w komunikacie.

– „Wisła Kraków jest dla nas, tak samo jak dla setek tysięcy kibiców, czymś więcej niż tylko miejscem pracy. Pokazaliśmy to zaangażowaniem na boisku, podnosząc się wspólnie ze strefy spadkowej, pokażemy to również poza boiskiem, ponosząc solidarnie część kosztów ogarniającego nas kryzysu. Zarówno drużyna, jak i sztab szkoleniowy wyrażają gotowość do uczestnictwa w programie oszczędnościowym w zakresie ustalonym z władzami klubu i władzami polskiej piłki”.

O tym, jak w praktyce wyglądać będzie „uczestnictwo w programie oszczędnościowym”, piłkarze i trenerzy zadecydują podczas rozmów z kierownictwem klubu.

Jastrzębie: piękny gest „Carlosa”

W I lidze pięknym gestem wykazał się Kamil Jadach, wielki kibic, były kapitan i do dziś piłkarz GKS-u 1962 Jastrzębie. „Carlos” zrzekł się połowy pensji, którą GKS 1962 miał mu wypłacić do końca bieżącego sezonu. „Nadchodzą ciężkie czasy dla nas wszystkich. Przede wszystkim dla naszego klubu i proszę WZIĄĆ to sobie do serca.

Kamil Jadach kolejny raz udowodnił, jak mocno jego serce bije dla GKS-u Jastrzębie. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Zachęcam do kupowania wirtualnego biletu aby wspomóc klub. Ja wraz z żoną postanowiliśmy, że do końca obecnego sezonu zrezygnuję z 50% mojego wynagrodzenia. NASZYM KLUBEM GKS!” – napisał „Carlos” we wtorek na swoim profilu na facebooku.

– Kamil poinformował mnie wcześniej o swojej decyzji, a dopiero potem upublicznił ją na facebooku – powiedział prezes GKS-u 1962 Jastrzębie, Dariusz Stanaszek.

– To piękny gest w obecnych, trudnych czasach w całej Polsce, na który zdobywa się niewielu ludzi. Nie wiem, czy w jego ślady pójdą koledzy z drużyny, bo każdy z nich ma różne potrzeby. Jako klub musimy podjąć pewne kroki w tej trudnej sytuacji. Jest to sytuacja bez precedensu, ale trzeba pokazać wszystkim, że pewne wartości nie przemijają, a pozytywne postawy obywateli są nie do przecenienia.

Przykład Kamila pokazuje, że środowisko piłkarskie nie jest obojętne na to, co się dzieje w kraju. Jego decyzja na pewno nie złagodzi kryzysu finansowego, jaki nas dotknął z powodu pandemii koronawirusa, ale jest gestem godnym podkreślenia i pochwały.
(BN, jaD, PAP)

Na zdjęciu: Piłkarze Wisły Kraków i Śląska Wrocław jako pierwsi w ekstraklasie wyrazili zrozumienie dla trudnej sytuacji i zgodzili się na rozmowy o obniżkach uposażeń.

Komentarze