Zagłębie Sosnowiec. Nisko, coraz niżej

Dwie porażki z rzędu sprawiły, że Zagłębie znów znalazło się w strefie spadkowej.


Sosnowiczanie po raz drugi w tym sezonie „wylądowali” w strefie zagrożonej spadkiem z ligi. Taka sytuacja po raz pierwszy miała miejsce po 8. kolejce rozgrywek. Po porażce z Puszczą Niepołomice 1:2 ekipa prowadzona wówczas przez tymczasowy duet trenerski Łukasz Matusiak – Grzegorz Bąk obsunęła się niebezpiecznie w tabeli. Potem był remis z GKS-em Jastrzębie, który nie poprawił zbytnio sytuacji Zagłębia.

Odbić się od dna pozwoliły dopiero dwa kolejne mecze, już za rządów Artura Skowronka. Remis z Koroną Kielce i wyjazdowa wygrana z ŁKS-em Łódź nie tylko pozwoliły na przesunięcie się w ligowej hierarchii, ale dawały nadzieję na lepsze jutro dla klubu z Sosnowca. Dało się słyszeć nawet głosy, że wciąż realna będzie realizacja planu nakreślonego przed rozpoczęciem sezonu, a więc walka o czołową szóstkę.

Minęło kilkanaście dni i Zagłębie jest w miejscu, w którym było w momencie gdy zespół przejmował nowy szkoleniowiec sosnowiczan. Dwie porażki, u siebie z Resovią 0:1 i 0:4 w wyjazdowym starciu z Miedzią, sprawiły, że po trzynastu kolejkach team z Sosnowca ma na koncie zaledwie 10 punktów, ani jednej wygranej na własnym stadionie, a co gorsza nie widać nadziei na lepsze jutro. Nadziei, którą na krótko wlał w serca kibiców trener Skowronek. Efekt „nowej miotły” zadziałał tylko na moment.

W dwóch ostatnich meczach znów widzieliśmy stare błędy i postawę podobną do tej gdy szkoleniowcem Zagłębia był Kazimierz Moskal. Jeśli w niedzielę sosnowiczanie nie zapunktują w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, to po siedmiu kolejkach dorobek byłego już trenera będzie dokładnie taki sam jak jego następców razem wzięty.

Moskal zostawił zespół tuż „nad kreską” z dorobkiem pięciu punktów. Jedna wygrana, dwa remisy i cztery porażki. W sumie 5 punktów. Duet Matusiak-Bąk, a następnie Skowronek wraz z Matusiakiem i Bąkiem jako asystentami w sześciu meczach zdobyli także pięć punktów. Wniosek? Nasuwa się jeden.



Skoro roszady na trenerskiej ławce nie przynoszą spodziewanych efektów to winić za taki stan rzeczy trzeba przede wszystkim piłkarzy. Opowieści o tym, że zespół ma potencjał, że posiada indywidualności obnaża tabela. Za Zagłębiem już tylko Górnik Polkowice (z zaległym meczem – przyp. red.) i GKS Jastrzębie, zespoły, które przed sezonem nie dokonały zbyt wieli transferów w przeciwieństwie do Zagłębia.

Przed ekipą z Sosnowca z kolei m.in.: Skra Częstochowa z dorobkiem trzynastu punktów przy dwóch zaległych meczach! Skra, która gra niemal identycznym składem jak przed awansem do I ligi. Można? Można. Zagłębie ma do rozegrania jeszcze siedem spotkań w tym roku. Oby była to szczęśliwa siódemka, bo kolejnej wymiany kadr budżet klubu może już nie wytrzymać…


Na zdjęciu: Po minie Artura Skowronka widać, co myśli o grze swojej drużyny.

Fot. Rafał Rusek/PressFocus

Komentarze