Zagłębie Sosnowiec. Na wstecznym biegu

Quentin Seedorf sezon rozpoczął w wyjściowym składzie Zagłębia. Od kilku tygodni próżno go jednak szukać nawet na ławce rezerwowych sosnowieckiego klubu.


20-latek, bratanek słynnego Clarence’a Seedorfa, byłej gwiazdy reprezentacji Holandii, piłkarza m.in.: Realu Madryt i i AC Milan trafił na Ludowy latem 2019 roku. Szybko przekonał do siebie ówczesnego trenera Zagłębia, Radosława Mroczkowskiego.

Holender występujący najczęściej na pozycji lewego obrońcy obiecująco rozpoczął przygodę z nowym klubem. W czterech meczach z rzędu wystąpił w pierwszym składzie, ale potem wypadł ze składu. U Dariusza Dudka, następcy Mroczkowskiego, wystąpił w trzech meczach. Po spotkaniu z Podbeskidziem, w którym zaliczył „swojaka” znów wypadł ze składu.

Szansę dostał także u trenera Dębka po wznowieniu rozgrywek przerwanych przez koronawirusa. Poza jednym spotkaniem gdy wyszedł w podstawowej jedenastce zaliczył kilka epizodów z ławki rezerwowych. W sumie przez cały sezon wystąpił w 11 meczach. Podczas przygotowań do nowego sezonu nieźle prezentował się w meczach sparingowych częściej występując na boku pomocy. I to właśnie jako lewoskrzydłowy rozpoczął pierwszy mecz sezonu 2020/2021 przeciwko Termalice Bruk-Bet Nieciecza.

Zajął miejsce Patryka Małeckiego, który tamto spotkanie rozpoczął na prawej pomocy. Kilka dni wcześniej także na lewej pomocy zagrał w meczu Pucharu Polski z Unią Janikowo. W ligowym meczu w Niecieczy zagrał niespełna godzinę. W dwóch kolejnych spotkaniach zaliczył epizody, w sumie uzbierało się tego raptem dwanaście minut.

Od meczu z Odrą Opole próżno szukać Holendra nawet w meczowej kadrze. Ostatnio wystąpił w meczu kontrolnym z Górnikiem Zabrze, grywa także w rezerwach. W klubowych kuluarach można usłyszeć, że Seedorf to utalentowany gracz, ale nie potrafi się sprzedać podczas ligowych gier, ma spore wahania formy, a do tego doskwiera mu samotność, choć rodzinę piłkarza można było często dostrzec na trybunach Stadionu Ludowego. Sytuacja Holendra nie wygląda ciekawie.


Czytaj jeszcze: Były testy, jest ławka

Piłkarz wypadł z meczowej kadry kosztem Litwina Markasa Benety, który po zakończeniu minionego sezonu został wystawiony na listę transferową, ale ostatnio wrócił do łask. Seedorf jest obecnie na wstecznym biegu, tymczasem to właśnie wspomniany Beneta może dostać drugą szansę od trenera Dębka. Na razie piłkarz, który niedawno był na bocznicy wrócił do meczowej kadry.

W lidze w tym sezonie jeszcze nie zagrał, za to z powodzeniem radzi sobie w reprezentacji Litwy. Beneta wystąpił w trzech ostatnich meczach drużyny narodowej tego kraju, w tym dwóch meczach Ligi Narodów. Przeciwko Albanii zaliczył pełne dziewięćdziesiąt minut. Beneta to jedyny reprezentant kraju w Zagłębiu i być może decyzja o dość łatwym pozbyciu się go z pierwszej drużyny była zbyt pochopna? Czas pokaże…


Fot. zaglebie.eu/Andrzej Wydrychiewicz

Komentarze